Artykuły

Stary Ben (J. Pat O'Malley) jest ulubieńcem miejscowych dzieciaków, które kochają go nie tylko dlatego, że zdaje się rozumieć je tak, jak żaden inny dorosły. Ben potrafi też sprawić, że każda wymyślona przez gromadkę zabawa nabiera prawdziwych rumieńców, albowiem starszy mężczyzna dysponuje wyjątkowymi, niemalże magicznymi umiejętnościami. Sprawia, że wszystkie rzeczy, jakie tylko zakwitną w umysłach jego małych przyjaciół, nabierają realnych kształtów. I tak podczas zabawy w dzielnych obrońców planety zaatakowanej przez obce monstra, Ben zmienia się w jednego z najeźdźców. Poza tym potrafi manipulować przedmiotami, tak że stają się posłuszne jego woli, oraz przybrać dowolny kształt, zmieniając się na przykład w owada albo małą białą myszkę. Taki talent nie przemyka jednak niezauważony i przyciąga uwagę dwóch smutnych dżentelmenów w fedorach i garniturach, którzy zjawiają się pewnego dnia przed budynkiem, w którym mieszka Ben.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 25, The Fugitive, recenzja
Seria trzecia, odcinek 25. – „The Fugitive”

Ben darzy szczególnym uczuciem małą chromą dziewczynkę Jenny (Susan Gordon), którą po śmierci rodziców opiekuje się, nie omieszkując jej tego wypominać przy każdej możliwej okazji, wyjątkowo wredna ciotka Agnes (Nancy Kulp). I to do jej drzwi pukają szukający Bena mężczyźni w garniturach, podający się za "kogoś w rodzaju policjantów". Gdy ciotka Agnes wyłuszcza swoje żale i podejrzenia skierowane pod adresem starego Bena, Jenny przemyka za jej plecami, aby ostrzec swojego przyjaciela. 

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 25, The Fugitive, recenzja
„It's a Martian! Somebody shoot!”

Ben stwierdza, że w obliczu tego, iż dawno poszukujący go mężczyźni wreszcie trafili na jego trop, nadeszła pora na to, by Jenny dowiedziała się o nim całej – a raczej prawie całej – prawdy. Otóż Ben jest uciekinierem z innego świata, który przybrał postać leciwego mieszkańca Ziemi. Właśnie stąd biorą źródło nadnaturalne umiejętności, jakimi dysponuje. Zapytany przez Jenny, dlaczego poważni panowie go ścigają, mężczyzna odpowiada, iż na swojej planecie popełnił pewien szczególny występek, którego jednak – podobnie zresztą jak swego prawdziwego wyglądu – nie może zdradzić dziewczynce.

Tymczasem mężczyźni, w towarzystwie ciotki Agnes, dobijają się do mieszkania Bena. Jednak gdy otwierają drzwi, w małym pokoiku zastają tylko Jenny, która zapytana, czy nie widziała staruszka, odpowiada, iż ów prawdopodobnie udał się do parku, by karmić gołębie. Gdy mężczyźni odchodzą, a Jenny udaje się do swojego mieszkania, zza pazuchy wyciąga małą myszkę, w którą – na chwilę przed wtargnięciem „policjantów” –przemienił się Ben. Niestety mężczyzna jest pewien, że ścigający go osobnicy nie dadzą tak łatwo za wygraną i stwierdza, że pora mu udać się w inne miejsce, na inną planetę.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 25, The Fugitive, recenzja
„– Ben, tell me something. – What is it, little monkey? – You can do so many things, how come you don't make my leg well? – Well, because then I wouldn't have the fun of carrying you. And you'd get yourself a young boyfriend. I'm serious. – You could do it, couldn't you? – Perhaps, but no, Jenny, I mustn't do it”

Na nic zdają się protesty Jenny, Ben musi odejść. Nim jednak uda się w dalszą podróż, wyciąga przyrząd z innego świata. Dotąd ani razu go nie użył, bojąc się, że jego działanie może przyciągnąć pościg, ale skoro jego przykrywka została zdemaskowana, nie ma już nic do stracenia. Urządzenie leczy chorą nogę dziewczynki, która do tej pory mogła poruszać się jedynie z aparatem ortopedycznym. Następnie, pożegnawszy się z Jenny, Ben zmienia się muchę i wylatuje przez okno. Jenny jednak nie daje za wygraną i wybiega za nim. Na klatce schodowej zatrzymują ją ponownie mężczyźni szukający Bena, a gdy dziewczynka próbuje się im wyrwać, wyciągają taki sam przyrząd, jakim uzdrowił ją jej przyjaciel, i pozbawiają Jenny przytomności. Doskonale wiedzą, że to jedyny sposób, aby zwabić Bena w pułapkę.

Jakiś czas później, badający dziewczynkę lekarz stwierdza ze smutkiem, że nie może wskazać przyczyn jej omdlenia, ale dziecko wyraźnie słabnie coraz bardziej i jeśli sprawy podążą dalej tym torem, może umrzeć. Z zaskoczeniem jednak stwierdza, że nieuleczalnie chora noga okazuje się być zdrową i z całą pewnością powody osłabnięcia dziewczynki nie wiążą się z tym, iż wybiegła na klatkę schodową bez aparatu. Gdy wraz z zasakakująco współczującą ciotką opuszczają pokoik Jenny, do środka wlatuje mucha, którą – rzecz jasna –jest Ben. Zgodnie z przewidywaniami mężczyzn w garniturach, nie mógł on porzucić swojej małej przyjaciółki w kryzysowej sytuacji.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 25, The Fugitive, recenzja
„I ought to beat you till you can't sit down but I won't 'cause I'm too tired. Now get in there and go to bed, and I don't want to hear a peep out of you. And don't try sneaking out again if you know what's good for you”

Gdy Ben, ponownie używając nieziemskiego przyrządu, leczy Jenny z niemocy, do pokoju wpadają ścigający go mężczyźni i namawiają do powrotu, tytułując staruszka „jego wysokością”. Jenny nie kryje zdumienia, kiedy Ben wyjaśnia, iż tak naprawdę jest królem świata, z którego przybył i w rzeczywistości ucieka przed nudą i odpowiedzialnością związaną z tym stanowiskiem. Mężczyźni twierdzą jednak, że Ben jest najlepszym królem, jakiego posiadał ich świat i Ben, wciąż nie bez oporów, godzi się na powrót. Niestety, zmuszony jest odrzucić prośbę Jenny, by zabrał ją ze sobą, albowiem nawet król zmuszony jest przestrzegać pradawnych praw, a jego rada koronna za nic nie zgodziłaby się na wizytę przybysza z innej planety.

Jenny jednak ma pewien pomysł. Prosi mężczyzn, by dali jej minutę na osobności z Benem, by mogła się z nim w spokoju pożegnać. Ci niechętnie przystają na tę prośbę, a gdy wracają do pokoju po upływie wyznaczonego czasu, zastają tam nie jedną, a dwie identyczne Jenny. Ten fortel zmusza ich do tego, by zabrali oboje na planetę Bena. Gdy jakiś czas później ciotka Agnes zagląda do pokoju dziewczynki, znajduje tam informację, której jej pozbawiony wyobraźni umysł nie potrafi przyjąć do wiadomości, a oprócz niej zdjęcie Bena w jego prawdziwej postaci. Okazuje się, iż wyglądał on w istocie jak dorastający i przystojny młodzieniec. Widzom pozostaje się domyślać, że Ben wraz Jenny, która zamieszkała na jego planecie, wiedli dalekie od nudy, długie i szczęśliwe życie.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 25, The Fugitive, recenzja
„– Who're you talking to? – M... myself. – Cut it out, you'll go crazy that way”

„The Fugitive”, scenariusz do którego napisał Charles Beaumont, to niezwykle sympatyczna, nosząca w sobie wiele elementów znanych z klasycznych baśni historia przyjaźni dziecka i starszego mężczyzny. Sposób, w jaki ukazywane są relacje dorosłego z dzieckiem, to jeden z tych elementów, które w filmach współczesnych nie mogłyby być sportretowane z tą szczególną, cechującą dzieła epoki, prostotą i naiwnością. W każdym razie nie bez szukania przez odbiorcę negatywnych konotacji i podtekstów. Czasy się zmieniły i zmieniła się też perspektywa widza, który cechuje się dziś inną wrażliwością i zwraca uwagą na aspekty dzieła, nie zawsze intepretując je zgodnie z intencjami twórcy. Wydaje mi się, niestety, że w dzisiejszym kinie unika się pokazywania na ekranie tak bliskich i szczególnych, acz szczerych związków dorosłych z dziećmi.

Ostatnim takim dziełem, z którym nieodparcie kojarzył mi się odcinek „The Fugitive” już w trakcie pierwszego seansu, była ekranizacja opowiadania Stephena Kinga, zatytułowanego „Mali ludzie w żółtych płaszczach”. Trudno nie odnieść wrażenia, iż King – który niejednokrotnie jawnie przyznawał się do czerpania inspiracji z niektórych odcinków „The Twilight Zone” w trakcie tworzenia swoich powieści i opowiadań – pisząc rzeczone opowiadanie był pod wielkim wpływem tego konkretnego epizodu. W „Małych ludziach w żółtych płaszczach”, podobnie jak w „The Fugitive”, widzimy rodzącą się i rozwijającą przyjaźń między tajemniczym, obdarzonym nadnaturalnymi zdolnościami Tedem Brautiganem, oraz nierozumianym przez owdowiałą matkę (której rola w historii jest zbliżona do tej, jaką odgrywa ciotka Agnes w niniejszym odcinku) Bobbym, wyjątkowo wrażliwym chłopcem o wybujałej wyobraźni. Tropem Teda podążają tytułowi mali ludzie, którzy w ekranizacji tej historii, zatytułowanej „Hearts in Atlantis” („Serca Atlantydów” lub „Kraina wiecznego szczęścia”), przybierają postaci agentów rządowych, noszących się w fedorach, graniturach i prochowcach, podobnie jak dwaj policjanci ścigający Bena. Historia w „Małych ludziach w żółtych płaszczach” jest, oczywiście, dużo dojrzalsza i poważniejsza w tonie, podczas gdy „The Fugitive” w finale skręca w o wiele bardziej pozytywne rejony i kończy się w charakterystyczny dla baśni sposób. Jakkolwiek – mimo iż nie posiadam potwierdzających moje domysły danych – jestem niemal w stu procentach przekonany, iż „The Fugitive” stanowiło podstawę do historii opowiedzianej w „Małych ludziach w żółtych płaszczach”.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 25, The Fugitive, recenzja
„– You see, I am not actually a resident of this world. – Huh? – I'm from another planet. – I knew it, I knew it. Which one, Mars? – No, you've never heard of it. Anyway, Jenny, those two men are trying to catch me so they can take me back. – 'Cause of what you did? – Uh-huh, and I don't want to go back. But they've located me, so the only thing I can do is find another world that I can hide in. – You mean you're just going to go away? – I don't want to, little monkey, but I have no choice”

„The Fugitive” jest bardzo dobrze zagranym odcinkiem. Ben przywodzi na myśl tego typu postaci, jak Lou Bookman czy pan Pedott, które tak bardzo polubiłem w odcinkach „One for the Angels” i „What You Need?”, a jego historia, zdolności i – chyba przede wszystkim – tajemniczy gadżet, którym dwukrotnie leczy Jenny, kojarzą się z nie kim innym, jak głównym bohaterem innego, kultowego klasyka science-fiction, brytyjskiego serialu „Doctor Who”. Kontrast dla znakomitej i pełnej ciepła roli J. Pata O'Malleya wnosi w nieco przerysowanym, właściwym dickensowskim podłym bohaterom stylu Nancy Kulp jako ciotka Agnes. Mała Susan Gordon, mimo choroby, z jaką zmagała się w trakcie kręcenia zdjęć do tego odcinka, wypadła przekonująco i uroczo, z kilkoma zaledwie momentami trącącymi pewną sztucznością przy wymawianiu niektórych kwestii dialogowych.

„The Fugitive” nie jest może odcinkiem wybitnym, ale cechuje się urzekającym klimatem. Pewna naiwność fabuły da się łatwo wytłumaczyć faktem, że opowieść ta w założeniu miała być swoistą apoteozą wybujałej wyobraźni, dzięki której najtrudniejsze problemy da się pokonać i nic nie leży poza zasięgiem możliwości bohaterów. U podstawy „The Fugitive” leżą klasyczne, baśniowe motywy, przetworzone przez Charlesa Beaumonta z wdziękiem i ogromną pomysłowością. W związku z tym jest to bodajże jedyny odcinek z dotychczas obejrzanych – no, może obok „The Night of the Meek” – który z czystym sumieniem mogę polecić małoletniemu widzowi. To po prostu wyśmienita bajka, z której niepodobna nie czerpać radości (o ile zostało w was jeszcze coś z dziecka).

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 3, odcinek 25, The Fugitive, recenzja
„– Feel better now? – I feel wonderful! Thank you, Ben!”

Data emisji odcinka: 9 marca 1962
Gdzie obejrzeć: Hulu (tylko na terenie USA)

Ocena odcinka: 7/10

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane