Artykuły

Komiks z sierpnia 1964 roku dostarczył fanom „The Twilight Zone” trzy historie obrazkowe oraz kolejne dwie wkładki kolekcjonerskie z cyklu „Keys of Knowledge”. Dodatkowo zamieszczono w nim krótkie opowiadanie zatytułowane „Raptures of the Deep”. 

Historia opowiada o poszukiwaczu podwodnych skarbów, niejakim starym (choć wcale nie był stary) kapitanie (nie będącym w istocie rzeczy kapitanem, ale jakoś się utarło, że wszyscy go tak zwą) Larkinie i jego najbardziej spektakularnej z podmorskich przygód. Larkin, który dotąd nie zapuszczał się na większe głębokości, a bardzo pragnął sięgnąć ku zatopionym na nich pirackim kosztownościom, nie zwracając uwagi na przestrogi młodych nurków, którzy udostępnili mu akwalung, omal nie postradał życia. Po zejściu na głębokość 50 sążni zaczął mieć omamy i w zasadzie pogodził się z faktem, że nie wróci na powierzchnię, poniekąd radując się, że będzie mógł spędzić wieczność pod wodą, dyskutując z duchami pirackiej braci. Ekipa nurków pośpieszyła mu jednak na ratunek, dziwiąc się nieco jego niezwykłemu zachowaniu, ale składając je na karb wizji wywołanych zanurzeniem na takiej głębokości. Następnego poranka jednak znaleźli zadowolonego z siebie Larkina na plaży, obok wykopanej z piasku skrzyni. „Te omamy są wcale interesujące” – skwitował ich zdziwione miny. „Jak tylko uporam się ze skarbem, o którym powiedział mi wczoraj ten stary pirat, będę musiał spróbować ponownie”.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 8, recenzja

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 8, recenzja
0Keys of Knowledge, Astronomy #9: „Earth's Neighbors”

Pierwsza z historii komiksowych, narysowana przez Freda Fredericksa, nosząca tytuł „Hamilton's Creature”, opowiada o odkrywcy ogarniętym niemożliwą do wyperswadowania obsesją odnalezienia tajemniczego stworzenia żyjącego w Dolinie Bokhary, ukrytej gdzieś pośród gór Tybetu. Hamilton od dwóch lat podejmuje liczne próby i wysiłki, by udowodnić swoje racje. Surowy klimat i niefortunne zbiegi okoliczności zawsze stają mu na drodze w dokonaniu przełomu w poszukiwaniach. Jego przewodnik i przyjaciel, Kashi, zaczyna tracić nadzieję i wiarę w poczytalność Hamiltona i próbuje mu wytłumaczyć, że podąża za jakimś mglistym marzeniem. Wówczas to odkrywca wyjawia mu prawdę – kilka lat wcześniej Hamilton był jednym z członków ekipy ratunkowej, która wyruszyła w poszukiwaniu zaginionej wyprawy Erica Chaucera. Nie udało się uratować nikogo, zaś sam przywódca znaleziony został w chwili, kiedy wydawał swe ostatnie tchnienie. Chaucer wręczył mu zdjęcie i mapę. Na fotografii widnieli członkowie plemienia Bokhara oddający cześć przypominającej kosmitę istocie. Wysłuchawszy historii i obejrzawszy dowód w postaci zdjęcia, Kashi godzi poprowadzić Hamiltona na jeszcze jedną wyprawę.

Pewnej nocy do ich obozowiska zakrada się dziwna kreatura. Zbudzeni odkrywcy ruszają w pościg. Kiedy stwór oddala się, Hamilton sięga po strzelbę i nim Kashi zdąży go powstrzymać, wypala, wywołując lawinę, która porywa przewodnika. Głęboko przeżywający stratę Hamilton, mimo iż zdany teraz tylko na siebie, postanawia kontynuować podróż i po pewnym czasie odkrywa jaskinię będącą wejściem do Doliny Bokhary. I, zgodnie z tym, co opowiedział mu Chaucer, zamieszkujące ją plemię oddaje hołd tajemniczej istocie. Ta szybko wyczuwa Hamiltona i próbuje go uspokoić, twierdząc, że w tym zakątku świata nie ma mowy o przemocy i gniewie. Mieszkańcy potwierdzają te słowa. Przybysz z odległej planety zdradza im swe sekrety, aby później mogli oni podzielić się z nimi z innymi mieszkańcami Ziemi. Zamieszkał w tym odludziu, bowiem obserwując naturę człowieka, jest pewien, iż tak zwani nowocześni ludzie pokroju Hamiltona nie są skłonni i gotowi przyjąć jego nauki i darów. Potraktowaliby go niczym najeźdźcę.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 8, recenzja
„Hamilton's Creature”, Fred Fredericks (szkice, tusz i liternictwo)

Hamilton uważa to za bzdury. Ludzie cywilizowani dysponują odpowiednimi środkami i wiedzą, aby właściwie wykorzystać sekrety, którymi mógłby się z nimi podzielić przybysz. Odkrywca właściwie porywa kosmitę, mimo jego słów, iż poszedłby z nim dobrowolnie, i wciąż traktuje go jako przedstawiciela obcej rasy, który przygotowuje inwazję. Stwierdza, że dopóki nie udowodni swoich przyjaznych zamiarów ziemskim naukowcom, będzie go traktował jak wroga. Poza tym jego, Hamiltona, obowiązkiem jest doprowadzić przybysza do władz, by dać mu możliwość spełnienia swych obietnic. Obcy odpowiada, że na nic się to zda, albowiem niezależnie od jego starań ludzie nie są jeszcze przygotowani na zaakceptowanie kreatury tak odmiennej od nich. Aby to udowodnić, zmienia Hamiltona w istotę podobną sobie.

W trakcie schodzenia z góry przybysz używa promieni ze swych oczu (tak, wiem...), skanując powłokę śnieżną powstałą po upadku lawiny i odkrywa, że spoczywający pod nią Kashi wciąż żyje. Obcy, który w międzyczasie zdradza Hamiltonowi swoje imię – Zitos – ratuje półżywego przewodnika i wspólnie docierają do miasteczka Lhasa. Zitos obiecuje zająć się Kashim, podczas gdy Hamilton, pod postacią kosmity, udaje się do stacji naukowej prowadzonej przez doktora Calverta. Mimo skrywającego jego oblicze kaptura, zostaje dostrzeżony przez jednego z mieszkańców i bardzo szybko staje się celem ścigającej „potwora” tłuszczy, niezważającej na jego krzyki i próbę przemówienia im do rozsądku. Kiedy dociera w końcu do instytutu, okazuje się, że światłe, naukowe umysły również przystępują do bezpardonowego ataku, za nic mając jego usprawiedliwienia. Doktor Calver ciska weń nawet fiolką z kwasem. Hamilton, nie mając innego wyboru, wraca do swojej kwatery. Tam przyznaje Zitosowi, że miał rację – ludzie nie są gotowi na jego przyjęcie. Kiedy kosmita przywraca Hamiltona do ludzkiej postaci i odchodzi, Kashi dodaje, że może za 100, 200 lat ludzie z plemienia Bokhary zejdą z gór, a wówczas ludzkość będzie gotowa, by przyjąć dary i zrozumieć sekrety Zitosa, nie bacząc na jego inność i pochodzenie.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 8, recenzja

Drugi z komiksów, czterostronicowa historia „The Night Striker of Paris”, narysowana przez Mela Crawforda, opowiada o innej obsesji. Obsesji detektywa, niejakiego inspektora Duboisa, który nocą nieświadomie przeistacza się w złowrogiego, nękającego Paryżan Nocnego Prześladowcę. Pod jego postacią dokonuje licznych aktów okrucieństwa, wandalizmu i rozboju, a podczas dnia z uporem stara się wytropić... cóż... samego siebie. Wreszcie, odnajdując liczne wskazówki, między innymi w postaci swojego ulubionego tytoniu i znajomo wyglądającego skrawku materiału na miejscu zbrodni oraz podejrzanie znajomego portretu pamięciowego, sporządzonego na podstawie zeznań świadków, do Duboisa dociera przerażający fakt – to on sam, lunatykując, stawał się Nocnym Prześladowcą. Inspektor przyznaje się i oddaje w ręce władz. Sąd, w uznaniu dotychczasowych zasług Duboisa, wydaje nietypowy wyrok – w ciągu dnia będzie mógł dalej pełnić swoją służbę, zaś w noce zamykany będzie w areszcie. „Ach, mimo wszystko wciąż jestem najlepszym detektywem” – myśli na końcu inspektor. „Któż inny, jeśli nie Wielki Dubois, mógłby schwytać samego siebie!”.

Ostatni z komiksów, narysowany przez Mike'a Peppe, pod tytułem „Iron Man No.1”, opowiada historię małżeństwa, George'a i Grace, wprowadzającego się do domu, którego poprzednim właścicielem był pewien wynalazca. W piwnicy odnajdują starego, niesprawnego robota, który budzi ogromne zainteresowanie George'a i wielki niepokój Grace. Mężczyzna wyszukuje pozostawione przez profesora schematy i z ich pomocą naprawia Iron Mana. Grace jest początkowo nieufna, ale okazuje się, że robot doskonale radzi sobie w licznymi obowiązkami domowymi, które można mu zlecić wydając komendę słowną.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 8, recenzja
„The Night Striker of Paris”, Mel Crawford (szkice i tusz), Ben Oda (liternictwo)

Niestety, George nie jest najbardziej przezornym z ludzi i, nie zdając sobie sprawy z tego, jaką sensację wśród sąsiadów tym wywoła, wydaje Iron Manowi polecenie skoszenia trawnika. Oczywiście zlatuje się tłum gapiów. Sąsiedzi pragną, aby George od czasu do czasu pozwolił i im użyć robota do różnych prac. Mężczyzna nie odmawia, ale informuje sąsiadów, że na chwilę obecną Iron Man wyczerpał prawie całą energię i musi odpocząć, by podładować swoje akumulatory. I po raz kolejny wykazuje się brakiem rozsądku, pozostawiając Iron Mana obok garażu, gdzie sąsiedzi mają do niego łatwy dostęp.

Grupa mężczyzn postanawia wypróbować możliwości robota. Nakazują mu więc... iść. Coraz szybciej i szybciej, a potem, mając coraz większy ubaw z tego, że maszyna jest im tak uległa, rozkazują mu biec. Niestety w tym momencie dzieje się coś złego w obwodach myślowych Iron Mana i ten biegnie na oślep, niszcząc płoty i przydomowe ogródki, nie zważając na rozkazy nawołujące do zatrzymania się. Tłum podążający za nim staje się coraz większy i po jakimś czasie większość mieszkańców przedmieścia podąża za nim.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 8, recenzja
„Iron Man No.1”, Mike Peppe (tusz), Ben Oda (liternictwo)

Kiedy natrafia na mur, zatrzymuje się i rusza w przeciwnym kierunku, rozpychając na boki ludzi, którzy próbowali go otoczyć i zatrzymać. Po drodze przewraca policyjny radiowóz i pędzi dalej, aż w końcu trafia do sadzawki i znika pod powierzchnią wody. Kiedy na miejsce przybywają George i Grace, policjant obarcza ich obowiązkiem wydobycia robota z dna sadzawki. George jednak bardziej martwi się tym, że woda zniszczy Iron Mana i po wydobyciu nie będzie się on nadawał do użytku. Jako że zapadł już zmierzch, plan wyciągnięcia zatopionego robota przekłada na następny dzień. Iron Man jednak sam wydostaje się z wody w środku nocy, niepewny tego, co powinien zrobić. Najpierw rusza do domu George'a i Grace, ale stojąc na ganku podejmuje inną decyzję i po raz pierwszy wypowiada słowa: „Bez... ludzi... bez... ludzi!” – i odchodzi, by zamieszkać w leśnej głuszy pośród innych prostych stworzeń. Na ostatnim kadrze widzimy go w towarzystwie bażanta, bobra, wiewiórki, królika, łani i... żółwia.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 8, recenzja

Trzy sympatyczne historie, do których trudno mieć jakieś większe zastrzeżenia. Ponownie dalekie od oryginalności – historia inspektora Duboisa to przecież jeszcze jedna wersja opowieści o Jekyllu i Hydzie – ale mające pewien urok. Wbrew swej infantylności najbardziej polubiłem „Iron Mana No.1”, która ma sobie pewne pierwiastki z prozy Asimova czy Bradbury'ego i jest opowiastką, która doskonale sprawdziłaby się jako lżejszy w tonie odcinek „The Twilight Zone”.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 8, recenzja

 

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale




The Twilight Zone

Antologia oparta na produkcji z 1959 roku o tym samym tytule. Znajdziemy tu różnego rodzaju opowieści science fiction, horrory oraz thrillery.