Artykuły

Żyjemy w złotej erze, jeśli chodzi o seriale. Praktycznie co miesiąc pojawia się coś wartego uwagi. Oprócz listy nowych produkcji, każdy serialomaniak ma kilka takich, które śledzi od lat. Doskonale to znamy: najpierw stan zakochania, potem stabilizacja uczuć, a na końcu... rutyna. Tak, miłość do seriali również może się wypalić. Zazwyczaj jednak wina nie leży po obu stronach. Oto TOP 6 seriali, które powinny odejść w zapomnienie.

6. „The Big Bang Theory” / „Teoria wielkiego podrywu” (2007­­–2019)

Zacznę od serialu, o którym wiemy, że się zakończy. Sezon 12. będzie ostatnim, a z Sheldonem i resztą ostatecznie pożegnamy się w okolicach maja 2019 roku. Jest przynajmniej kilka powodów, dla których „The Big Bang Theory” powinien przejść do historii. Podczas swojego debiutu serial faktycznie był zabawny i oryginalny, wynosił na piedestał do tej pory robiących za popychadła nerdów. Jednak, jakkolwiek dziwnie to brzmi – czasy się zmieniły. Dziś w popkulturze geek ma status zupełnie inny niż 10 lat temu. Od mody na Netflixa, przez tłumy na każdym seansie filmów Marvela, po świadomość, jak cenni dla nauki i rozwoju są ci nieco ekscentryczni, introwertyczni geniusze. „The Big Bang Theory” trochę się zestarzało, wypełniło swoją misję i może w końcu odejść na zasłużony odpoczynek. A losy Sheldona możemy przecież śledzić w całkiem niezłym serialu „Young Sheldon”.

5. „Grey's Anatomy” / „Chirurdzy” (2005– )

Muszę przyznać szczerze, że musiałam dwa razy sprawdzić, zanim zdecydowałam się włączyć ten serial do zestawienia. Jakaś część mnie uznała, że to niemożliwe, by „Grey's Anatomy” było jeszcze emitowane. No cóż, najwyraźniej każde pokolenie musi mieć swoją „Modę na sukces”.  Powiedzmy sobie wprost – nie jest prawdopodobne, by serial z 15 sezonami na koncie trzymał poziom. Po kilkunastu latach produkcje, a „Grey's Anatomy” nie jest tu wyjątkiem, zazwyczaj zaczynają być karykaturą samych siebie. Fani, którzy zostali z chirurgami z Seattle i nie zrezygnowali jak większość aktorów, narzekają na coraz bardziej absurdalne decyzje postaci, nierealistyczne zdarzenia oraz katastrofy i klęski spadające na ulubionych bohaterów. Serial, który uporczywie się ciągnie, a obsada powoli się wykrusza, to chyba najgorszy sposób powolnego zabijania produkcji. Może się okazać, że ostateczny finał serii będzie teatrem kilku aktorów i prawie pustej widowni.

4. „The End of the F***ing World” (2017– )

Ale jak to? Serial z jednym sezonem w tym zestawieniu?! No cóż. Niektóre seriale mają potencjał na pięć, niektóre na osiem sezonów... Są i takie, które po prostu powinny skończyć się po pierwszym. Jak to jednak często bywa, padł on ofiarą własnego sukcesu. Jeśli jakaś historia jest dobra, nie zawsze jest to jednoznaczne z tym, że powinna być kontynuowana. Trudno mi sobie wyobrazić, jaki sens ma drugi sezon „The End of Fucking World”, skoro ta opowieść miała tak poruszający i spinający wszystko finał. Gdybym miała narzekać, powiedziałabym, że Netflix zbyt często skupia się na cyferkach i wyliczeniach dotyczących oglądalności, a nie jakości samej historii. „13 Reasons Why” także spotkał taki los i w efekcie dostaliśmy zupełnie niepotrzebny drugi sezon.

3. „Silicon Valley” / „Dolina Krzemowa” (2014– )

Na początek chcę coś zadeklarować: uwielbiam „Silicon Valley”. Dla mnie to jeden z najbardziej zabawnych i błyskotliwych seriali ostatnich lat, który niestety... przegapił idealny moment na zakończenie. A tym momentem był według mnie finał piątego sezonu. Oczywiście, że wyczekuję informacji na temat szóstej serii i daty jej emisji, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że od tego momentu serial może zacząć zjadać własny ogon. Ostatni sezon miał tak satysfakcjonujące zakończenie i był doskonałym zwieńczeniem zmagań chłopaków z Pied Piper z gigantami Doliny Krzemowej, że trudno wyobrazić sobie, by twórcy wymyślili w przyszłości lepszy koniec.

2. „The Walking Dead” / „Żywe trupy” (2010– )

Zawsze, kiedy szukałam jakiegoś synonimu do tytułu serialu, nazywałam go „historią Ricka Grimesa”. Trudno zaprzeczyć – Rick był kluczową postacią, wokół której krążyły nie tylko zombiaki, ale też nasze zainteresowanie. Dziś „The Walking Dead” przestało być historią Grimesa i to chyba odpowiedni moment, by serial zakończyć. Zbyt długo jednak jestem serialomaniakiem, by jeszcze naiwnie wierzyć w satysfakcjonujące zakończenie. Obawiam się, że „The Walking Dead” podzieli los „Grey's Anatomy” oraz serialu z pierwszego miejsca mojego zestawienia, i sam stanie się żywym trupem, snującym się po serialowym świecie i czekającym na ten jeden celny strzał w głowę. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić większy błąd niż decyzja showrunnera o zabiciu Carla – czyli jedynego bohatera, który mógł z powodzeniem przejąć dziedzictwo ojca i jakoś pociągnąć historię przez kolejne osiem sezonów.  Mimo że dziewiąta seria zbiera całkiem niezłe recenzje, to jednak oglądalność dość gwałtownie spada. Czy AMC odważy się zabić serial o zombie? Dziesiąty sezon będzie chyba najlepszą okazją.

1. „Supernatural” / „Nie z tego świata” (2005– )

Pierwsze miejsce nie mogło należeć do żadnego innego serialu. Uwierzcie, że trudno mi pisać to, co zamierzam napisać. Bez „Supernatural” moje serialowe hobby w ogóle by się nie rozwinęło. Miałam swego czasu prawdziwą obsesję na punkcie braci Winchester, a sezony połykałam właściwie bez opamiętania. Idealnym momentem zakończenia serialu był sezon piąty i w istocie cała historia była planowana właśnie w ten sposób. Niestety to kolejny przykład produkcji, która padła ofiarą swojego sukcesu. Mam wrażenie, że nawet najwięksi fani zaczynają zapominać, jak wspaniały i spójny był to niegdyś serial.  Z tym większym żalem patrzy się więc na to, jak „Supernatural” prezentuje się dziś, po 13 sezonach. Każda postać i każdy wątek, który kiedyś wzbudzał emocje, został bezlitośnie wydrylowany z potencjału i polotu. Z Samem i Deanem zostali chyba tylko najwierniejsi miłośnicy ich przygód. Mimo wszystko, gdy serial w końcu doczeka się ostatniego odcinka, z pewnością go obejrzę i najpewniej będę ryczeć jak bóbr żegnając się z ukochanymi bohaterami. Bo mimo wszystko naprawdę trudno mi sobie wyobrazić serialowy świat bez „Supernatural”.

 

Współczesne seriale niestety rzadko kończą się w dobrym momencie. Powód tego stanu rzeczy jest w gruncie rzeczy prosty i trywialny: zazwyczaj dobry moment nie jest dobry... z marketingowego i finansowego punktu widzenia. Nie zarzyna się przecież kury znoszącej złote jajka. Ma to jednak swoje konsekwencje: od spójności historii ważniejsze jest dostarczanie widzom ciągle nowych sezonów, nawet jeśli fabuły w nich coraz mniej. Dopiero gdy oglądalność spada, serial skazuje się na zagładę. Im dłużej jestem widzem, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że seriale powinny jednak kończyć się w okolicach piątego sezonu. Po przekroczeniu tej granicy pozostaje tylko zazwyczaj rutyna, kiepskie pomysły i powolny rozkład jakości. 

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Grey's Anatomy

Dramat obyczajowy opowiadający historię Meredith Grey, córki wybitnej lekarki, od początku jej stażu chirurgicznego w szpitalu Seattle Grace. Serial śledzi życie …


Silicon Valley

Nieśmiały inżynier z doliny krzemowej, Richard Hendricks, postanawia zbudować od podstaw własną firmę o nazwie Pied Piper.


Supernatural

„Supernatural” to serial z gatunku dark fantasy. Historia opowiada o losach dwóch braci, Sama i Deana Winchesterów, którzy walczą ze złem. Przemierzają Stany Zjednoczone …


The Big Bang Theory

Życie dwóch geniuszy, doktorów Leonarda Hofstadera i Sheldona Coopera, zmienia się na zawsze, kiedy poznają swoją nową sąsiadkę. Jest nią aktorka Penny, która pracuje …


The End of the F***ing World

Dwójka nastoletnich outsiderów – samozwańczy psychopata James i zbuntowana Alyssa – postanawiają uciec z domu, by odnaleźć siebie.


The Walking Dead

Serial opowiadający o świecie po wybuchu apokalipsy zombie. Głównym bohaterem „Żywych trupów” jest Rick Grimes, policjant, który staje na czele grupy ocalałych …