Artykuły

W pierwszym – i jedynym – odcinku pierwszej serii, którego scenariusz został w całości napisany przez człowieka spoza „wielkiej trójki” (Serling, Matheson i Beaumont) wyraźnie czuć przeniesienie środka ciężkości w kierunku łatwo przyswajalnej dykteryjki, która mimo bycia najlżejszą z prezentowanych dotychczas historii i swojego wybitnie komediowego charakteru, doskonale wpisuje się w stylistykę i konwencję „The Twilight Zone”.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 1, odcinek 31, recenzja, The Chaser
Sezon 1, odcinek 31 – „The Chaser”

Scenarzysta, Robert Presnell, dwukrotnie adaptował opowiadanie Johna Colliera na potrzeby telewizji. Pierwsza wersja skryptu stanowiła podstawę do sztuki telewizyjnej rozpisanej tylko na dwie, rozmawiające ze sobą postaci. Presnell znacząco rozwinął scenariusz, dodając rozbudowany – i szalenie zabawny – prolog ze zniecierpliwionym tłumkiem, zmuszonym do oczekiwania, aż beznadziejnie zakochany amant o fantazyjnie brzmiącym nazwisku, Roger Shackleforth (George Grizzard) raczy zakończyć telefoniczne umizgi do swej najdroższej Leili (Patricia Barry). Zmian w stosunku do pierwowzoru było jednak więcej. 

Szkieletem scenariusza pozostała nakręcona w bardzo nietypowy sposób – nawet jak na standardy „The Twilight Zone” – scena, w której Roger odwiedza tajemniczego i ekscentrycznego profesora A. Daemona. Kreacja wcielającego się w tą rolę Johna McIntire'a to jeden z najwybitniejszych występów, jakie było mi dane dotychczas zobaczyć w serialu. Jego interpretacja jest czymś, co z braku konkretnego określenia nazwałbym mieszanką archetypów szalonego naukowca i diabła, który przybył złożyć ofertę, pozornie niezwykle atrakcyjną (plus: brak cierpliwości i zrozumienia dla ludzkiej mentalności, przywodzące na myśli charakter „Doctora Who”). Znakomita rola, którą w moim odczuciu McIntire „kradnie show”. 

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 1, odcinek 31, recenzja, The Chaser
„That's only a dollar. Love potions are my cheapest item. And they're overpriced at that”.

Nieco szablonowo i groteskowo (choć przerysowanie tych akurat postaci było z pewnością w pełni zamierzone) w zestawieniu z Daemonem wypadają Roger i Leila. Oboje bohaterów nie wybiega w swoich kreacjach poza klisze – a raczej parodie klisz rodem z komedii romantycznych. On, nieprzytomnie zakochany, nachalny w swoich zalotach i nie dostrzegający tego, z jakim dystansem i chłodem traktuje go Leila. Ta natomiast nie grzeszy inteligencją – choć nadrabia powabem i urodą. Jest słodką idiotką przed tym, nim Roger podaje jej otrzymany od profesora eliksir miłosny a zwłaszcza po tym, gdy zmienia się w podporządkowaną bezmiernemu uczuciu miłości „niewolnicę”. Nie są to z pewnością najlepsze tego typu występy znane z ekranów kin czy telewizji, ale przyznać trzeba, że sceny z ich udziałem odegrane są dostatecznie wiarygodnie i potrafią bawić (zwłaszcza w drugiej części odcinka).

Mimo łatwego do przewidzenia finału i żonglowania nieco ogranymi schematami, „The Chaser” wprowadził do formuły serialu pewien powiew świeżości i lekkości, niespotykanej dotychczas w „The Twilight Zone”. Z całą pewnością nie było do tej pory odcinka, który w głównej mierze byłby komedią. Satyrą z morałem („nawet miłość w nadmiarze może się przejeść”) leciutko tylko zabarwioną czarnym humorem. Nawiasem mówiąc, jeśli na chwilę obecną spytalibyście mnie, czy jest jakiś odcinek „The Twilight Zone”, który mógłbym polecić do obejrzenia w walentynkowy wieczór, to bez cienia zastanowienia wskazałbym właśnie „The Chaser”.

The Twilight Zone, Strefa mroku, sezon 1, odcinek 31, recenzja, The Chaser
„Am I disturbing your reading? Did I disturb you by asking you if I was disturbing you?”

Data emisji odcinka: 13 maja 1960
Gdzie obejrzeć: Hulu (tylko na terenie USA)

Ocena odcinka: 8/10

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane