7
Artykuły

Nie wyobrażam sobie seriali bez muzyki. Takiej, która będzie podkreślać ich charakter oraz pomagać w budowaniu lub rozładowaniu napięcia. Czasami taką rolę przyjmuje odpowiednio dobrany cudzy utwór, innym razem autorska muzyka napisana z myślą o danej produkcji. O ile niezłego soundtracku na ogół się nie zauważa, o tyle wyjątkowy – taki, który idealnie współgra ze sceną i ją dopełnia – sprawia, że przedstawione wydarzenia wywierają na nas znacznie większe wrażenie i na długo zapadają w pamięć.

Mogłabym wymienić co najmniej kilkadziesiąt seriali z dobrą ścieżką dźwiękową, a mimo to niewyróżniających się zbyt mocno. W niektórych jednak zdarzają się fragmenty nie do zapomnienia – sceny, które zyskały na jakości właśnie dzięki towarzyszącej im muzyce. Kilka takich scen ze świetnie dobranym soundtrackiem chciałabym wam przedstawić.

Staram się unikać spoilerów, prezentując sceny nieco wyrwane z kontekstu. W nagłówkach podaję numery odcinków, żebyście mogli sami zadecydować, czy chcecie o nich czytać. W jednym przypadku opisywana sekwencja jest bardzo istotna dla fabuły serialu, dlatego zaznaczyłam to dodatkowo na początku akapitu.

7. „Misfits”, sezon 1., epizod 6.

Mój pierwszy typ pochodzi z serialu, którego soundtrack jest zwyczajny – ani dobry, ani zły. W jednej z ostatnich scen odcinka twórcom udało się dobrać muzykę w taki sposób, żeby zintensyfikować odbiór przedstawionej sekwencji. Scena, o której mówię, przedstawia jedną z postaci – Nathana – próbującego uratować swoich przyjaciół z rąk sekty. Robi to przy pomocy pistoletu na wodę. Sytuacja jest humorystyczna, chociaż pełna napięcia, a „Low Rider” zespołu War brzmiące w słuchawkach bohatera – utwór z bardzo prostym tekstem o samochodzie – tylko potęguje to wrażenie. W ten sposób twórcom udało się stworzyć zabawną, ale równocześnie dramatyczną scenkę.

6. „iZombie”, sezon 2., epizod 13.

(Tej sceny nie ma niestety na YouTube – musicie zdać się na swoją wyobraźnię i zwizualizować sobie to, co opisuję, słuchając powyższego utworu).

Kolejna pozycja na mojej liście to nieco absurdalnie skonstruowany fragment „iZombie”. Mam na myśli scenę, w której Ravi, Major i Liv wykopują zwłoki, których od dawna szukali. Dlaczego piszę, że to absurdalna część? Wyobraźcie sobie trójkę przyjaciół przekopujących w pocie czoła szczere pole i uradowanych znalezieniem trupa. To wszystko przy akompaniamencie raczej radosnej piosenki z „Les Misérables” – „One More Day”. Nie wiem, kto to wymyślił –  ale należą mu się brawa, bo scena wyszła wyśmienicie. Jest lekka, nieco niedorzeczna i pozytywna, chociaż spodziewalibyśmy się po niej raczej powagi i mrocznego klimatu.

5. „Doctor Who”, sezon 7., epizod 7.

Na tej liście nie mogło zabraknąć chociaż jednej sceny z uwielbianego przeze mnie serialu. Wybór w tym wypadku nie był prosty, ale ostatecznie padło na „The Rings of Akhaten”. Najpierw muszę wam przybliżyć, o czym jest serial, bo jeśli tego nie wiecie, opis samej sceny może was przyprawić o ból głowy. W dużym uproszczeniu „Doctor Who” opowiada o mężczyźnie, tytułującym siebie doktorem, podróżującym po czasie i przestrzeni. W każdym miejscu, do którego trafia, ratuje tubylców przed mniejszymi i większymi zagrożeniami, na ogół ze strony kosmitów lub innych bytów nadprzyrodzonych.

Sytuacja, którą mam na myśli w kontekście idealnie dobranej muzyki, przedstawia Doktora w trakcie poruszającej przemowy do boga-pasożyta pożerającego ludzkie wspomnienia. Scenę tę podkreśla pełna nadziei pieśń chórku i dziewczynki o anielskim głosiku, którą słychać w tle. Piękny i podniosły moment, jeden z wielu w „Doctor Who”, który mnie poruszył. A największa w tym zasługa towarzyszącej mu muzyki.

4. „Orphan Black”, sezon 4., epizod 8.

W kolejnym przykładzie znowu mamy dramatyczną scenę zestawioną z bardzo radosną melodią – kiedy urywki sekwencji z Donniem, bitym w więzieniu, przeplatają się z fragmentami, w których jego żona bierze udział w próbie musicalu „Jesus Christ Superstar”. Piosenka, którą wykonuje Alison, jest bardzo energiczna i jej charakter mocno kontrastuje z aktualnymi odczuciami postaci. 

Dobrze wyszedł również dalszy fragment tej sceny, kiedy Alison dowiaduje się, że jej mąż jest już bezpieczny. Wtedy kobieta, odczuwając ulgę, zaczyna mocniej wczuwać się w występ, który nagle nabiera zupełnie innego wydźwięku. To połączenie wyszło naprawdę rewelacyjnie i sprawiło, że scena stała się jedną z moich ulubionych w całym „Orphan Black”.

3. „Game of Thrones”, sezon 6., epizod 10.

Nie spodziewam się wśród was wielu osób, które jeszcze nie oglądały „Game of Thrones”. Jeśli jednak ten opis do was pasuje, nie psujcie sobie zabawy – przejdźcie do kolejnego punktu na liście.

(UWAGA –  SPOILER)

Klikajcie w link do filmu tylko w przypadku, jeśli widzieliście ten odcinek: KLIK (ze względu na spoiler w tytule filmu nie załączam go do bezpośredniego oglądania).

Tutaj właściwie trochę was oszukuję, bo zamierzam napisać nie o pojedynczej scenie, lecz o kilkuminutowej serii ujęć z jednym utworem w tle. Cała sekwencja dotycząca podłożenia dzikiego ognia pod Sept Baelora jest idealnym przykładem muzyki w każdej sekundzie dostosowanej do rozgrywającej się akcji. Rozpoczyna się od nieskomplikowanej partii fortepianu, do której kolejno dołączają instrumenty smyczkowe, chórek, a w momencie kulminacyjnym także organy. Niemal dziesięciominutowy utwór, chociaż stosunkowo prosty, jest jednym z najlepszych z całej ścieżki dźwiękowej „Game of Thrones”. Za każdym razem, kiedy go słyszę, po plecach przechodzą mi ciarki.  

(KONIEC SPOILERA)

2. „House M. D.”, sezon 6., epizod 11.

Zaszczytne drugie miejsce było chyba najtrudniejsze do przydzielenia. Od początku wiedziałam, w którym serialu znajdę odpowiednią scenę – pozostawało tylko wybrać jednego spośród potencjalnych kandydatów. Padło na finał odcinka pt. „The Down Low”, w którym wykorzystano utwór „Maggot Brain” zespołu Funkadelic.

Wspomniany utwór wykonywany jest na gitarze elektrycznej, która brzmi w nim bardzo melancholijnie i przez to pasuje idealnie do jednej z najbardziej poruszających i przygnębiających scen w „House M.D.”. Oglądanie powolnej śmierci policjanta, który całkowicie poświęcił się wykonaniu misji pod przykrywką i dopiero w ostatnich chwilach życia spotkał się z żoną, kompletnie mnie rozkleiło. A utwór do dzisiaj pozostał jednym z moich ulubionych.

1. „Person of Interest”, sezon 4. epizod 22.

Mój absolutny faworyt. Jeśli oglądaliście ten serial i znacie piosenkę „Welcome to the Machine” zespołu Pink Floyd, to być może zgodzicie się ze mną, że oba utwory były sobie przeznaczone. I stało się…

Twórcy serialu wybrali idealny moment na użycie tej piosenki. Spotkanie maszyny z jej twórcą, jak dziecka z ojcem, odbywa się przy akompaniamencie słów „Welcome my son” – perfekcyjna scena. Płakaliście kiedyś nad losem komputera? Nie antropomorficznego robota, lecz z pozoru zwyczajnej maszyny, wypluwającej z siebie głównie cyferki. Jeśli nie, to będziecie mieć taką okazję.

Wielu serialom udaje się doprowadzić mnie do łez. A jednak rzadko zdarza się, żeby poruszała mnie wielokrotnie ta sama scena. Ta jednak stanowi wyjątek – za każdym razem mam przy niej szkliste oczy i to się chyba nigdy nie zmieni.

Komentarze

(7)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Krzysztof Stadler
    Krzysztof Stadler
    @Krzysiek

    Ja bym jeszcze dołączył https://www.youtube.com/watch?v=dhpV0-n1kQo TO, https://www.youtube.com/watch?v=EsjixKvJZKUto lub to https://www.youtube.com/watch?v=FoXPNACcpAE <3 BTW dodajcie opcje dodawania linków ;)

    Pokaż wszystkie 3 odpowiedzi
    • Krzysztof Stadler
      Krzysztof Stadler
      @Krzysiek

      @ShyMouse: chodzi mi o to jak na przykład w html dajesz miedzy <a href src="#">tutaj tekst</a> to po kliknięciu przechodzi do strony, myślę że embedowanie za bardzo by zawaliło komentarze i źle by się czytało.

    • Kira Leśków
      Kira Leśków
      @kira_leskow

      @Krzysiek: CC: @aldev

  • Monika Talaga-Michalska
    Monika Talaga-Michalska
    @MonikaTalaga

    @Hander chyba powinnyśmy założyć kącik muzyczny :) Uwielbiam, kiedy serial ma dobrą ścieżkę dźwiękową. Potrafię jej słuchać jeszcze długo po obejrzeniu serialu.

  • Zuzanna Włodarkiewicz
    Zuzanna Włodarkiewicz
    @Suzie95

    Miejsce 3 - ten utwór zrobił na mnie ogromne wrażenie, znajduje się na mojej playliście. Ciary po prostu.

Powiązane

Seriale

Doctor Who

Rose Tyler pracuje w domu towarowym w Londynie. Prowadzi monotonne, przeciętne życie, do momentu, w którym manekiny sklepowe próbują ją zabić. Ratuje ją nieznajomy, …


House

Serial opisujący losy tytułowego Gregory'ego House'a, lekarza genialnego, lecz dość kontrowersyjnego i niekonwencjonalnego. Razem ze swoim zespołem diagnostycznym …


Game of Thrones

Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.


Person of Interest

Rząd USA postanawia nawiązać kontakt z genialnym naukowcem – milionerem Haroldem Finchem – aby ten pomógł im stworzyć maszynę tropiącą potencjalne zamachy terrorystyczne. …


iZombie

Zadrapana przez zombie Olivia Moore zamienia się w potwora. Porzuca dotychczasową pracę i zatrudnia się w kostnicy, gdzie ma stały dostęp do pożywienia. Poprzez …



Misfits

Piątka młodocianych przestępców po burzy otrzymuje nadludzkie umiejętności.