Artykuły

Lata 90. to pod wieloma względami okres przełomowy dla świata telewizji. Wiele osób, które dzisiaj uważa się za serialomaniaków, właśnie wtedy ukształtowało swoje gusta, przez co z dużą nostalgią wspomina produkcje z lat swojej młodości. Tamten czas to jednak o wiele więcej istotnych zmian, które stworzyły seriale, jakie znamy dzisiaj. Jednym z najbardziej wyróżniających się przedstawicieli tamtego nurtu jest produkcja „Seven Days” z 1998 roku.

Czas

W Polsce serial „Seven Days” pojawiał się kilkukrotnie, ale najlepiej pamiętany jest z emisji w stacji Polsat, głównie dlatego, że był to kanał ogólnodostępny, który na dodatek nałogowo kupował prawa do emisji niemal wszystkiego, co amerykańskie. Dzięki temu serial wpisał się do złotej ery telewizji w naszym kraju, kiedy rynek zaczęły zalewać produkcje z Zachodu, robiąc niemałe zamieszanie w głowach młodych odbiorców. Nie jest tajemnicą, że wówczas kompletnie nikt nie pilnował tego, co dzieci oglądają w telewizji, skutkiem czego jest cała rzesza ludzi, która teraz dumnie nazywa się pokoleniem lat 90. Nie można nie zauważyć, że spoiwem łączącym tych widzów jest właśnie świat widziany przez nich te 25 lat temu na ekranach telewizorów.

„Seven Days” nigdy nie zdobył tak wielkiej popularności, jak inne produkcje sci-fi puszczane w naszym kraju w tamtym okresie, ale wśród osób, które miały przyjemność go obejrzeć, uchodzi za kultowy i często stawiany jest w jednej linii z innymi najistotniejszymi produkcjami z gatunku. Problem polegał jednak na tym, że „Seven Days” jako serial sci-fi postanowił zabrać się za tematykę podróży w czasie, a nie w kosmosie, co miało niemały wpływ na jego popularność podczas pierwotnej emisji. Widzowie chcieli wówczas doświadczać niesamowitych przygód w głębiach kosmosu, a efekty specjalne, których nikt nigdy nie widział na naszym rodzimym rynku, bardzo w tym pomagały. „Seven Days” wyłamał się z tego schematu, nie oferując tego, czego wówczas wymagał rynek, przez co w Polsce przeszedł bez większego echa i dopiero po wielu latach docenione jego sprawnie napisaną fabułę.

 

Antybohater

Scenariusz „Seven Days” oparł się na nieśmiertelnym schemacie antybohatera, który był eksploatowany w amerykańskiej telewizji lat 90. bez pardonu. Niemal każda produkcja musiała wówczas mieć przynajmniej jedną postać, która swoim krnąbrnym i niepokornym charakterem, przewrotnie, ale budziła o wiele większą sympatię niż postacie proste i przewidywalne. Niegrzeczny chłopiec stał się zatem absolutnym „must have” w serialach i nie inaczej było w przypadku „Seven Days”.

Frank Parker to były żołnierz, który pod wpływem traumatycznych wydarzeń na polu bitwy doznaje, delikatnie mówiąc – pomieszania zmysłów. Wpada w alkoholizm, zaczyna uprawiać hazard, a finalnie traci przez to rodzinę i ląduje w szpitalu psychiatrycznym. Poznajemy te epizody z jego życia wraz z rozwojem serialu, przez co Parker znany nam z pierwszego odcinka, jako kompletny wariat, przestaje nim być i z czasem staje się dla nas bardziej normalny niż reszta postaci. Parker postanowił stworzyć wokół siebie mur obronny, za którym chował przez lata swoje prawdziwe emocje, ale im bardziej angażuje się w pracę, tym szybciej mur ten zaczyna się walić, pokazując jego prawdziwe oblicze.

Takich bohaterów pokochały miliony widzów i wystarczy spojrzeć na dzisiejsze seriale, aby zobaczyć, że wciąż są oni żywi w świecie telewizji, ale nigdy nie mieliby do tego okazji, gdyby nie produkcje z lat 90.

 

Patriota

Podróże w czasie nawet 25-30 lat temu były tematem oklepanym i mało kto chciał się za to zabierać. „Seven Days” wykorzystało jednak ten schemat w bardzo prosty, ale efektywny sposób, dodając kilka małych zmian, aby widzowi wydawało się, że ogląda coś świeżego i nowego. Lata 90. to były czasy wielkiego patriotycznego przekazu w niemal każdym serialu produkowanym w Stanach Zjednoczonych. Widać to szczególnie w „Seven Days”, gdzie fabuła przedstawiła amerykańskiego bohatera, który cofając się w czasie, próbuje zapobiec wielkim dramatom, które wydarzyły się w Ameryce lub na świecie. Mit Ameryki jako światowego policjanta i wybawiciela jest w tym serialu mocno żywy, ale po latach bardziej bawi, niż wzbudza emocje, które czuliśmy podczas pierwszego razu z „Seven Days”.

 

Magia ekranu

Lata 90. to okres, kiedy seriale miały w sobie ogrom błędów i potknięć, które w dzisiejszych czasach absolutnie nigdy by nie przeszły. „Seven Days” nie jest w tym wyjątkiem, ale dzielnie próbował bronić się w wielu miejscach. Sci-fi tamtych lat zarzuca się, że wykreowało tzw. bełkot naukowy, który miał uzupełnić dziurę w wiedzy widzów, ale w taki sposób, aby nie poczuli się... głupio. Trzeba było zatem uprościć nawet te najbardziej skomplikowane tematy. Telewizja zrobiła rzecz odwrotną i zamiast tłumaczyć, wymyśliła wspomniany bełkot naukowy. W „Seven Days” postanowiono zatem pójść w inną stronę i całe zagadnienie podróży w czasie pozostawić wyobraźni widzów. Dlatego też statek Parkera może funkcjonować dzięki urządzeniu wydobytemu z wraku statku kosmicznego, który rozbił się w Roswell, a zasada jego działania jest znana tylko nielicznym. „Seven Days” to mimo wszystko serial akcji, który nie miał w swoim założeniu edukować i być zgodnym z nauką, ale zapewnić dobrą i emocjonującą rozrywkę, co wtedy, jak i dziś nadal się wyśmienicie sprawdza.

Serial „Seven Days” można obejrzeć na kanale CBS Action.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale