Artykuły

George Clayton Johnson, autor, w którego dorobku znalazły się zaledwie cztery scenariusze napisane na potrzeby „The Twilight Zone”, już swym pierwszym skryptem dokonał tego, co dotąd z trudem przychodziło Rodowi Serlingowi. „A Penny for Your Thoughts” to urocza, zabawna w nienachalny sposób i jednocześnie mądra komedia o tym, że możliwość czytania myśli innych ludzi wcale nie musi stanowić klucza do zrozumienia ich intencji i drogi do lepszego poznania. Taki dar może okazać się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem, które sprowadzić może na potencjalnego telepatę stos kłopotów. Przekonali się o tym bohaterowie dwóch wcześniejszych wersji scenariusza. Pierwszy był szulerem, który wygrywał partie pokera, zaglądając do głów innych graczy a kiedy doszedł do gry o naprawdę wielką stawkę, okazało się, że jego przeciwnik Azjata myśli... po chińsku. Drugi miał jeszcze większego pecha – został zastrzelony przez bandytę, który myślał, że jego pistolet jest nienabity. Na szczęście sympatycznemu, choć nieco ciapowatemu bohaterowi ostatecznej wersji „A Penny for Your Thoughts”, dar czytania ludzkich myśli przyniósł więcej dobrego niż złego.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 2, odcinek 16, recenzja
„(...) the story has to do with a young bank clerk who for some unexplained and most uncanny reason finds himself able to read other people's minds. And then finds that the power can get him into a peck of trouble and a bushel of travail...”

Skromny urzędnik bankowy, Hector B. Poole (Dick York), płacąc za poranną gazetę upuszcza monetę tak, że ta – zamiast na orzełku bądź reszce – ląduje na krawędzi. Czyn ten, budzący niebywały entuzjazm i podziw gazeciarza, prowadzi także do dość nieoczekiwanych skutków. Od tego momentu Hector zaczyna słyszeć myśli innych ludzi. Szybko odkrywa, że większość z napotykanych osób, za fasadą dobrotliwego uśmiechu i pełnego uprzejmości zachowania, skrywa masę negatywnych emocji i bardzo nieprzychylnych o jego osobie opinii.

W banku, w którym pracuje, czekają go kolejne, nieprzyjemne niespodzianki. Hector odkrywa, że cieszący się poważaniem biznesmen zamierza wziąć wysoką pożyczkę, którą chce przeznaczyć na obstawianie w wyścigach konnych. Poinformowany o tym fakcie szef placówki, pan Bagby (Dan Tobin) nie kryje oburzenia –pan Sykes (Hayden Rorke) jest przecież szanowanym kontrahentem. Skąd u Poola tak idiotyczne i narażające reputację banku pomysły?

Krótko po tym niefortunnym wydarzeniu, dobiegają do Hectora myśli pana Smithersa (Cyril Delevanti), leciwego bankiera, pracownika z wieloletnim stażem o nienagannej reputacji. Smithers planuje udanie się do skarbca banku, załadowania teczki tyloma banknotami, ile tylko możliwe i ucieczkę na Bermudy. Poole informuje o sprawie Bagby'ego, który początkowo nie chce wierzyć w takie dyrdymały, ale po chwili namysłu stwierdza, że jeśli komukolwiek udałaby się tego typu akcja, to właśnie najbardziej zaufanemu pracownikowi banku, którego przy wyjściu z pracy nikt nie kontroluje.

Akcja zatrzymania „malwersanta” kończy się fiaskiem. Pan Smithers nie ma w swej teczce niczego poza swoimi rzeczami osobistymi. Staruszek tłumaczy zaskoczonemu Poole'owi, że pomysł okradzenia banku jest niczym innym, jak pojawiającym się w jego głowie raz na jakiś czas, napawającym dreszczykiem emocji marzeniem starszego pana. Dla Bagby'ego tego już za wiele – Poole zostaje wyrzucony z pracy. Jedyną osobą, która przejawia autentyczny żal z powodu zwolnienia Hectora, jest czująca do niego wyraźny afekt panna Turner (June Dayton), której Poole wyznaje swój sekret. 

Tymczasem pan Bagby odbywa rozmowę telefoniczną z policją, która informuje go o tym, że Sykes, wielbiciel wyścigów konnych, został aresztowany za defruadację. Szef banku wzywa do siebie Poole'a, informując go, że jednak zachowa swoją posadę, ale zachęcony telepatycznie przez pannę Turner, Hector żąda awansu. Bagby oczywiście odrzuca tę absurdalną propozycję, jednak Poole ma jeszcze jednego asa w rękawie – wcześniej wyczytał z głowy szefa informacje, które mogłyby bardzo utrudnić życie osobiste przełożonego. Posunąwszy się do małego szantażu, Hector nie tylko otrzymuje lepsze stanowisko, ale również załatwia pokrycie z kasy banku wycieczki na Bermudy dla starego Smithersa.

Dzień, który okazał się być pierwszym dniem z lepszej reszty życia Poole'a, kończy się wyjściem z pracy wraz z panną Turner. Hector znalazł miłość i zdobył lepsze stanowisko w pracy; kiedy kupując wieczorne wydanie gazety, potrąca swoją wcześniejszą monetę i traci zdolność słyszenia ludzkich myśli, wcale się tym faktem nie przejmuje. Wprost przeciwnie. Wystarczy mu, że wie, co myśli o nim kobieta, która odtąd będzie najważniejszą osobą w jego życiu. Tak, ten dzień i ta historia nie mogła skończyć się lepiej.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 2, odcinek 16, recenzja
„This must be your lucky day, mister. That'll never happen again in a million years!”

„A Penny for Your Thoughts” to przezabawna komedia, rzecz raczej rzadka, jeśli chodzi o „The Twilight Zone”. W tym odcinku nie ma ani jednego nietrafionego żartu, niezależnie czy mamy do czynienia ze zwykłą komedią pomyłek, czy gagami ocierającym się o slapstick. Kilka świetnych pomysłów, za które opowiedzialny jest debiutujący w „A Penny for Your Thoughts” reżyser James Sheldon, sprawiły że wybuchnąłem autentycznym śmiechem, co dotąd zdarzyło mi się w trakcie oglądania „The Twilight Zone” może raz lub dwa razy. Najzabawniejszym gagiem znajduję ten, w którym patrząca nieobecnym wzrokiem blond piękność wachluje twarz plikiem banknotów, a w jej głowie panuje kompletna pustka.

„A Penny for Your Thoughts” to również galeria znakomcie napisanych postaci, z których na pierwszy plan –obok protagonisty – wybijają się rozbrający swoimi reakcjami na rozgrywające się wokół wydarzenia, Dan Tobin jako pan Bagby oraz rewelacyjny w swej krótkiej roli Cyril Delevanti jako Smithers. Nietrudno uwierzyć w jego plany obrabowania banku, by później z zażenowaniem równym temu, jakie czuje Poole, stwierdzić, że to naprawdę nieszkodliwy i sympatyczny staruszek. 

George Clayton Johnson, znany głównie jako twórca scenariusza kultowego „Ocean's Eleven”, swoim pierwszym – nie licząc wcześniejszych adaptacji jego prozy w postaci odcinków „The Four of Us Are Dying”, oraz „Execution” – skryptem dla „The Twilight Zone” ujawnił swój niebywały talent do tworzenia zgrabnych komedii. W 1960 roku Johnson był pisarzem na dorobku, który od przyjęcia i zatwierdzenia przez Serlinga scenariusza do „A Penny for Your Thoughts” uzależnił swoją potencjalną karierę. Mimo długich dni oczekiwania i przeżywanych związanych z tym katuszy – udało się. Zmarły w 2015 roku pisarz i scenarzysta dzięki „The Twilight Zone” wypłynął na szeroką wodę.

W wielu wywiadach często przywoływał wydarzenie, które miało miejsce na planie niniejszego odcinka, będące dla młodego wówczas twórcy doświadczeniem niesamowitym. W dniu rozpoczęcia zdjęć był na planie ze swoją małżonką Lolą, kiedy Rod Serling podszedł do niego i przedstawił Johnsona całej ekipie słowami: „A oto człowiek, który napisał tą absolutnie cudową rzecz, którą właśnie robimy”. Dla nieznanego w branży młodego człowieka słowa, które padły z ust idola, jakim był dlań Rod Serling, nie mogły stanowić lepszego bodźca do dalszego działania.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 2, odcinek 16, recenzja
„It's a little dream of mine. Have you ever had a dream, mr. Poole? I have. I don't always plan on Bermuda though. Sometimes, it's Siam, Fiji. Beautiful, exotic places where there are no books to keep. Where I'm not a little man with no future and no past. Yes, mr. Poole, yes. But I'll never go through with it. You know why? I've lived with it too long. I'm old and set in my ways. And besides, mr. Poole I guess I'm a coward”

Data emisji odcinka: 3 lutego 1961
Gdzie obejrzeć: Hulu (tylko na terenie USA)

Ocena odcinka: 8/10

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane