Artykuły

Pewnie nawet nie wiedzieliście, że „The Leftovers” miało swój papierowy pierwowzór. Dzieło Toma Perrotty o tym samym tytule obejmuje co prawda fabułę tylko z pierwszego sezonu serialu, ale nawet jeśli zamysł był taki sam, to jednak produkcja telewizyjna ma zupełnie inny wydźwięk. Sam autor książki pomagał przy tworzeniu serialu i akceptował zmiany, jakie wprowadzał Damon Lindelof, wiedząc, jak różny jest odbiór tych dwóch dzieł kultury. 

14 października w jednym momencie ogarnęły całą Ziemię krzyki rozpaczy i niedowierzania. W tej samej chwili zniknęły dzieci, matki, ojcowie, losowi ludzie. Populacja zmalała o 2%, kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach przepadło 140 milionów ludzi. Nie miała znaczenia ich wiara, wiek, płeć czy status społeczny. Identycznie wyglądało to zarówno w książce, jak i serialu, ale poza ogólnym zarysem fabuły pojawia się sporo różnic.

Spokojne miasteczko a brutalny chaos

Z całej ludzkości dotkniętej tragedią dostajemy zbliżenie tylko na jedno, niewielkie miasto – Mapleton. Jednak to by było na tyle, jeśli chodzi o książkowe i serialowe miasteczko. W powieści jest ono spokojnym miejscem, gdzie każdy żyje swoim życiem i po cichu opłakuje straconych. Nie ma tam jednego, głównego bohatera, więc możemy z bliska poznać uczucia większości mieszkańców i to, jak radzą sobie trzy lata po Nagłym Zniknięciu. W serialu głównym bohaterem jest szeryf Kevin Garvey, który musi mieć kontrolę nad całym chaosem, jaki nadal panuje w mieście. Pracy nie ułatwiają mu ubrani na biało i milczący Winni Pozostali, którzy nie potrzebują słów ani przemocy, żeby wprowadzić w stan przerażenia i nienawiści całe miasto. Już sam pierwszy odcinek ma w sobie więcej brutalności i akcji niż cała książka.

The Leftovers, książka, serial, Kevin Garvey, HBO

Kevin Garvey a Kevin Garvey

Książkowy Kevin to wiecznie uśmiechnięty, przyjazny i niegroźny burmistrz Mapleton. Serialowy Kevin jest nabuzowany emocjami, nie ma problemu, żeby kogoś uderzyć, a z czasem zaczyna niebezpiecznie balansować na granicy szaleństwa, no i nie jest burmistrzem, tylko szeryfem. Drastyczna zmiana charakteru tak ważnej postaci przewraca do góry nogami większość jego interakcji z innymi ludźmi. Kiedy jego była żona Laurie, która dołączyła do Winnych Pozostałych, przychodzi do jego domu, to w powieści spotyka się z przemiłym byłym mężem, który praktycznie rozpływa się nad tym, że znowu może ją zobaczyć. Telewizyjny Kevin jest zły, oskarżycielski, ma jej dużo za złe i niełatwo jest mu na nią spojrzeć bez obrzydzenia. Zmieniła się też jego relacja z przyjaciółką jego córki, która wprowadziła się do nich po stracie rodziców. Aimee w książce tworzy z Kevinem coś w stylu „American Beauty”, kiedy facet w podeszłym wieku poważnie nadinterpretuje zalotne zachowania nastolatki. W serialu jej próby flirtowania z Garveyem są od razu ukrócone, a mężczyzna wydaje się bardziej zirytowany niż jakkolwiek zainteresowany.

Znacząco zmienia się też postać Nory Durst, która jest trochę mniej przebojowa w powieści. Jej serialowa wersja, zmęczona byciem atrakcją miasta przez to, że jako jedyna straciła całą swoją rodzinę, potrafi krzyczeć na gapiących się przechodniów i rzucać rzeczami. W książce natomiast Nora spędza dnie głównie na oglądaniu ulubionej bajki swojego syna, pijąc przy tym wino. Nie jest też siostrą Matta.

The Lovers, Winni Pozostali, książka Pozostawieni, serial Pozostawieni, HBO,

Dramat pełen akcji czy dramat psychologiczny?

W powieści Toma Perrotty można by rzec, że nic się nie dzieje, jakakolwiek akcja tam nie istnieje, gdyż całość skupiona jest wyłącznie na tytułowych „Pozostawionych” i nikt nie zawraca sobie głowy tym, dlaczego i dokąd udali się ci, którzy zniknęli. Ważne jest to, jak mieszkańcy Mapleton radzą sobie ze stratą, i to, że każdy robi to w inny sposób. Serial daje nam również dostęp do uczuć bohaterów i wyjaśnia nam, jak przeżyli zniknięcia, jednak wydźwięk tego jest zupełnie inny. Panuje tam atmosfera napięcia, ludzie chcą wiedzieć, co się stało z ich bliskimi, nikt nie pogodził się z wydarzeniami z 14 października, nawet po trzech latach. Ma się wrażenie, jakby spokój miał na Ziemi już nigdy nie zapanować.

Dla wszystkich oglądających „The Leftovers” mogę jedynie napisać, że warto jest przeczytać książkę jako swego rodzaju uzupełnienie tego, co dostajemy w serialu. Przez dosyć ciężki klimat i obecność akcji nie zostało wiele czasu na tak dokładną analizę postaci, a powieść zdecydowanie to podkreśliła.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

The Leftovers

W niewyjaśnionych okolicznościach ginie znacząca część gatunku ludzkiego. 3 lata po tym wydarzeniu mieszkańcy miasteczka Mapelton wciąż odczuwają skutki tego niespodziewanego …