2
Artykuły

Adaptacje komiksów zajmują coraz więcej miejsca w popkulturze. Do mainstreamu udało im się wrócić dzięki bardzo udanemu Marvel Cinematic Universe, ale srebrny ekran na przestrzeni lat też doczekał się sporej liczby adaptacji — tych lepszych i gorszych. Przed wami TOP 10 najlepszych seriali bazujących na komiksach.

Uwaga: Nie interesuje mnie wierność pierwowzorowi. Przeczytałem w życiu dość dużo komiksów, żeby być przyzwyczajonym do istnienia elseworldów i właśnie jako alternatywne rzeczywistości traktuję światy przedstawione w serialach.

10. „Adventures of Superman”

Honorowe, ostatnie miejsce na liście zajmuje serial będący prekursorem całego gatunku. Nadawany w latach 50. „Adventures of Superman”, jako pierwsza telewizyjna adaptacja komiksu, podłożył podwaliny pod to, co wszyscy możemy oglądać dzisiaj. Ta seria, która mogła pochwalić się zaawansowanymi –  jak na tamte czasy – efektami specjalnymi, zaczęła się jako historia dość mroczna i poważna, a sam Superman kreowany był na tajemniczą postać, o której nie każdy z bandytów jeszcze wiedział. To serial, który na pewno warto zobaczyć – choćby po to, żeby wiedzieć, od czego się to wszystko zaczęło.

 

9. „Marvel's Luke Cage”

Trzeci serial w kolaboracji Marvel-Netflix to też ten, który wzbudza najbardziej mieszane uczucia. „Marvel's Luke Cage” to laurka dla Harlemu i dla czarnej kultury, seria bardzo stylowa i ciekawa, a jednocześnie ogromne rozczarowanie. Pierwsza połowa sezonu jest świetna, z nieszablonowym czarnym charakterem. Niestety, później całość traci tempo, a kiedy docieramy do finału, większość magii znika.

Mimo wszystko warto obejrzeć — niezniszczalność głównego bohatera sprawia, że podejście do scen akcji jest całkiem inne niż w większości seriali superbohaterskich, muzyka do całości dobrana została świetnie, a pierwsza połowa to naprawdę cudeńko.

 

8. „Arrow”

Historia Olivera Queena, którego statek zatonął, a on sam trafił na kilka lat na bezludną wyspę. Po powrocie do rodzinnego miasta zakłada na głowę zielony kaptur, żeby pomścić pamięć swojego ojca.

„Arrow” to serial nierówny — po ostatnich słabszych sezonach wydawało się, że nie uda się go już uratować, a jednak piąta seria wróciła na dobre tory i mocnym zakończeniem bardzo pozytywnie nastawiła do przyszłych części. Pełno tutaj akcji, strzelania z łuku, ale też dramatów i sercowych rozterek bohaterów. Mimo że scenarzyści czasami zapominają chyba, jaki jest ich cel, to nadal jeden z najlepszych seriali na bazie komiksu — nawet jeżeli dla niektórych tylko w kategorii „guilty pleasure”.

 

7. „Constantine”

Tak niskie miejsce na liście „Constantine” zawdzięcza tylko temu, że anulowano go po pierwszym sezonie ze względu na niską oglądalność. To nadal jedna z najciekawszych adaptacji komiksów, jakie widziałem. John Constantine (w tej roli genialny Matt Ryan) jest detektywem do spraw okultystycznych, egzorcystą i mistrzem mrocznych sztuk. Razem z Zed, swoją pomocnicą, walczą z zagrożeniem w postaci nadchodzącej ciemności.

Na wyróżnienie zasługują tutaj z pewnością: bardzo dobre efekty specjalne, świetnie dobrana obsada oraz klimat, który dobrze oddaje komiksowego „Hellblazera”. Mimo anulowania przez NBC – Matt Ryan wcieli się w postać Constantine'a ponownie w animowanej serii szykowanej przez stację CW, a także występował w tej roli gościnie w serialach będących częścią Arrowverse. Na przykład w czwartym sezonie „Arrow”, a kolejne cameo zostało zapowiedziane na trzeci sezon „DC's Legends of Tomorrow”.

 

6. „The Flash”

Drugi serial, który stanie się częścią tworzonego przez CW Arrowverse. „The Flash” opowiada historię Barry'ego Allena, który jest najszybszym człowiekiem świata. Pierwsze dwa sezony były świetne, ton historii – lekki, a w serialu znalazło się zdecydowanie więcej miejsca na humor i dobrą zabawę niż w „Arrow”. Siłą serialu jest obsada —  Grant Gustin odgrywający rolę Barry’ego jest świetny, podobnie jak dopełniający go Carlos Valdes (Cisco Ramon) i Danielle Panabaker (Caitlyn Snow).  Na dodatkowe wyróżnienie zasługuje Tom Cavanagh, który wciela się w rolę mentora Barry'ego — Harrisona Wellsa, a w każdym sezonie ma okazję pokazać się z całkiem innej strony.

Miejmy tylko nadzieję, że po wolniejszym trzecim sezonie „Flash” znowu nabierze tempa i będzie mógł bez mrugnięcia okiem nazwać się najlepszym serialem Arrowverse.

 

5. „Preacher”

„Preacher”, adaptacja komiksu Gartha Ennisa pod tym samym tytułem, to serial obrazoburczy i brutalny. Zresztą jaki inny może być serial, którego głównymi bohaterami są zabójczo przystojny pastor, który nie stroni od przemocy (w tej roli Dominic Cooper), wampir, którego można określić jako masowego zabójcę (Joseph Gilgun) oraz jego pełna agresji dziewczyna (Ruth Negga)? Dodajmy jeszcze do tego, że to niecodzienne trio wyrusza na poszukiwanie Boga.

Ciężko pisać o „Preacherze”, nie powtarzając ciągle: przemoc, brutalny, brutalny, przemoc. Jednak nadal jest to serial, w którym dba się o rozwój postaci, lubi się bohaterów, a cała ta przemoc jest tak przerysowana, że nie można od niej oderwać wzroku.

 

4. „Gotham”

„Gotham” to jeden z tych seriali, które robią się coraz lepsze z każdym kolejnym sezonem. Na początku nie wiedział do końca, czym chce być — miał być opowieścią o mieście przed Batmanem, o wczesnych dniach Jamesa Gordona w GCPD. Zaczął się więc jako niezbyt ciekawy procedural, dodatkowo dziwny, ponieważ przyszli przeciwnicy Batmana byli od niego w większości zdecydowanie starsi. Z czasem historia zaczęła bardziej niż na Gordonie skupiać się na przestępcach Gotham, a koncepcję „prequelu komiksu” porzucono, żeby móc wykorzystać w pełni potencjał złoczyńców ze świata Batmana. Przestano też bać się komiksowej „głupkowatości”, bo przecież właśnie za to przerysowanie i odrealnienie kochamy komiksy.

Najlepszymi i najbardziej zapadającymi w pamięć są  dobrze zagrane przez Robina Taylora i Cory’ego Smitha kreacje kolejno Pingwina i Edwarda Nygmy. Smith to fenomenalny Riddler, a chociaż Taylor na początku wydawał się kontrowersyjnym wyborem na Oswalda Cobblepota, na przestrzeni sezonów udowodnił, że zasługuje na swój parasol.

 

3. „Marvel's Jessica Jones”

„Marvel’s Jessica Jones” to serial superbohaterski, w którym... nie ma superbohatera. To bardzo osobista historia kobiety z problemami, której demon przeszłości nie daje spokoju. Jessicę ciężko polubić — pije zdecydowanie za dużo, jest opryskliwa i nie lubi ludzi. Jednocześnie widz jest ją w stanie zrozumieć bardziej z każdym odcinkiem. To seria pełna świetnych występów aktorskich — David Tennant jako Killgrave jest strzałem w dziesiątkę, tak samo zresztą jak Krysten Ritter jako główna bohaterka.

Mamy nieśpieszną narrację, niezwykłego antagonistę — bo Killgrave pod żadnym względem nie jest typowym komiksowym „złolem” — i spojrzenie na trudne tematy, których zwykle adaptacje komiksowe nie ruszają. Mocna rzecz.

 

2. „Marvel's Daredevil”

Nie oszukujmy się — „Daredevil” miał wszelkie prawo się nie udać, po beznadziejnym filmie z Benem Affleckiem ludzie nadal podchodzili do tematu sceptycznie, a mimo wszystko, kiedy pierwszy sezon trafił na Netflix w 2015 roku, wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Rewelacyjnie nakręcone sceny akcji, poważny, ciężki klimat i czarny charakter, który kradnie każdą scenę, w jakiej się znajdzie. W drugim sezonie dostaliśmy dodatkowo Punishera, którego publiczność pokochała.

„Daredevil” był zdecydowanie rewolucją w kategorii serialu superbohaterskiego — pokazał, że temat może być potraktowany naprawdę na serio, a na dodatek położył podwaliny pod całą współpracę Marvela z Netflixem — gdyby „Daredevil” nie odniósł takiego sukcesu, kto wie, czy doczekalibyśmy się „Marvel’s Jessica Jones” czy zbliżającego się wielkimi krokami „The Punisher”?

 

1. „Legion”

Noah Hawley powiedział kiedyś, że „Legion” ma być serialem odzwierciedlającym schizofrenię. Niech wystarczającym poleceniem będzie moja opinia, że chyba mu się udało, bo przez pierwsze kilka odcinków widz nie ma pojęcia, co jest prawdą, a co jedynie wyobrażeniem głównego bohatera.

„Legion” nie ma nic wspólnego z tym, jak postrzega się zazwyczaj serial superbohaterski — to twór bardzo mocno autorski, pełen odważnych rozwiązań i bardzo ciężko napisać o nim cokolwiek, żeby nie rzucić spoilerem. Dlatego zaufajcie mi — obejrzyjcie „Legion”, nie zniechęcajcie się tym, że nic nie zrozumiecie z pierwszych odcinków. Po prostu warto.

 

To moja lista TOP 10 seriali na podstawie komiksów. Niektóre z nich próbują być w jakimś stopniu wiernymi adaptacjami, niektóre luźno bazują na materiale źródłowym, ale wszystkie czerpią inspiracje z medium, które od lat dostarcza rozrywkę na bardzo wysokim poziomie — i same tym poziomem nie ustępują.

Komentarze

(2)
  • Mateusz Myślicki
    @MateuszMyslicki

    Cieszy mnie, że wspomniałeś o Gotham. I to względnie wysoko. Tak moim zdaniem powinno się robić wszystkie seriale oparte na komiksach. Nie kopia, ale inspiracja. Jestem też wielkim fanem mrocznego absurdalnego stylu przypominającego mi momentami Tima Burtona.

    Chociaż co do produkcji Marvela (za wyjątkiem Daredevila, tutaj nie mam uwag) to się jednak mocno nie zgadzamy. Jessica "Drewno" Jones wyżej niż świetny Preacher czy bardzo solidny Gotham? Cmooon bro.

  • Kira Leśków
    @ShyMouse

    Dorzuciłabym do tej listy — i to na jej szczyt — „Tales from the Crypt” :-)

Powiązane

Seriale

Arrow

Rozpuszczony miliarder i playboy, Oliver Queen, zostaje uznany za martwego, kiedy jego jacht ginie na morzu. Wraca po pięciu latach jako kompletnie inny człowiek – chce wyplenić z miasta zło, przywdziewając zielony kostium.

Constantine

Ekranizacja serii komiksów "Hellblazer" z wydawnictwa DC Comics. John Constantine (Matt Ryan) to znający czarną magię, wytrwały łowca demonów i mistrz okultyzmu. Jego los po śmierci jest przesądzony, mężczyzna trafi do piekła. Mimo iż jest potępiony,...

Gotham

Fabuła opowiada historię Jima Gordona, policjanta, który marzy, aby przywrócić miastu praworządność. Gordon balansuje na granicy prawa i poznaje młode wersje postaci z komiksów o Batmanie – zarówno superzłoczyńców, jak i przyszłych bohaterów.

Marvel's Luke Cage

W trakcie nieudanego eksperymentu niesłusznie skazany mężczyzna zyskuje nadzwyczajną siłę oraz wytrzymałość. Dzięki nowym zdolnościom ucieka z więzienia i staje się najemnikiem.

Marvel's Daredevil

Fabuła serialu „Daredevil” skupia się na postaci Matta Murdocka – oślepionego w młodym wieku, ale obdarzonego nadzwyczajnymi zmysłami mężczyzny, który walczy z niesprawiedliwością w ciągu dnia jako prawnik, a nocą jako tytułowy superbohater stawia cz...

The Flash

W wyniku porażenia prądem Barry Allen zyskuje niesamowite nadludzkie zdolności, stając się najszybszym człowiekiem na świecie. Nadaje on sobie pseudonim Flash i – wykorzystując swój dar – strzeże porządku w central City oraz walczy z pojawiającym się...