Artykuły

Najmniej wykwalifikowana niania jednocześnie stała się najlepszą opiekunką, jaką dzieci mogłyby sobie wymarzyć. Najgłośniejsza, najbardziej kolorowa i najmniej taktowna – Fran Fine – jest chodzącym wykrzyknikiem w monotonnym życiu rodziny Sheffield.

„Pomoc domowa” („The Nanny”) była pierwowzorem dla uwielbianej przez widzów naszej polskiej „Niani”; obie wersje można było oglądać bez końca. Sześciosezonowy sitcom, który miał swoją premierę w 1993 roku, nie był jedynie komedią o hałaśliwej i kiczowatej Żydówce, z czym wielu kojarzy sobie tę produkcję. Bez wątpienia serial jest o tym, jednak poruszał też kwestię różnic społecznych i klasowych, a ponadto ukazywał, że przepaść między zamożnymi a klasami niższymi nie kończy się jedynie na finansach i komforcie życia.

Fran Dresher, Nanny, Pomoc Domowa, Niania

Fran w składzie porcelany

Fran Fine przez ostatnie trzy lata pracowała w salonie sukien ślubnych, który należał do jej narzeczonego. Jednak ten zerwał z nią i ją zwolnił, przez co została akwizytorką kosmetyków; chodząc tak od domu do domu, trafiła pod drzwi Maxwella Sheffielda. Chyba nie muszę opowiadać fabuły, bo nawet jeśli ktoś pierwszy raz słyszy o „Pomocy domowej”, to wystarczy, że obejrzy czołówkę. Jedną z lepszych czołówek, chciałabym zaznaczyć.

Kto by pomyślał, że jedna kobieta może wywrócić życie rodziny do góry nogami w ciągu jednego dnia. Na pewno nie Max Sheffield, który w akcie desperacji zatrudnił jako opiekunkę do swojej trójki pociech krzykliwą i niewykwalifikowaną Fran, której CV zostało napisane szminką – i to na kilka sekund przed oficjalną rozmową z przyszłym szefem. Jednak mimo swojej nieszablonowości Fran niemal od razu złapała świetny kontakt z dziećmi, co przecież miało być jej pracą. Nieśmiała Maggie dzięki Fran zaczęła nawiązywać kontakty z rówieśnikami i zachowywać się jak normalna nastolatka; Brighton znalazł wreszcie godną przeciwniczkę w swoich wisielczych żartach i przestał wciąż się naśmiewać ze starszej siostry, zaś niesłychanie mądra, jak na swój wiek, Gracie miała wreszcie kogoś, kto mógłby jej pomóc w poradzeniu sobie ze stratą matki.  

Kiedy kończy się baśń, a zaczyna rzeczywistość?

Elementem, który tak bardzo spopularyzował serial, była ta kopciuszkowa historia, jak i sama postać Fran, która w każdym odcinku wręcz krzyczała #relatable. Nasza główna bohaterka pochodziła z dosyć ubogiej rodziny, teoretycznie tylko średnio majętnej, ale w porównaniu z rodziną Sheffield każdy wypada blado. Tak więc Kopciuszek zakochał się w księciu, a książę w Kopciuszku, tylko że w międzyczasie baśń przekształciła się w rzeczywistość i jak się później okazało – związek milionera z nianią nie może się udać ot tak. Chociaż wiedzieliśmy od pierwszego odcinka, że to w końcu się wydarzy. Nawet jeśli Fran tak bardzo odstawała od świata wyższych sfer i dosłownie musiała wydrzeć sobie prawo do głosu, to jednak było to możliwe. Od momentu, kiedy niania jako zwykła służba bezwstydnie rozsiadła się przy stole, gdzie jadła rodzina Sheffield, wiedzieliśmy, że tam jest jej miejsce. Nawet gdy będzie musiała o to walczyć.

Sama postać Fran Fine jest niezmiernie ciekawa – i to nie tylko ze względu na swoją kolorową osobowość i nosowy głos. Trzeba dodać, że to jedna z niewielu kobiecych protagonistek, które są tak prawdziwie lubianymi bohaterkami. Przez sześć sezonów serialu musiała udowadniać, że wcale nie jest tak głupia, za jaką ją wszyscy mają, i mimo swojej inności przy rodzinie Sheffield nie sprawia to, że jest gorszym lub mniej wartościowym człowiekiem niż oni sami. Ukrywanie swojego wieku było wielokrotnie powodem do żartów z głównej bohaterki i nawet jeśli owa fantazja o pozostaniu wiecznie młodym jest w pełni zrozumiała przy wszechobecnym nacisku społeczeństwa, to większość odcinków, gdzie Fine podaje się za dwudziestoparolatkę, jest przezabawna. Fran musiała też kilkakrotnie udowadniać Maxwellowi, jak nierówno traktuje swoje dzieci ze względu na płeć. Zezwalał na coś Brightonowi, a starszej Maggie już nie – tylko dlatego, że jest kobietą.

Nie tylko Fran Fine błyszczy

Wartym docenienia jest to, ile w tym serialu mamy różnorodnych i świetnie napisanych postaci. Zaczynając od dzieciaków, które – wychowywane w bogactwie – dzięki Fran poznają drugą stronę muru poprzez zwariowaną rodzinę Fine, a kończąc na pyskatym i sarkastycznym kamerdynerze Nilesie i jego nemezis, CC Babcock. Wszyscy dostarczają nam niezliczonej ilości żartów, nie tyle sytuacyjnych, co czasami ot tak po prostu, by zbić nas z tropu. Nie jest nowością, że seriale, które oglądaliśmy w dzieciństwie, były śmieszne w ten dwuznaczny sposób, bo teraz, oglądając je, zauważamy dopiero ilość seksualnych podtekstów.

Biorąc pod uwagę zawód Maxwella, czyli bycie producentem seriali, w licznych występach gościnnych pojawiały się gwiazdy takie jak Elton John, Elizabeth Taylor czy Barbra Streisand. Czasami popularni aktorzy dostawali też przyziemne role. Rosie O’Donnell grała taksówkarza, Roseanne Barr była kuzynką Fran, a Whoopi Goldberg została kuzynką drugiego męża babci Yetty. Każdy występ gościnny to zawsze wielka radość, więc producenci wiedzieli, co robili.

Kolejna ciekawostka. Mimo że ostatni sezon „Pomocy domowej” wyemitowano w 1999 roku, to dopiero w 2015 roku pojawiła się po raz pierwszy wersja DVD z kompletną serią, wcześniej było możliwe oglądanie produkcji tylko na kanałach nadających powtórki. Serial nie jest również dostępny na żadnej platformie streamingowej.

Powinnam zadać sobie teraz pytanie, czy warto jest nadrobić „The Nanny”, ale jeśli już tutaj jesteście, to najprawdopodobniej serial znacie i ewentualnie wahacie się nad jakimś maratonem z Fran Fine. Z mojej strony rzec mogę tylko, że warto jest robić powtórki tego typu produkcji, bo możemy dzięki temu nie dość, że nabrać nowej perspektywy, to jeszcze docenić jakiś pomijany przez krytyków serial.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale