Artykuły

Somerset Frisby (Andy Devine) jest notorycznym kłamcą. Jednak jego konfabulacje nie wyrządzają nikomu żadnej krzywdy, a nawet umilają czas stałym bywalcom stacji benzynowej, którą jowialny staruszek prowadzi. Nikt, oczywiście, nie wierzy w to, że w przeszłości pan Frisby był wynalazcą nowego typu silnika, meteorologiem, oblatywaczem nowoczesnych aeroplanów, geniuszem matematycznym i żołnierzem w pojedynkę kładącym całe wrogie pułki. Według jego opowieści musiałby być jednocześnie w dwustu miejscach i żyć w dwunastu różnych okresach historycznych. Jakkolwiek wszyscy już przywykli do opowieści Frisby'ego i nikt nie czyni mu z tego powodów wyrzutów większych, niż rzucony od czas do czasu żarcik pod jego adresem. Jednak gdzieś daleko, w próżni kosmicznej, znajdują się istoty, którym nieznane jest pojęcie kłamstwa i biorą wszystkie historyjki Somerseta zupełnie poważnie. Uznając Frisby'ego za najświetniejszego przedstawiciela naszego gatunku, postanawiają złożyć mu wizytę. 

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 30, recenzja
Seria trzecia, odcinek 30. – „Hocus-Pocus and Frisby”

Obcy pojawiają się po raz pierwszy pod postacią dwóch dżentelmenów pragnących zatankować pojazd wyposażony w nowy rodzaj silnika umieszczony w tylnej części samochodu. Deklaracja Frisby'ego, iż to on był głównym projektantem tej technologicznej nowinki, utwierdza przybyszy w przekonaniu, że zaiste jest to człek ponadprzeciętnego intelektu i sprytu. Jednak, póki co, zbyt wielu postronnych świadków kręci się w okolicy, postanawiają przeto odłożyć plany, jakie mają w stosunku do Frisby'ego, na później.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 30, recenzja
„Well, looks like rain. Tell by the clouds. Always tell by the clouds... Now, that big job up there that is astrata cumulus opacus. You fellows know anything about meterology? (...) Majored in it at the University of Wichita. Got my doctorate. Wrote a thesee at the age of 13 that's still used as standard text. Meterology and you it's called. Folks that know say it's the most scholarly treatment of the subject in the history of the field. »Old Cumulus Frisby« they called me. »Cumulus Frisby«”

Gdy ostatni klienci opuszczają przybytek Frisby'ego, a ten przymierza się do zamknięcia interesu, nagle słyszy w swojej głowie głos zachęcający go do wyjścia ze stacji i udania się jakieś 200 metrów w kierunku wschodnim. Według niewidocznego mówcy, będzie to dla Friby'ego początek wspaniałej przygody. Somerset jest lekko zaniepokojony, ale ciekawość pcha go na zewnątrz, gdzie po zrobieniu zaledwie kilku kroków tajemnicza siła porywa go w powietrze.

Kilka chwil później Frisby ląduje na polanie obok – co ocenia bezbłędnie na pierwszy rzut oka – latającego talerza. I choć rozpoznanie Somerseta było trafne, mężczyzna nie odczuwa najmniejszego lęku, założywszy że właśnie trafił na plan filmu, a sam pojazd jest elementem dekoracji. Wewnątrz statku czeka jednak na niego grupa mężczyzn odzianych w szare garnitury, przedstawiających się jako przedstawiciele cywilzacji z innej planety, których celem jest katalogowanie i kolekcjonowanie najlepszych przedstawicieli odwiedzanych przez nich światów.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 30, recenzja
„Say, did I ever tell you fellas about the time I gave a demonstration with the computer machines? In an auditorium. Columns of figures, eight digits apiece. Now, no pencils or no paper, mind you... all in the head. Why, folks just came from miles around. (...) I didn't think anybody'd ever ask. Well, four of 'em broke down from overwork, two of 'em came up with the incorrect answer, and I beat them all by 21 seconds. »Old Archimedes Frisby« they called me”

Frisby widzi, że sprawa jest poważna. Nie w smak mu bycie umieszczonym w klatce obok istot takich, jak biedny mieszkaniec Wenus, który potrafi śpiewać jednocześnie w ośmiu różnych tonacjach, przygrywając sobie przy tym na ogonie. Próbuje przekonać ich, że wszystkie rzeczy, jakie wyszły z jego ust, przemierzyły setki mil świetlnych i dotarły do uszu kosmitów, to nic więcej jak wymyślony przez niego, ku uciesze gawiedzi, stek bzdur i kłamstw. Pojęcia te jednak są obce jego porywaczom, a koncepcja nieprawdy niemożliwa do zrozumienia.

Do odlotu zostało pięć minut i Somerset nie widzi innej możliwości, niż wydostanie się z pojazdu przy użyciu siły. Wymierza więc celny cios w twarz jednego z porywaczy i ku swojemu przerażeniu stwierdza, że pod wierzchnią warstwą skóry sumulującej ludzką znajdują się oblicza wyglądających obco potworów z innego świata. Frisby daje za wygraną, ale prosi, by przybysze pozwolili mu zaznać odrobiny rozrywki przed odlotem. Wyciąga swoją harmonijkę ustną i zaczyna na niej grać.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 30, recenzja
„Mister, you're looking at the granddaddy of the american automobile. Right after I finished that designing job, Henry Ford said to me: »Rear Engine« – what he always called me, Old Rear Engine Frisby. – »Rear Engine«, he says, »you are an automotive genius«. And I couldn't very well argue with him on account of he was telling the truth”

Okazuje się, że dźwięk wydobywający się z instrumentu jest zabójczy dla obcych. Somerset toruje sobie drogę do wyjścia, odstraszając pragnących go powstrzymać porywaczy, grając na harmonijce. Kiedy opuszcza pokład, obcy odlatują w panice, zostawiając Frisby'ego w spokoju. To nie koniec niespodzianek, które czekają na niego tego wieczoru. Okazuje się bowiem, że grono wielbicieli jego gawęd postanowiło urządzić na jego cześć przyjęcie urodzinowe, czym zaskakują go po powrocie do stacji. Oczywiście Somerset próbuje zdać relację z niesamowitej przygody, którą właśnie przeżył, ale – podobnie jak w przypadku dziesiątek innych opowieści Frisby'ego – jego słuchacze wkładają ją między bajki.

„Hocus-Pocus and Frisby” to drugi z odcinków tego sezonu, scenariusz do którego Rod Serling oparł na bazie historii podsuniętej mu przez – będącego pod wielkim wrażeniem serlingowskiej adaptacji jego wcześniejszego pomysłu, na bazie którego powstał epizod „Showdown with Rance McGrew” – Frederika Louisa Foxa. Wydaje się być znamienne, że drugi wyśmienity odcinek komediowy opiera się o koncepcje tego samego autora, bowiem – o czym wspominałem niejednokrotnie – Rodowi Serlingowi rzadko zdarzało się popełnić interesujący i jednocześnie zabawny odcinek „The Twilight Zone”. Nie będzie przesadą przypisanie większej części zasługi za to, iż „Hocus-Pocus and Frisby” jest odcinkiem tak dobrym Foxowi, albowiem – podobnie jak w przypadku „Showdown with Rance McGrew” – twórca serialu poddał clue pomysłu zaledwie kosmetycznym zmianom, pozostawiając trzon historii i charakter głównego bohatera bez większych modyfikacji.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 30, recenzja
„Impressed? Why, with this rinky-dink? This looks like a flea on a dog compared to the one that I designed for the United States Space Agency. And that was back in 1951. »Old Rocket Thrust Frisby« they called me”

Jakkolwiek nie da się zaprzeczyć, iż „Hocus-Pocus and Frisby” nie byłby odcinkiem tak dobrym, gdyby nie fenomenalna rola Andy'ego Devine’a. Aktor po prostu staje się Frisbym i – niesamowity wyczyn, jak na chronicznego kłamczucha – zdobywa serca i sympatie widzów od pierwszych scen niniejszego odcinka. Obejrzawszy jego występ, można wątpić, iż Ed Wynn („One for the Angels”), którego w roli Frisby'ego pragnął zobaczyć Fox, wypadłby lepiej. Wynn – który w tym okresie znacząco podupadł na zdrowiu – potrafił roztaczać wokół siebie aurę ciepła i wzbudzać sympatię, ale wydaje mi się, że jego sposób gry aktorskiej byłby zbyt subtelny, jeśli zestawić go z przebojowym i dominującym charakterem postaci Frisby'ego.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 30, recenzja
„I'm just an old country boy with a big mouth. (...) Only accomplishment I got you fellas evidently overlooked, and, well, that is I'm the god darndest liar that ever hit the pike. I spin the biggest yarns west of the rockies! And I don't mean exaggeration, I mean lies, l-i-e-s, lies”

Devine'owi partneruje grono aktorów charakterystycznych (Clem Bevans, Howard McNeil, Dabbs Greer), składających się na malownicze audytorium pana Frisby'ego. Dzięki atmosferze, jaką tworzą w stacji benzynowej Somerseta, sceny na statku obcych – ponownie zapożyczonym z planu „Forbidden Planet” (który to już raz, i czy ostatni?) – lekko nużą, a na dokładkę charakteryzacja obcych, mimo starań mistrza Williama Tuttle, wygląda nieco kuriozalnie, żeby nie powiedzieć tanio. Mimo tego „Hocus-Pocus and Frisby” jest epizodem niezwykle sympatycznym i dzięki skrzących się humorem dialogom oraz fenomenalnej roli Andy'ego Devine silnie zakorzeniającym się w pamięci. 

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 30, recenzja
„Do you know who them fellas was out there in that car? Well, I'll tell you who they was. They was from outer space. Now, wait a minute. I don't know how they did it, but they just whooshed me right through the air, right into their flyin' saucer, and they was going to kidnap me! But this is the truth, honest, honest. (...) I just took out my harmonica blew a couple of chords, and they just fainted dead away. (...) this is the truth. They had a big eye right in the middle, and they whooshed...”

Data emisji odcinka: 13 kwietnia 1962
Gdzie obejrzeć: Hulu (tylko na terenie USA)

Ocena odcinka: 7/10

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane