Artykuły

Wielu chciałoby, aby ich ukochane seriale trwały bez końca – można przecież ciągle wymyślać nowe wątki, przedstawić nowe postacie, a widzowie wciąż będą zakochani. Są jednak seriale, przy których sprawdza się powiedzenie „mniej znaczy więcej”. Są to najczęściej zamknięte, krótkie historie, ale nie na tyle, aby przedstawiać je w formie filmu, który najczęściej musiałby uciąć ważne elementy. W zestawieniu biorę pod uwagę seriale, które mają mniej niż 10 odcinków, dlatego niech nie zdziwią was głównie pozycje brytyjskie – w końcu BBC wręcz specjalizuje się w dobrych miniserialach, ale znajdzie się też miejsce na anime. Kolejność przedstawionych seriali jest przypadkowa.

10. „Class”

Czyli najnowszy spin-off „Doctora Who”, który doczekał się zaledwie ośmiu odcinków. Serial ten opowiada o losach nauczycieli i uczniów z Coal Hill Academy. Ich prywatne problemy i rozterki zderzają z walką z kosmitami, między innymi z rasami doskonale nam znanymi z „Doctora Who”. „Class” jest tym samym najkrótszym spin-offem znanej serii BBC, jaki mieliśmy okazję oglądać. Serial nie zdobył złych recenzji, a wręcz przeciwnie, krytycy porównywali go nawet do „Torchwood”, jednak opinie krytyków, a widzowie swoje... Niestety przy słabej oglądalności można było się spodziewać decyzji producentów o zakończeniu serii. Początkowo mówiono, że jeśli miałaby powrócić, to z innym showrunnerem, jednak producenci ostatecznie dali czerwone światło dalszym odcinkom. Mnie osobiście serial niestety nie wciągnął. Trudno było mu też przypisać ostateczną kategorię – ze względu na kilka poważnych wątków nie był to z pewnością serial dla dzieci, ale drugi „Torchwood” (pomimo porównań) to również to nie był. Wiem, że serial przypadł do gustu części fanom „Doctora Who”. Nie jest jednak wykluczone, że twórcy nie wrócą do Coal Hill Academy – w końcu cuda się zdarzają.

9. „Desperate Romantics”

Kolejna miniseria od BBC, składająca się z sześciu odcinków, niestety mało znana w Polsce. Odkryłam ją przypadkiem, kiedy przeglądałam filmografię Aidana Turnera, znanego z roli Kiliego w „Hobbicie”. Okazało się, że Aidan grał tam jedną z głównych postaci, więc chcąc nie chcąc, serial wciągnęłam niemalże od razu. „Desperate Romantics” to kostiumowy dramat opowiadający o dziejach prerafaelitów, malarzy tworzących w wiktoriańskiej Anglii, a wzorujących się na malarstwie renesansowym. Pozycja wręcz obowiązkowa dla wielbicieli sztuki, a także oczywiście dla fanów (lub bardziej fanek) Aidana Turnera. Serial ogląda się szybko, dostarcza jednakże wielu emocji i wzruszeń, pomimo tego, że ma jedynie sześć odcinków. Naprawdę polecam.

8. „Dolmen” („Kamienie Śmierci”)

Tu należy zaznaczyć, że choć nasza telewizja podczas drugiej emisji serialu podzieliła go na dwanaście odcinków, to w oryginalnej wersji ma on ich tylko sześć, więc będę się trzymać zamierzeń oryginalnych twórców. Miniserial francuski sprzed prawie trzynastu lat, a jednak okazał się hitem w Polsce. Opowiada on o młodej policjantce, Marie Kermeur, która wraca w rodzinne strony na swój ślub z Christianem. Niestety tuż przed samą ceremonią w tajemniczych okolicznościach ginie brat policjantki. Marie uważa, że nie był to nieszczęśliwy wypadek i postanawia na własną rękę wyjaśnić prawdziwe okoliczności śmierci Gildasa. Naprawdę wciągający miniserial, zwłaszcza dla miłośników kryminałów z wątkami fantastycznymi. Choć oglądałam go jako nastolatka, to chętnie wróciłabym do tej pozycji.

7. „Strike”

Jeśli o kryminałach mowa, to wróćmy do naszego ukochanego BBC i jego świeżej pozycji, czyli „Strike”. Jest to miniserial składający się z trzech sezonów (choć bardziej adekwatne byłoby tu słowo „rozdziałów”) i tylko ośmiu odcinków. „Strike” to ekranizacja książek Roberta Galbraitha, czyli samej J.K. Rowling. Serial opowiada o prywatnym detektywie Cormoranie Strike’u, niepełnosprawnym weteranie wojennym z Afganistanu, który w mediach jest również znany z tego, że jego ojcem jest sławny piosenkarz. Strike zatrudnia nową asystentkę, Robin, choć właściwie ledwo co utrzymuje się z pracy, która polega głównie na szpiegowaniu niewiernych małżonków. Wszystko się zmienia, gdy główny bohater dostaje zlecenie wyjaśnienia śmierci supermodelki, która oficjalnie popełniła samobójstwo. Obejrzałam dopiero pierwsze trzy odcinki, jednak serial bardzo mi się podoba, podobnie jak uwielbiam książki (i wciąż czekam na kolejną część) i wiem, że muszę po prostu nadrobić resztę. Serial bardzo udany, do tego mamy tutaj do czynienia wręcz z idealnym castingiem (Tom Burke w głównej roli). Koniecznie trzeba zobaczyć.

6. „Casanova”

Wracając do „Doctora Who” oraz jego twórców, warto wspomnieć o kolejnym miniserialu produkcji BBC, czyli „Casanovie” z 2005 roku. Serial, który miał raptem trzy odcinki, ale prawdopodobnie gdyby nie on, to pewnie w roli Dziesiątego Doktora zobaczylibyśmy nie Davida Tennanta, a kogoś zupełnie innego. To właśnie tutaj Russell T Davis odkrył talent Davida, który fenomenalnie zagrał młodego Giacomo Casanovę (zaś w roli starego, który wspomina lata swojej młodości, mamy Petera O’Toole’a, na ekranie widzimy także Toma Burke’a, który grał w omówionym przeze mnie wcześniej serialu „Strike”). Choć główny wątek, czyli wspomnienia Casanovy, opowiadany jest z dużą dawką humoru, to jednak uprzedzam, że warto przygotować sobie zapas chusteczek – bo wbrew pozorom mogę zdradzić, że jest to trochę smutna historia. Gorąco polecam, zwłaszcza dla fanów talentu Davida Tennanta.

5. „American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona”

Przyznaję, że wahałam się, czy wstawić tu tę pozycję, ale jednak przyjmijmy, że seriale Ryana Murphy’ego są tworzone w formie antologii, a nie poszczególnych sezonów – każdy sezon opowiada właściwie zupełnie odrębną historię, tak więc seriale mogą funkcjonować jako oddzielne byty (zwłaszcza że sezon o zabójstwie Gianniego Versace jeszcze się nie skończył). Serial opowiadający o kontrowersyjnej sprawie O. J. Simpsona, sławnego futbolisty oskarżonego o zabójstwo swojej byłej żony, co wywołało masę protestów, oskarżając władze o rasizm. Tutaj mamy do czynienia z wątkiem samego procesu i sprawy sądowej, której finał może być zaskakujący (jeśli jeszcze o tym nigdzie nie czytaliście). Do tego fenomenalna obsada (Cuba Gooding Jr., Sarah Paulson czy John Travolta) i mamy przepis na serial, który koniecznie trzeba nadrobić, jeśli go jeszcze nie widzieliście.

4. „Blackpool”

Pozostając w kryminalnym klimacie, na liście musi być także „Blackpool”, czyli kolejna pozycja obowiązkowa dla fanów Davida Tennanta. Ripley Holden (w tej roli świetny David Morrissey) jest przedsiębiorcą, który nie do końca gra czysto, a jego marzeniem jest otwarcie centrum rozrywki, które później ma stać się kasynem. Niestety, otwarcie centrum przyćmiewa niemiłe wydarzenie, czyli odnalezienie zwłok w lokalu. Sprawą zajmuje się śledczy Carlisle (czyli David Tennant), który od początku ma oko na Holdena, ale przy okazji zakochuje się w jego nieszczęśliwej żonie (w tej roli zobaczymy Sarah Parish). Pozycja wyjątkowa pomimo dość prostej fabuły, a to z tego względu, że ten kryminał łączy ze sobą także... Elementy komedii i musicalu. Być może dla niektórych dość stara pozycja, ale myślę, że warto zobaczyć, zwłaszcza że to tylko sześć odcinków.

3. „Over the Garden Wall” („Za bramą ogrodu”)

Na deser postanowiłam zostawić seriale animowane, choć nieczęsto mamy tu do czynienia z miniserialami. Na pierwszy rzut idzie pozycja z Cartoon Network, czyli „Over the Garden Wall”. Dosłownie miniserial, którego całość trwa raptem 100 minut i jest zamkniętą kompozycją. Choć kreska przypomina trochę dziecięcą, to całość jest dość mroczna i przywodzi na myśl klasyczne, nieocenzurowane baśnie. Dwaj bracia, Wirt oraz Gregory, przebrani w dość dziwaczne stroje, zgubili się w tajemniczym, bajkowym lesie i próbują odnaleźć drogę do domu, spotykając po drodze ciekawe postacie. Ten serial trzeba obejrzeć wręcz za jednym zamachem. Całość potrafi zaskoczyć, a przy tym jest dość ciekawą i dojrzałą pozycją, jak na produkcje Cartoon Network. Na uwagę zasługuje także obsada, w oryginalnej wersji usłyszymy bowiem głosy Elijaha Wooda i Christophera Lloyda, a w polskiej wersji zaś Maćka Musiała. Naprawdę warto zobaczyć.

2. „Hellsing Ultimate”

Czyli obiecane anime. Z tytułem wiąże się jednak dość ciekawa historia, ponieważ warto zaznaczyć, że jest to reboot serialu „Hellsing” z 2001 roku, który pokrywał się tylko z początkowymi tomami materiału źródłowego, czyli mangi. Kiedy wyszedł pierwszy serial pt. „Hellsing”, manga wciąż się ukazywała, a twórcy anime nie nadążyli za materiałem źródłowym. Po trzynastu odcinkach produkcja została zakończona i postanowiono zaczekać, aż autor skończy pisać mangę. Po kilku latach powstała więc seria OVA o tytule „Hellsing Ultimate”. Dziesięć odcinków wychodziło dość nieregularnie w latach 2006-2012, jednakże stworzyło zamkniętą historię. O czym jednak opowiada „Hellsing”? Klimatem znów wracamy do Wielkiej Brytanii, która mierzy się z problemem wampirów. Policja nie potrafi sobie poradzić z mocami nadprzyrodzonymi, więc do akcji wkracza Sir Integra Fairbrook Wingates Hellsing, dziedziczka arystokratycznego rodu, stojąca na czele tajnej organizacji Hellsing. Uważa ona, że wampira jest w stanie pokonać tylko inny wampir. Na miejsce wysyła więc Alucarda, wcielenie Vlada Palownika, jednego z najsilniejszych wampirów, nad którym władzę ma sama Integra. Serial łączy w sobie wiele wątków i odniesień do europejskiej kultury i literatury, dlatego nie w sposób opisać całość w jednym, krótkim akapicie. Całość jest mroczna i brutalna, dlatego przeznaczona jest dla widzów dojrzałych. Jeśli jednak do gustu przypadła wam „Castlevania” z Netflixa, to sądzę, że „Hellsing” też może się wam spodobać.

1. „Kanojo to Kanojo no Neko” („She and her cat – everything flows”)

A na sam koniec miniserial anime, który jest naprawdę dowodem na to, że nawet w czterech kilkuminutowych epizodach można stworzyć coś pięknego i wzruszającego. Jest to historia opowiedziana z perspektywy kota należącego do dziewczyny o imieniu Miyu. I choć Daru (bo tak nazywa się zwierzak) nie do końca rozumie, dlaczego jego właścicielka czuje się samotna, możemy dostrzec to, jak bardzo stara się jej pomóc. Wzruszająca, choć krótka opowieść o dorastaniu i więzi człowieka ze zwierzęciem. Polecam zobaczyć w wolnej chwili, zwłaszcza że kreska jest po prostu piękna.


 

Czy czegoś brakuje wam w zestawieniu? A może oglądaliście któryś z tych seriali? Dajcie koniecznie znać, co sądzicie o powyższej liście.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

American Crime Story

Słynny futbolista O.J. Simpson zostaje oskarżony o podwójne morderstwo. Sprawa ukazana jest oczami prawników biorących udział w procesie.