1
Artykuły

W takich momentach jak ten najbardziej czuje się upływ czasu. Od emisji ER w telewizji minęło dwadzieścia pięć lat, podobnie jak w przypadku osławionych „Friends”. Chociaż od tamtej pory zmieniło się wiele – nie tylko w przedstawianym świecie, ale i w nas, kulturze i tym, co chcemy oglądać a co niekoniecznie dłużej trafia w nasze gusta. Prawdą jest jednak, że „ER” wyznaczył pewien tor innym serialom medycznym. Nic już nie było takie samo.

Pierwszy odcinek serialu wyemitowany został 19 października 1994 roku, ostatni zaś piętnaście lat później – w kwietniu 2009 roku. „ER” doczekał się szesnastu sezonów i 331 odcinków. Dzisiaj skupię się bardziej na pierwszych odcinkach serialu, kiedy wraz z mamą, jako kilkuletni berbeć siedziałam na kanapie i śledziłam losy swoich ulubionych doktorów. Nie dziwne, że do tej pory oglądam „Grey’s Anatomy” bądź inne seriale medyczne. Są tak ekscytujące!

Trudne początki

Wszystko zaczęło się od scenariusza napisanego w 1974 roku przez Michaela Crichtona, który napisał go w oparciu o własne doświadczenia lekarza rezydenta w szpitalu. Ta ścieżka doprowadziła go donikąd, stąd w pewnym momencie porzucił nad nią pracę. Kilkanaście lat później, w 1990 napisał „Jurrasic Park” a kilka lat później już w towarzystwie Spielberga napisał w oparciu o nią, scenariusz do filmu. Znów – parę lat później wraz z Spielbergiem wrócili do ER, a zamiast filmu postanowili nagrać najpierw dwugodzinny odcinek serialu, aby zobaczyć, czy będzie się on podobał. Scenariusz do dwugodzinnego pilota pozostał niezmieniony od 1974 roku, poza kilkoma zmianami – postać grana przez Susan Lewis stała się kobietą, a postać, w którą wcielił się Benton została Afro-Amerykanem. Ponadto, odcinki zostały skrócone o ponad dwadzieścia minut.

Na początku, z braku środków do wykorzystania, odcinki kręcono w prawdziwej izbie przyjęć w Linda Vista Hospital w Los Angeles (obiekt ten przestał być używany w 1990 roku). Niedługo później oficjalne studio ER powstało w studiu Warner Bros w Burbank, Californii. Wystarczył rok, by serial stał się popularny, dostał zamówienie na kolejnych sześć odcinków a w końcu pożegnał się ze Spielbergiem, który, na odchodne, poczynił w oryginalnym scenariuszu jedną, malutką zmianę, która zawarzyła na przyszłości całego szpitala w Chicago.

Szybka popularność 

Takiego szaleństwa nie spodziewał się chyba nikt. „ER” okazało się hitem; w latach 90. nikt nie wpadłby na to, że serial o przygodach lekarzy pracujących na izbie przyjęć może być tak ciekawy. Wszak opowiadał o historiach i nieszczęściach normalnych, zwykłych ludzi. Dodatkowo ukazywał przygody lekarzy, odsłaniał ich życia prywatne pokazując, że to przecież wciąż tylko ludzie, których działania mogą przysłonić problemy w rodzinie, związku a nawet – albo przede wszystkim – własne problemy zdrowotne. 

Aktorzy wcielający się w bohaterów również szybko stali się sławni. Czy mowa o Clooneyu, który co prawda w 1999 opuścił serial na rzecz kariery filmowej (nie do końca wiem, czy ta zmiana się mu opłaciła; ja wciąż kojarzę go z roli przystojnego lekarza, łamacza serc a jednak porządnego człowieka w swoim fachu), czy każdym innym, kto pojawiał się na ekranie. 

„ER” oglądałam będąc małym berbeciem – do tej pory pamiętam emocje towarzyszące naszym „schadzkom”, kiedy budziłam się wieczorem i siedząc pod kocem, wcinając krakersy oglądałam telewizor, zachwycając się jednocześnie tym, że normalnie musiałabym spać, a jednak dzisiaj, teraz – niekoniecznie. Czasem dziecku niewiele do szczęścia potrzeba – wystarczy dobre towarzystwo i coś ciekawego do oglądania. Do tej pory więc widząc któregoś z aktorów, a nawet widząc czołówkę budzą się we mnie jakieś emocje i wspomnienia. 

A czas mija 

Z perspektywy czasu serial – przynajmniej jego początkowe sezony, był jakąś nowością w telewizji. Losy lekarzy połączone z codzienną pracą na izbie przyjęć, problemy zdrowotne z problemami miłosnymi w tle, a w końcu i show, które nie miało na celu jedynie rozśmieszenia widza, ale wywołania w nim uczuć. Niekoniecznie tych pozytywnych – bohaterowie raz denerwowali do szpiku kości, a znowu kiedy indziej przywodzili jedynie pozytywne myśli pod tytułem: nie rób tego, zostaw go, zostaw ją. 

„ER” zapoczątkowało fazę seriali dramatycznych, skupiających się na konkretnych grupach ludzi. Zaczęło się od lekarzy, a później poleciało – prawnicy, strażacy, pracownicy biur. Za niby normalną, zwykłą pracą, kryło się wiele przygód, a chociaż „Ostrego dyżuru” nie oglądałam wiele, wiele lat nadal łączę z nim pozytywne emocje i odczucia

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Michał Ziaja
    Michał Ziaja
    @michax

    Pewnie że opłaciło mu się. Clooney to jeden z tych niewielu przypadków aktorów, któremu udało się odszufladkować i zrobić karierę jako ceniony aktor, gwiazda filmowa, ale też dobry reżyser. Inne nazwiska, którym przejście z telewizji do kina zaowocowało ostatecznie sukcesem, to np. Bruce Willis (Na Wariackich Papierach), Pierce Brosnan (Remington Steele). Choć przyznam, że ja oglądając wieki temu serial, bodaj na Polsacie leciały pierwsze serie kilka m-cy po emisji w USA, gdy dowiedziałem, się że Clooney odejdzie to byłem pewien, że to jeden z tych przypadków aktorów, któremu kariery nie uda się zrobić na dużym ekranie i za jakiś czas wróci do E. R. Zwłaszcza jak zagrał w Batman i Robin, który był taką padaką że kilka lat temu przepraszał za ten film, utopiła ta produkcja Batmana w kinie na długie lata i byłem pewien, że Clooney też zniknie z kina. Na dodatek nie uważałem go za specjalnie dobrego aktora jak grał w ER, a po zakończeniu serialu dojrzał aktorsko, zaczął lepiej grać i został całkiem ciekawym reżyserem. Facet jest gwiazdą filmową i nic tego nie zmieni.

Powiązane

Seriale

ER

Historia lekarzy pracujących w County General, którzy starają się pogodzić życie zawodowe z osobistym.