Artykuły

Pierwsze komiksy bazujące na serialu pojawiły się w już trakcie emisji drugiej serii. Pod koniec roku 1961 Western Publishing, w imieniu partnerskiego wydawnictwa Dell Comics – specjalizującego się w publikowaniu komiksów z gatunków kryminału, fantasy i horroru – podpisało umowę z działem marketingu stacji CBS i nabyło prawa do wydawania komiksów pod szyldem „The Twilight Zone”. Na przełomie lat 1961-1962 historie ze „Strefy mroku” pojawiały się w ramach popularnej antologii komiksowej – sięgającej korzeniami do roku 1939 – zatytułowanej „Four Color” (biorącej swą nazwę od czterech kolorów: turkusu, fuksji, żółci i czerni, w jakich były drukowane wydawane w ramach tej serii zeszyty). Do postaci, takich jak Kaczor Donald i Prosiaczek Porky, których przygody można było śledzić na łamach „W czterech kolorach”, dołączył więc Rod Serling. Po raz pierwszy zapowiedział on opowieść z „The Twilight Zone” zatytułowaną „The Spectre of Youth” – wydrukowaną (obok trzech innych komiksów i dwóch jednostronicowych opowiadań) w 1173 numerze „Four Color”. 36-stronicowy zeszyt ukazał się w maju 1961 roku i kosztował 15 centów. I to nie o nim będzie dalsza część niniejszego wpisu.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 1

Pod koniec 1962 roku „Strefa mroku” doczekała się własnej publikacji. Po serii negocjacji z CBS, Western Publishing wcieliło „The Twilight Zone” w ramy imprintu Gold Key, z logiem którego ukazywały się –niespodzianka! – komiksy z gatunków horroru, kryminału, science-fiction, fantasy oraz kilka serii bazujących na popularnych serialach telewizyjnych. Pierwszy numer drugiego sezonu komiksowej „The Twilight Zone” ukazał się w listopadzie 1962 roku i zainicjował ciągnącą się do maja 1982 roku serię. Łącznie ukazały się 92 numery –przy czym ostatni zawierał przedruk historii z inaugurującego serię zeszytu pierwszego. Premierowy komiks kosztował 12 centów, natomiast ostatni centów 60. Dzisiaj zajmiemy się zawartością obu tych zeszytów.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 1
„Frozen Worlds of Space”

„The Twilight Zone” Issue #1 zawierał trzy komiksy, a dodatkowo dwa ilustrowane jednostronicowe krótkie opowiadania oraz edukacyjny tekst, zawierający ciekawostki dotyczące atmosfery na Jowiszu i Saturnie. Za oprawę graficzną odpowiedzialni byli: współtwórca postaci Martian Manhuntera znanego z uniwersum DC Comics , Joe Certa (rysownik), Reed Crandall (ołówek i tusz), George Evans (tusz) oraz Ben Olda (liternik). Niestety, moje długotrwałe poszukiwania nie przyniosły odpowiedzi na najbardziej palące pytanie – kto był odpowiedzialny za scenariusze przedstawionych w tym zeszycie historii?

Komiks rozpoczyna utrzymana w encyklopedycznym tonie pogadanka na temat warunków klimatycznych na Jowiszu i Saturnie, zatytułowana „Frozen Worlds of Space”. Z ilustrowanego pięcioma czarno-białymi kadrami tekstu dowiedzieć się możemy, że atmosferę Saturna spowijają trujące chmury amoniaku i metanu, a powierzchnię Jowisza pokrywa gruba na tysiące mil warstwa lodu. Mniemam, że 12-latkowie w 1962 roku z wypiekami na twarzy chłonęli te rewelacje.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 1
„Perilous Journey”

Pozostając w mroźnych klimatach, przechodzimy do historii pod tytułem „Perilous Journey”. Opowieść zaczyna się całkiem niewinnie. Dwójka narciarzy, Larry Clark i Ron Harrison, zjeżdża górskim stokiem. Wtem Larry wpada do pojawiającej się na jego drodze dziury i (niczym Alicja wpadająca w głąb króliczej nory) spada, i spada, i spada... Kiedy się budzi, jest świadkiem zaskakującej sceny. Oto na tafli zamarzniętego podziemnego oczka wodnego ślizgają się przypominające dziatwę istotki. Ich wygląd jest niepokojący – większość z nich ma dziwne proporcje głów, a niektóre nietypowo wielkie oczy. Jednak nim Larry zdąży nawiązać z nimi nić porozumienia, ferajna atakuje go śnieżkami, spod gradu których wyciąga go jedna z dziewczynek. Dziecko prowadzi go pomiędzy maciupeńkimi (albo narysowanymi bez wyczucia proprocji) budynkami, kiedy nagle atakuje ich wielki niedźwiedź polarny. Larry pozbywa się zagrożenia, oddając dwa celne strzały z rewolweru. Gdy dochodzą do jej mieszkania – bądź lodowej jaskini (trudno orzec) – dziewczyna przemienia się nagle w dorosłą piękność, budząc tym zachwyt i pożądanie Larry'ego. Cuda te spełniają się za pośrednictwem magicznego lustra, którego tafla pokrywa całą ścianę pomieszczenia. Kiedy dziewczyna tłumaczy Larry'emu ten fenomen, mężczyzna stwierdza, że lepiej będzie pozbyć się lustra, zanim kruczowłosa piękność wróci do poprzedniej postaci. Chwytając ławę – ku przerażeniu swojej gospodyni – tłucze więc magiczne lustro. Jaskinia zaczyna się zapadać, oddzielając Larry'ego i roniącą gorzkie łzy kobietę. Tymczasem Ron przybywa z odsieczą i nie zważając na prośby swojego kolegi, by pomóc mu odnaleźć zagadkową dziewczynę, popędza go twierdząc, że „gonią ich terminy”. Okazuje się, że obaj są przybyszami z Ziemi, odwiedzającymi tę tajemniczą planetę. Larry z ciężkim sercem podporządkowuje się obowiązkowi i wraz z Ronem (i dwoma innymi, nieznanymi z imienia i nazwiska członkami załogi) ruszają w przestrzeń kosmiczną.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 1
„Perilous Journey”

Druga z historii, nosząca tytuł „Do Not Touch Exhibit”, zaczyna się od policyjnego pościgu. Niejaki Mike Karras, próbując schronić się przed dwójką ścigających go stróżów prawa, wpada na pomysł ukrycia się w Muzeum Historii Amerykańskiej. Szukając odpowiedniego schronienia, rzezimieszek postanawia schować się na wystawie rekonstruującej wątki z bitwy nad Little Bighorn i – jak możemy się domyślić – przenosi się do czasów, kiedy rzeczona bitwa miała miejsce. A właściwie w jej przeddzień. Zostaje zatrzymany przez żołnierzy generała Custera, ale następnego dnia podstępnie ucieka z aresztu, kradnąc przy okazji mundur. Trafia jednak z deszczu pod rynnę i ginie w masakrze nad Little Bighorn. Policjanci przeszukujący muzeum w czasach współczesnych odnajdują ciało Mike'a na wystawie upamiętniającej ostatnią bitwę Custera (o której dowiedzieć możemy się więcej pod sam koniec zeszytu, w jednostronicowym peanie ku czci generała – „Custer's Last Stand” – ilustrowanym czterema czarno-białymi kadrami).

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 1
„Do Not Touch Exhibit”

Pomiędzy „Do Not Touch Exhibit” a kolejną z komiksowych opowieści znaleźć możemy jednostronicowe opowiadanie o dwójce odkrywców, którzy w afrykańskiej dżungli natrafiają na rzadki gatunek... sowiego wampira. Albo wampirzej sowy. Ta mrożąca krew w żyłach opowieść nosi tytuł „Wings of Death” i z pewnością w roku 1962 dla jej małoletnich czytelników mogła być przyczyną kilku niespokojnych nocy.

Ostatnia historia – najlepsza w niniejszym zeszycie – to klasyczna opowieść o duchach pod tytułem „Voyage to Nowhere”. Dan Harmon (sic!) i Roy Corbett przemierzają morskie wybrzeże w swojej łodzi, kiedy natrafiają na odzianą staromodnie kobietę w jednożaglowej łódeczce. Niewiasta wykrzykuje do nich pytanie o drogę do Rock Harbor. Roy i Dan nie kryją zdumienia, że pływa ona samotnie po tych niespokojnych wodach, a na dodatek zboczyła z kursu o kilka mil. Nim jednak zdążą udzielić jej pomocy, najpierw utrudnia im to pojawiająca się znikąd mgła, a potem nagły sztorm, który unosi łódkę kobiety wprost na skały. Kiedy panowie przybywają do Rock Harbor, w portowej tawernie dowiadują się, że kobieta, której ducha widzieli – Carlotta – zginęła 50 lat wcześniej, kiedy płynęła na swój ślub. Odtąd też jej zjawa nawiedza te wody. Mężczyźni nie do końca wierzą w tę powiastkę, a Roy – wyraźnie rozkochany w Carlottcie – czyni sobie wyrzuty sumienia, iż nie pośpieszył jej z pomocą. Dan robi co może, aby odciągnąć myśli przyjaciela od tajemniczej niewiasty, ale po kilku dniach Roy zmusza go, by ponownie popłynęli w miejsce, gdzie ostatnio widzieli Carlottę. Jej pojawienie znowu zwiastuje tajemnicza mgła. Gdy łódka kobiety jest dostatecznie blisko, Corbett – mimo podjętej przez Dana próby powstrzymania go – skacze na jej pokład. Tymczasem sztorm wzbiera, i chwilę później Roy i Carlotta rozbijają się na skałach. Gdy Harmon przybywa do Rock Harbor, zostaje oskarżony o zabójstwo Corbetta. Policja początkowo nie chce wierzyć w jego tłumaczenia. Jakkolwiek, kiedy udają się na miejsce, w którym rozbiła się kiedyś łódka Carlotty, znajdują fragment wraku i czapkę Roya. Wracając z miejsca katastrofy wszyscy zauważają na wodzie łódź-widmo, a w niej duchy obojga „kochanków”. W obliczu tak niepodważalnych (?) dowodów, policja wypuszcza załamanego Dana, który odpływa z Rock Harbor i wraca do domu. Jednak dla Roya Corbetta to dopiero początek podróży.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 1
„Wings of Death”

Żadna z powyższych historii – ani którakolwiek inna z kolejnych 91 zeszytów – nie była adaptacją konkretnego odcinka „The Twilight Zone”. Nie są to historie ani szczególnie oryginalne, ani zaskakujące. Raczej naiwne. Najbardziej kuriozalną (nie licząc opowiadanka o sowim wampirze) i w pewnym stopniu odstręczającą wydaje się pierwsza z nich – mężyczyzna, na którego oczach istota będąca wcześniej dzieckiem przeistacza się w kobietę, zamierza przemocą powstrzymać ją przed powrotem do dziecięcej formy. Tkwi w tym pewna niepokojąca dwuznaczność. Tym, co poraża jeszcze bardziej w tej opowieści, jest fakt, że kosmiczni eksploratorzy ignorują informację o możliwości istnienienia obcej cywilizacji z powodu napiętego grafiku podróży (co przywodzi na myśli równie kuriozalną końcówkę odcinka „The Twilight Zone” zatytułowanego „The Little People”).

Do „Do Not Touch Exhibit” nie mam większych zastrzeżeń. To historia z ironiczną puentą oparta o jeden z klasycznych motywów znanych z „The Twilight Zone”, czyli podróż w czasie. W zasadzie jej nawiększym problemem jest to, że niczym szczególnym nie zaskakuje. Napisana od linijki, przewidywalna od początku do końca. Nieodparcie kojarząca się z odwróconą fabułą z odcinka „Execution” – tam przestępca z Dzikiego Zachodu przenosi się do czasów współczesnych, tutaj na odwrót – obie historie wieńczy podobny finał.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 1
„Voyage to Nowhere”

W przypadku „Voyage to Nowhere” zaskoczyło mnie to, iż opowieść ta nie zakończyła się w momencie, w którym przyjaciele dowiadują się, że zobaczyli ducha (przygotowały mnie na to dość proste finały dwóch wcześniejszych historii). Mimo iż też nie poraża oryginalnością, „Voyage to Nowhere" jest bardzo zgrabnym ghost story z zakończeniem, które można uznać równie dobrze za pozytywne, jak i negatywne. Z jednej strony Roy i Carlotta spędzą resztę życia po życiu (jakkolwiek długo przyjdzie im żeglować) razem, z drugiej – hej! przecież oboje nie żyją, prawda? Nieco zabawnie wypada wątek śledztwa w sprawie zniknięcia Roya –policjanci zobaczyli niewyraźnie duchy, znaleźli czapkę i kawałek wraku i... „bez cienia wątpliwości jest pan niewinny, panie Harmon, udanej podróży i stopy wody pod kilem!”.

Oprawa graficzna jest typowa dla komiksów z tak zwanej srebrnej ery. Niekiedy mam wrażenie – pewnie niedalekie od prawdy – że jeśli widziało się jeden komiks z tej epoki, to widziało się je wszystkie. Tłom bardzo często brakuje detali, a postaci mają problem z zachowaniem tego samego wyglądu z kadru na kadr. Nie przeszkadza to jakoś szczególnie w odbiorze, ale czuć tu podejście wyrobnicze, raczej dalekie od sztuki. Komiksy w tym zeszycie rysowane przez Joego Certę i Reeda Crandalla nie różnią się praktycznie niczym charakterystycznym, choć oddać trzeba, iż temu pierwszemu udało się narysować zapowiadającego historię Roda Serlinga mniej niepodobnego do siebie.

The Twilight Zone, Strefa mroku, komiks, zeszyt 1
„Voyage to Nowhere”

 

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale




The Twilight Zone

Antologia oparta na produkcji z 1959 roku o tym samym tytule. Znajdziemy tu różnego rodzaju opowieści science fiction, horrory oraz thrillery.