Artykuły

„Stranger Things” to serial, który kojarzą niemal wszyscy. Nie ma znaczenia, czy są to rzeczywiście zapaleni fani seriali, czy też osoby, które tylko przypadkiem trafiły na ten tytuł. Aktualnie trwa wielki szał na przygody dzieciaków z Hawkins, więc jedna z flagowych produkcji Netflixa jest obecna absolutnie wszędzie. Nie ma co się temu dziwić. Uniwersum tej marki rozrasta się w bardzo dynamiczny sposób, a sami producenci próbują zaciekawić fanów na wiele sposobów, w tym poprzez książki opisujące zupełnie nowe przygody postaci z serialu.

Fenomen i nowa bohaterka

Jednym z najważniejszych elementów tej produkcji, który zadecydował o jego ogromnej popularności, są główni bohaterowie. To oni sprawili, że wróciła moda na lata 80., retro klimat, gadżety, muzykę, której słuchaliśmy w dzieciństwie, filmy oglądane na kasetach VHS. Zgrana paczka przyjaciół z małego miasteczka w stanie Indiana udowodniła, że Spielbergowskie spojrzenie na kino przygodowe wciąż jest żywe, a co najlepsze – w połączeniu z dzisiejszymi technikami kręcenia seriali robi jeszcze większe wrażenie.

Drugi sezon „Stranger Things” był w pewien sposób odważniejszy, głównie za sprawą próby wprowadzenia do fabuły sporej liczby nowych bohaterów i bohaterek. O ile obsada znana z serii pierwszej była już dobrze znana widzom, o tyle wrzucenie w wir akcji nowych twarzy wymagało napisania postaci z wyjątkowymi charakterami.

Jedną z nich jest Max, która przeprowadziła się do Hawkins wraz ze swoją rodziną, w tym przyrodnim bratem. Jej pojawienie się w świecie Mike’a, Lucasa, Willa i Dustina było mocne i nie pozostawiało złudzeń, że dziewczyna jest buntowniczką niecofającą się przed żadnym wyzwaniem. Niełatwe początki znajomości z chłopakami, a później też z Jedenastką, zaowocowały wielką przyjaźnią, miłością, ale także licznymi pytaniami od fanów, którzy chcieli poznać szczegóły życia Max. Serial nie podał ich zbyt wiele – jedynie wspomniał, że dziewczyna przyjechała z Kalifornii, po tym jak jej matka wzięła ponownie ślub. Wszyscy, którzy zastanawiali się, co Max porabiała, zanim wylądowała w Hawkins, dlaczego było w niej aż tyle buntu i gdzie zdobyła tak wysokie umiejętności w grach wideo, powinni ucieszyć się z informacji, że na naszym rynku wydawniczym pojawiła się książka „Wszyscy mówią na mnie Max” autorstwa Brenny Yovanoff.

Stranger Things, Max, Sadie Sink, Wszyscy mówią na mnie Max, książka, recenzja książki, wydawnictwo Feeria Young
Kadr z serialu – w roli Max występuje Sadie Sink

O czym jest książka „Wszyscy mówią na mnie Max”?

Tytuł książki to nic innego jak nawiązanie do kwestii ze sceny, w której nasza bohaterka spotyka chłopaków z Hawkins. W rzeczywistości ma na imię Maxine, ale nie za bardzo za tym przepada, stąd też skrót Max, który szybko zostaje jej „prawdziwym” imieniem używanym przez wszystkich przyjaciół. Zanim jednak wpadł jej do głowy pomysł stworzenia skróconej wersji, Max miała inne zmartwienia.

San Diego w Kalifornii przez długi czas było jej domem – to tam przeżyła swoje pierwsze wielkie przygody. „Wszyscy mówią na mnie Max” jest skierowane głównie do nastoletnich odbiorców, którzy mogą czuć pewnego rodzaju więź, łączącą ich z tytułową postacią. Książka staje się dla nich doskonałym pretekstem do rozbudowania emocjonalnej zależności z bohaterką, która przykuwa uwagę nie tylko rudymi włosami, ale wyjątkowo złożonym charakterem. Max pasuje doskonale do typowego przedstawienia nastolatki, która musi wychowywać się w niepełnej rodzinie. Jej problemy emocjonalne w naturalny sposób zaczynają oddziaływać na jej zachowanie, które wywołuje sporo kłopotów wychowawczych. Max nie ukrywa, że wiele z nich powstaje z jej perfidnej inicjatywy, ale właśnie dlatego tak szybko można odkryć, że w głębi duszy jest zupełnie inna. Gdy zapoznajemy się z jej historią jeszcze zanim trafiła do Hawkins, z początku możemy dostrzec młodą i zagubioną dziewczynkę, jednak już w połowie lektury staje się jasne, że Max dojrzewa wraz z biegiem fabuły.

Wydawnictwo Feeria Young, które jest odpowiedzialne za pojawienie się wspomnianej książki w naszym kraju, dostarczyło tym samym doskonały prezent wielu młodym fanom. Max jest tak inna od wszystkich bohaterów znanych z serialu „Stranger Things”, że odkrywanie jej w literackiej wersji staje się doskonałym uzupełnieniem ponurej postaci, którą próbowała udawać w sezonie drugim. Co ciekawe, sposób narracji książki różni się od tego przedstawionego w serialu, dlatego niemal od razu można odnieść wrażenie, że rzeczywiście zaczynamy zupełnie nową przygodę. Trzeba przyznać, że jest to największy atut powieści, pozwalający czytelnikom na doświadczenie czegoś nowego, ale już ze znaną nam bohaterką. Możliwość porównania tej postaci zarówno przed przeprowadzką do Hawkins, jak i po niej daje wiele radochy, ale co najważniejsze, pozwala zrozumieć bardzo wiele elementów w zachowaniu Maxine.

Wszyscy mówią na mnie Max, książka, Stranger Things, recenzja książki, Max, Sadie Sink, Wydawnictwo Feeria Young

Czy warto?

„Wszyscy mówią na mnie Max” to książka o nastolatce skierowana do nastoletnich odbiorców, jednak również dorośli znajdą w niej sporo ciekawych momentów. Marka „Stranger Things” idzie w parze ze wspomnianymi wcześniej latami 80. i nie inaczej jest w przypadku tej pozycji. Mnogość nawiązań do popkultury sprzed kilkudziesięciu lat może umknąć uwadze młodszego czytelnika, ale na pewno nie temu, który tamte czasy pamięta, nawet jeśli tylko przez mgłę. Dzięki temu powieść staje się idealną propozycją na wakacyjną, lekką lekturę.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Stranger Things

Akcja serialu rozgrywa się w 1983 roku w stanie Indiana, USA. W spokojnej, podmiejskiej dzielnicy ginie chłopiec. Przyjaciele, rodzina i policja zaczynają poszukiwania, …