Artykuły

Nawiedzone samochody. Motyw nieodparcie – i kompletnie słusznie – kojarzący się z twórczością Stephena Kinga. Zanim jednak wysuniemy ciężkie działa i powiemy, że (ponownie!) król literatury grozy jeden ze swoich ulubionych motywów podpatrzył u Roda Serlinga, lub, mówiąc mniej delikatnie, zwyczajnie go z „The Twilight Zone” skradł, trzeba powiedzieć jasno – nawiedzony Ford Model A z 1927 nie ma kompletnie nic wspólnego z Christine, Buickiem Roadmasterem ani opętanymi żądzą mordu ciężarówkami z „Maximum Overdrive”. Zupełnie inny duch mieszka w tym poczciwym oldsmobilu, a jego właściciele mogą mieć, co najwyżej, pewne trudności na niwie towarzyskiej i zawodowej. W każdym razie skończy się dla nich życie... w kłamstwie.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 2, odcinek 14, recenzja, The Whole Truth
Narzędzie prawdy, stworzone i sprzedawane przez renomowanego dystrybutora... w strefie mroku

Harvey Hunnicutt (Jack Carson) handluje używanymi samochodami. To stereotypowy do bólu przedstawiciel swojej profesji. Kupuje tanio stary model, narzekając przy tym, jak wielką przysługę wyświadcza poprzedniemu właścicielowi, odkupując za – oczywiście – zbyt wysoką ceną tego gruchota, a następnie rekomenduje go potencjalnym kupcom jako najlepszy możłiwy dla nich wybór – przecież nie ma to jak stare, dobre, wykonane z rzemieślniczą precyzją, auto. Kłamstwo jest niejako wpisane w specyfikę tego zawodu, a Harvey krętactwo wyniósł do rangi sztuki.

Hunnicutt pada jednak ofiarą swojej własnej zachłanności. Kupując od starszego dżentelmena leciwy model Forda, wraz z autem przyjmuje na siebie klątwę, która spada na każdego właściciela tegoż pojazdu. Otóż jego nabywca musi mówić prawdę do momentu, kiedy uda mu się odsprzedać auto. Harvey, nieposiadający niemal żadnego pojazdu, który mógłby uczciwie zarekomendować, traci każdego klienta, który pojawia się w jego komisie. Cierpi też na tym jego życie osobiste – skończyły się łatwe wymówki przygotowane dla żony na wieczory, gdy miast grzecznie wracać do domu, wybierał się na pokerka z chłopakami. A pracownik, któremu przy zatrudnianiu Hunnicutt obiecał podwyżkę pensji w niedalekiej przyszłości, dowiedziawszy się, że nie ma co liczyć na obiecany dodatkowy profit, rzuca pracę – uprzednio częstując Harveya tak zwanym „gongiem w palnik”.

Gdy miejscowy polityk, pan Luther Grimbley (Loring Smith), chce nabyć auto, które swoją prezencją nie kłułoby w oczy potencjalnych wyborców, jego wybór pada na nawiedzonego Forda. Oczywiście Harvey robi wszystko, żeby odwieść polityka od zakupu, czym budzi ciekawość oficjela. Kiedy ten dowiaduje się o nadnaturalnych właściwościach auta, rezygnuje z zakupu. Polityk, który zawsze musi mówić prawdę? Cóż, przekreśliłoby to jego szanse na reelekcję. Artykuł w gazecie o wizycie zagranicznej głowy państwa przywodzi Harveyowi i Grimleyowi iście szatański pomysł i... Nikita Chruszczow (Lee Sabinson) z radością nabywa klasyczny, amerykański automoblil. 

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 2, odcinek 14, recenzja, The Whole Truth
„This baby is the one that you're going to drive off well, first of all could we look it over a bit? (...) Get the feel of it. Relish in the luxury. See how they built cars in the days when cars were really built!”

„The Whole Truth” to kolejny komediowy odcinek „The Twilight Zone”, który wydaje się być epizodem z zupełnie innego serialu. Duch – póżniejszych, gwoli faktu, ale stylistycznie podobnych – „Bewitched” czy nawet „Mister Ed” („Koń, który mówi”) jest w tym przypadku niemal namacalny; „The Whole Truth” ma w sobie pewien urok, ale jest to urok amerykańskich sitcomów z lat 60. ubiegłego stulecia. Wszystko, od wesoło pobrzmiewającej muzyczki, przez mocno opierające się na dialogu gagi, po przewrotną woltę w finale, mocno wpisuje się w nurt seriali komediowych tamtego okresu, jednocześnie odbiegając od klimatu „The Twilight Zone” tak daleko, jak to tylko możliwe. Co nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że skrypt do „The Whole Truth”, to w istocie zlepek pomysłów z dwóch różnych scenariuszy do niezrealizowanego komediowego serialu „Mr. Bevis”.

O ile fabuła – poza puentą – nie obfituje w nazbyt wiele niespodzianek, odcinek ten ogląda się wyjątkowo dobrze, zwłaszcza zestawiwszy go z, w większości przeciętnymi, o ile nie irytującymi, wcześniejszymi epizodami o zacięciu komediowym. Jack Carson gra na przyzwoitym poziomie i mimo faktu, że trudno jego postać nazwać pozytywną, zaskakująco łatwo zaskarbia sympatię widza. Najlepiej jednakowoż wypadają wspólne sceny dwojga szachrajów – radnego Grimbleya i  Hunnicutta – i są to jednocześnie najzabawniejsze sceny w całym odcinku.

Zaskakującym jest fakt, że z pierwotnego skryptu wycięto najzabawniejszy moim zdaniem gag. W oryginalnym scenariuszu, w trakcie konferencji prasowej, zapytany przez reportera o to, jakie spostrzeżenia ma na temat Stanów Zjednoczonych, Chruszczow odpowiada: „(...) Nawet bez wizyty w Disneylandzie muszę przyznać, że poziom życia w Ameryce jest wyraźnie wyższy niż w Związku Radzieckim... A z całą pewnością samochody są dużo lepsze niż te, które posiada większość Rosjan. Głównie z tego powodu, że mają cztery koła”.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 2, odcinek 14, recenzja, The Whole Truth
„Buddy boy, I'm in politics. When you tell me I got to start telling the truth all the time... Holy Hanna! You know something? I couldn't make a single political speech. I couldn't run for office again”

Data emisji odcinka: 20 stycznia 1961 
Gdzie obejrzeć: Hulu (tylko na terenie USA)

Ocena odcinka: 4/10

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane