Artykuły

Baseball – obok pięściarstwa, któremu nostalgiczny hołd twórca„The Twilight Zone” złożył w epizodzie „The Big Tall Wish” – był wielką sportową pasją Roda Serlinga. Osobiście kibicował drużynie Brooklyn (obecnie Los Angeles) Dodgers, a jednym z wczesnych skryptów, które popełnił, był scenariusz do słuchowiska radiowego (zatytułowany „Dependable”), którego centralną postacią był skromny i utalentowany baseballista, niejaki Chris Forrest. Kwestią czasu było zatem, kiedy powstanie epizod skoncentrowany na ukochanym sporcie Amerykanów. Wytrwałość, z jaką Serling dążył do realizacji odcinka „The Mighty Casey”, może się wydawać uporem wartym lepszej sprawy, ale abstrahując od tego, co ten odcinek ma do zaoferowania, efekt końcowy stanowi, w pewnym sensie, trwałe epitafium dla człowieka, którego rola w „The Twilight Zone” była ostatnim występem.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 1, odcinek 35, The Mighty Casey, recenzja
Sezon 1, odcinek 35 – „The Mighty Casey”

Zefiry z Hoboken to podrzędna drużyna, okupująca dolne miejsca na listach regionalnych rozgrywek. Nawet prowadzący ich trener, Mouth McGarry (Jack Warden) nie ma zbyt wielkich nadziei względem nadchodzącego sezonu. Bez większego entuzjazmu przyjmuje zgłoszenie nowego leworęcznego miotacza, który pojawia się na boisku w towarzystwie niejakiego dr. Stillmana (Abraham Sofaer). Ten informuje McGarry'ego, że Casey (Robert Sorrells) – który witając się omal nie miażdży w uścisku dłoń trenera – to, ni mniej, ni więcej, prototyp stworzonego przez niego robota. 

McGarry początkowo nie wierzy w tę rewelację, ale po krótkim pokazie nadnaturalnych zdolności Caseya, zachwycony i rozentuzjazmowany, nie zwlekając ani chwili podpisuje kontrakt. Od tego momentu następuje błyskawiczny awans w tabeli rozgrywek i wkrótce Zefiry mają stanąć na polu przeciwko swojej drużynie-nemezis, Gigantom z Nowego Jorku. Niestety, w meczu poprzedzającym to wydarzenie, Casey zostaje kontuzjowany i poddany badaniu lekarskiemu. Zaskoczony doktor odkrywa, że zawodnik nie ma pulsu ani serca i jest robotem. W związku z tym – w myśl przepisów – może zostać zdyskwalifikowany. Członek komisji do spraw regulaminu może jednak pójść na pewne ustępstwo: jeśli dr Stillman zamontuje serce w piersi Caseya, wówczas będzie można uznać go za człowieka.

W wielkim dniu zawodnicy i trener czekają z niecierpliwością na powrót Caseya. Dr Stillman przyprowadza go w ostatniej chwili; operacja się udała, Casey może wziąć udział w najważniejszym meczu tego sezonu. Niestety, w trakcie gry robot popełnia błąd za błędem, doprowadzając Zefiry do sromotnej porażki. Okazuje się, że po zaimplementowaniu serca, Casey zaczął – obok innych ludzkich doznań – współczuć. W trakcie gry nie wykorzystywał przewagi, wynikającej z jego nadnaturalnych zdolności, bo... nie chciał sprawić przykrości członkom drużyny Gigantów. Po meczu zaś porzuca baseball i, chcąc poświęcić się pomaganiu ludziom, postanawia podjąć funkcję pracownika socjalnego. McGarry dostaje na pocieszenie schemat prototypu. W głowie świta mu pewna myśl…

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 1, odcinek 35, The Mighty Casey, recenzja
„Beasley? Draw the contract. The only thing between us and the pennant is if this guy's battery goes dead or he rusts in the rain. Never mind what I mean. You draw the contract”.

„The Mighty Casey” to kolejny, komediowy odcinek, w którym tak wiele rzeczy trzyma się „na słowo honoru”, że lepiej nie wnikać w szczegóły scenariusza. Robot, który po zainstalowaniu serca zaczyna mieć skrupuły (dziwne, dlaczego nie pomyślał o tym, że nie sprawiając przykrości drużynie przeciwnej, wywoła efekt odwrotny u członków własnej, z którą spędził kilka wspaniałych miesięcy) i członek komisji regulaminowej, który uznaje, że zamontowanie serducha w maszynie uczyni ją człowiekiem, to dwa jaskrawe przykłady na to, że nie powinno się tego epizodu – w żadnym aspekcie – traktować poważnie. Owszem, nie można odmówić tego, że morał odcinka wywołuje jak najbardziej ciepłe uczucia i w ogóle całość jest sympatycznym, przyjemnym i momentami zabawnym widowiskiem, ale ciężko wyprzeć odczucie, że do „The Twilight Zone” epizod ten pasuje średnio.

Komedia zasadza się tu na dwóch poziomach. Jeden średnio mnie bawił przez swą przejaskrawioną i mocno trącącą kreskówką stylizację („zabawne” efekty dźwiękowe podkręconej piłki, dymiąca rękawica po rzucie Caseya). W ogóle gagi sytuacyjne reprezentują bardzo przeciętny poziom, przywołujący z pamięci podobne zagrania, zastosowane w odcinku „Mr. Bevis”. O wiele zabawniej wypadają dialogi, zwłaszcza kwestie znakomitego Jacka Wardena w roli trenera McGarry'ego. W zasadzie każdy tekst padający z jego ust to swoista, przekomiczna perełka. Nawiasem mówiąc, jest to już drugi (po „The Lonely”) w tym sezonie występ aktora i po raz drugi w historii, której centralnym motywem jest okazujący ludzkie uczucia robot. Warto też wspomnieć o kreacji Roberta Sorrellsa. Jego Casey budzi masę pozytywnych uczuć, chociaż pod kątem zachowania i wyglądu bliżej mu do poczciwego kmiotka, niż do pozbawionego ludzkich odruchów robota. Jakkolwiek, Sorrells zdobywa serce samym swoim rozbrajającym wyglądem, a kiedy pod koniec jego twarz zdobi szczery uśmiech, można mu wybaczyć fakt, że doprowadził drużynę Zefirów do srogiej porażki.

Zanim jednak powstał „The Mighty Casey” w formie, w jakiej dane nam było go zobaczyć, w rolę McGarry'ego wcielił się znakomity aktor Paul Douglas. Gwiazda m.in. filmu „Angels in the Outfield” (w którym drużynie Piratów z Pittsburgha – dla odmiany – pomagają w zwycięstwie anioły), znana była również z problemów z alkoholem. Przed rozpoczęciem zdjęć, agent Douglasa zapewniał Serlinga, że aktor doskonale radzi sobie z uzależnieniem i alkoholowy kłopot to już przeszłość. Jednak gdy Paul Douglas zjawił się na planie zdjęciowym, Serling miał poważne wątpliwości co do jego stanu – aktor miał problem z wypowiedzeniem zdania na jednym wydechu. Pocił się i rumienił oraz miał poważne problemy z koncentracją.

Twórca „The Twilight Zone” zadzwonił z pretensjami do agenta, który z całą stanowczością zaprzeczył temu, jakoby Douglas ponownie sięgnął po alkohol. Zrezygnowany Serling dokończył jednak zdjęcia, które w jego opinii okazały się kompletną porażką. Plan zdjęciowy został zamknięty w czwartek, a w sobotę gruchnęła wiadomość, że Paul Douglas zmarł – okazało się, że od dawna cierpiał na chorobę wieńcową. Serling zrozumiał, jak bardzo aktor poświęcił się dla roli. „Praktycznie patrzyliśmy, jak (Paul) umiera na naszych oczach” – powiedział w jednym z wywiadów.

Zarówno Serling, jak i oficjele z CBS zgodnie uznali, że nie uchodzi prezentować materiał, który w pewnym sensie dokumentuje ostatnie chwile popularnego aktora (a sam występ nie przydawał mu bynajmniej chwały), jakkolwiek studio nie wyraziło zgody na dokręcenie materiału z innym aktorem w roli McGarry'ego. Ostatecznie „The Mighty Casey” powstał dzięki 27 tysiącom dolarów wyłożonych z własnej kieszeni Serlinga. Kopie z występem Paula Douglasa zostały zaś zniszczone.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 1, odcinek 35, The Mighty Casey, recenzja
„Now listen, you guys. That's the enemy out there. That's the New York Giants. While you're out there, remember there's a big fellow named Casey lying on a table struggling for his life. And I know that the last thing he said before that night when he had his chest, he said: go out there, Zephyrs, and win this one for the big guy! And I'll tell you something else, you guys. From now on, there's gonna be a ghost in the dugout, number 7. Old number 7”.

Data emisji odcinka: 17 czerwca 1960
Gdzie obejrzeć: Hulu (tylko na terenie USA)

Ocena odcinka: 6/10

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane