Artykuły

Okiem Wojciecha Nowaka: ósmy odcinek należy do ścisłej czołówki najbardziej znanych i rozpoznawanych historii z „The Twilight Zone”. „Time Enough at Last” zawiera szereg motywów charakterystycznych dla całości, pośrednio nawiązując do pilotażowego „Where is Everybody?”, poprzednika „The Lonely” czy równie niedawnego „Escape Clause”, jednocześnie po raz pierwszy przedstawiając w głównej roli Burgessa Mereditha.

„Ultimatum, Mr. Bemis! You'll henceforth devote your time to your job and forget reading, or you'll find yourself outdoors on a park bench reading from morning till night for want of having a job”.

Pierwsza część jest więcej przedstawieniem sytuacji bohatera, z którym ewidentnie sympatyzuje scenarzysta i widz: jest on prześladowany, wręcz napiętnowany za niegroźne, wydawałoby się, dziwactwo. Mamy tu również rzut oka na możliwą i niezbyt szczęśliwą przyszłą pozycję literatury w społeczeństwie. Nieco komediowy rys łagodzi nadchodzącą (dosłownie) w drugiej części bombę – to chyba największa zasięgiem „strefa mroku”, w jaką wchodzą scenarzyści do tej pory. Dla Bemisa oznacza to diametralną zmianę optyki, zaczyna tęsknić za ludźmi i normalnością, którą do tej pory ignorował. To kolejny bohater antologii, który musi zmierzyć się z absolutną samotnością i kolejny, którego w ostateczności nie ominie gorzki grymas losu. I powiedzmy sobie szczerze: to nie było fair. To nie było adekwatne do „winy” pozbawionego czasu pana Bemisa.

Okiem Rafała Jasińskiego: Odcinek bardzo bliski mojemu bibliofilskiemu sercu. Każdy, kto musi dzielić czas na rzeczy, które musi zrobić i te, które robić kocha, z całą pewnością zrozumie katusze, jakie przechodzi Henry Bemis. Otaczają go ludzie nierozumiejący jego pasji i wręcz drwiący z jego miłości do literatury. Jednak finał odcinka spina pełna gorzkiej ironii klamra, zgodnie ze starą sentencją „uważaj, czego sobie życzysz”. Kilka ostatnich minut z finałowej sekwencji wydaje się niemal zahaczającą o sadyzm kpiną z głównego bohatera – oto znalazł się w sytuacji, gdy wreszcie może realizować swoją pasję i nagle okazuje się, że cisza, jaka zapanowała wokół, nie do końca jest tym, czego od życia oczekiwał. Przyznam szczerze, że patrząc na bohatera pomstującego w finale tego odcinka, w całej rozciągłości łączyłem się z nim w bólu. To naprawdę było nie fair, panie Serling!

Burgess Meredith – niezapomniany dzięki roli Mickey'ego z filmowej serii „Rocky” – odwala znakomitą aktorską robotę, doskonale interpretując swoim wykonaniem rolę zamkniętego w sobie, stłamszonego mola książkowego. Obaj zainteresowani (Serling i Meredith) byli tak zadowoleni ze współpracy, że Meredith pojawił się ponownie w trzech innych odcinkach „The Twilight Zone” oraz w roli narratora w „Twilight Zone: The Movie” z 1983 roku. W Museum of Broadcasting w 1984 roku aktor przyznał, że dzięki Serlingowi dane mu było zagrać kilka pamiętnych ról, za które „nie było dnia, aby nie był przez kogoś chwalony”.

Bazujące na opowiadaniu Lynn Venable (pod tym samym tytułem) „Time Enough at Last” jest jednym z najczęściej przywoływanych i parodiowanych na różne sposoby odcinkiem „The Twilight Zone” w popkulturze. Nawiązywano do niego w takich serialach telewizyjnych jak „Drew Carey Show” (Drew znalazłszy się w podobnej do Bemisa sytuacji ma wreszcie dość czasu, by przejrzeć zaległe numery „Playboya”), „The Simpsons”, „Futurama” czy „Family Guy”. Jednym z ciekawszych nawiązań jest to z post-apokaliptycznej gry „Fallout”. Mamy tam możliwość natknięcia się na postać mężczyzny, proszącego o pomoc w znalezieniu okularów, by mógł wrócić do czytania książek.

„A grown man who reads silly ridiculous, nonsensical doggerel!”


Data emisji: 20 listopada 1959
Gdzie obejrzeć?: Hulu (tylko na terenie USA)

Ocena odcinka według Rafała: 7/10
Ocena odcinka według Wojciecha: ?/??

Współautorem tekstu jest Wojciech Nowak.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane