Artykuły

Oto przyspieszony kurs wiedzy o serialach z Turcji. Tureckie telenowele budzą wśród zachodnich widzów, w tym polskich, skrajne emocje. Jedni są nimi zachwyceni i uwielbiają śledzić przygody Onurów, Ibrahimów i Szeherezad. Inni z kolei uważają je za mało ambitne widowiska, będące w istocie następcami tasiemców z Ameryki Łacińskiej. Tak czy inaczej, z uwagi na rozwijający się w dynamicznym tempie turecki rynek serialowy, warto przyjrzeć się z bliska produkcjom znad Bosforu, aby dowiedzieć się chociażby tego, czym tak naprawdę różnią się one od produkcji polskich. Wybrałam pięć zagadnień, które pozwolą lepiej poznać tureckie seriale, których przecież nie brakuje w ramówkach polskich stacji telewizyjnych.

Subtelność (czasem przesadna)

Jeśli ktoś włącza turecką telenowelę, oczekując tzw. momentów, których nigdy nie brakowało w produkcjach latynoamerykańskich, może się srodze zawieść. W tureckich serialach „momentów” zwyczajnie nie ma. Aby doczekać pierwszego pocałunku głównych bohaterów, należy uzbroić się w cierpliwość. Choć bywają od tej reguły wyjątki, przeważnie czas takiego oczekiwania to kilkanaście odcinków. Bliskość jest ukazywana w bardzo delikatny sposób, opierający się głównie na przeciągłych spojrzeniach, głaskaniu po policzku czy wspólnym tańcu. Zbyt namiętne pocałunki, nie wspominając już o czymś więcej, z pewnością podobałyby się części widowni, ale i mogłyby zbulwersować pozostałą część. Stacje wolą nie ryzykować karami finansowymi i pozostawiają wszelkie ekscytujące sceny jedynie w sferze domysłów swoich widzów. Nie oznacza to wcale, że nie ma na czym oka zawiesić. Wręcz przeciwnie. W serialach, których akcja rozgrywa się w wielkiej metropolii (czyli zazwyczaj w Stambule) albo w jakimś nadmorskim kurorcie, można podziwiać odsłonięte nogi i brzuchy bohaterek, ubranych w modne, często kuse stroje, jak również wysportowane ciała mężczyzn, którzy pod byle pretekstem zdejmują koszule.

W tureckich serialach telewizyjnych rzadkością są także brutalne i ociekające krwią sceny przemocy. Bywa, że nawet najmniejsza rana na ciele bohatera jest cenzurowana poprzez zamazanie jej na ekranie. Podobnie zresztą rzecz ma się z alkoholem, który w wielu przypadkach również zostaje ukryty pod rozmazaną plamką cenzury. W zależności od punktu widzenia, brak nagości i brutalnych scen może być olbrzymim atutem, przyciągającym do ekranu telewizora widzów, którzy nie lubią mocnych scen, a zamiast nich wolą seriale opierające się na niespiesznym rozwoju wydarzeń i dialogach. Po drugiej stronie barykady znajdą się też z pewnością widzowie, których tego typu widowiska po prostu będą nudzić.

Bardzo długie odcinki

Ktoś zaraz pomyśli, że to chyba żart, ale tak naprawdę jest – jeden odcinek tureckiego serialu potrafi trwać nawet dwie i pół godziny, i to licząc bez przerw reklamowych (bo z przerwami jeszcze dłużej). Widz tureckiej telewizji, zasiadając przed ekranem, spędza z nowym odcinkiem ulubionego serialu cały wieczór. Jest to jedna z tych rzeczy, do których najtrudniej przywyknąć, gdy z seriali o przeciętnej długości odcinka wynoszącej 45 minut przeskakuje się do świata, w którym na obejrzenie jednego epizodu trzeba poświęcić tyle czasu, ile trwałoby obejrzenie filmu pełnometrażowego czy nawet kilku odcinków zachodniego serialu.

Konsekwencjami tak długich odcinków są m.in. konieczność nagrywania kolejnych części serii na bieżąco, z tygodnia na tydzień, czy zaangażowanie aktorów w tylko jeden projekt, gdyż byłoby niemożliwe, aby komuś udało się „zaliczyć” kilka planów zdjęciowych w tym samym czasie. Pod względem prezentowanej treści można spodziewać się mało skondensowanej fabuły oraz wielu scen, wypełniających odcinek bez większego znaczenia dla całej historii. Ale w tym chyba tkwi cały urok tureckich telenowel i naprawdę istnieją ludzie, którym to absolutnie nie przeszkadza, a wręcz zachęca do dalszego poznawania seriali znad Bosforu.

kara sevda, serial, długość odcinków
Czas trwania pierwszych odcinków serialu „Kara Sevda” (źródło: oficjalny kanał „Kara Sevda” w serwisie YouTube)

W przypadku seriali, które trafiają do zagranicznych stacji, często stosuje się inny montaż, dzięki któremu z jednego odcinka oryginalnej długości powstaje kilka krótszych, dostosowanych do potrzeb widza, który nie przywykł do dwuipółgodzinnych serialowych seansów. Stąd różnice w numeracji niektórych seriali, np. w TVP „Wspaniałe stulecie” („Muhteşem Yüzyıl”) liczyło aż 312 odcinków, podczas gdy w Turcji było ich 139, trwających za to dłużej.

Ile będzie odcinków? Tego jeszcze nie wie nikt...

Teoretycznie nigdy tego nie wiadomo, nawet w przypadku produkcji telewizyjnych z innych zakątków świata. Jeden serial podoba się na tyle, że ktoś podejmuje decyzję o nakręceniu kolejnych sezonów. Inny nie podoba się wcale i kończy po jednej serii. Niemniej tureckie seriale są o wiele bardziej nieprzewidywalne w kwestii oszacowania liczby odcinków niż te zza oceanu. Najważniejszym czynnikiem wpływającym na kontynuowanie serialu jest wynik badania oglądalności, skrupulatnie przeprowadzanego dla każdego tytułu. Zasadniczo nie istnieje coś takiego jak z góry określona liczba odcinków w sezonie. Bywa, że bardzo lubiany serial pojawia się na antenie danego kanału nieprzerwanie przez cały rok. Często zdarzają się też sytuacje, w których stacja rezygnuje z konkretnego tytułu (głównie ze względu na słabą oglądalność) po zaledwie czterech czy sześciu odcinkach. Nie ma reguły, która narzucałaby nowemu serialowi konkretną liczbę odcinków. Nie ma też niestety reguły określającej upodobania widowni w taki sposób, aby stacje na sto procent wiedziały, że ich nowa produkcja stanie się hitem. Łaska tureckiego widza na pstrym koniu jeździ.

Aktywność w social mediach

Tego możemy Turkom pozazdrościć. Seriale telewizyjne są mocno promowane w mediach społecznościowych i nie jest to działanie traktowane po macoszemu, lecz solidnie przygotowana kampania promocyjna. Seriale produkowane dla największych stacji dostają na start fanpage na Facebooku oraz osobny kanał w serwisie YouTube, na którym publikowane są zwiastuny, wybrane fragmenty czy nawet pełne odcinki tuż po premierze w telewizji. Często pojedyncze odcinki mają nadany oficjalny hashtag, którym widzowie mogą oznaczać swoje wpisy na Twitterze i na bieżąco komentować dany odcinek.

Tureckie platformy VOD

W Turcji istnieją dwa serwisy tego typu: Blu TV oraz Puhu TV. Blu TV było pierwszym tureckim serwisem VOD. Platforma ma dwie wersje – turecką i międzynarodową. W tureckiej, dostępnej wyłącznie dla widzów logujących się z tureckich serwerów, znaleźć można nie tylko tureckie seriale, ale i wiele zagranicznych produkcji. W wersji międzynarodowej, dostępnej dla osób logujących się do serwisu spoza Turcji, oferta ogranicza się do seriali i filmów tureckich, ze względu na prawa licencyjne, co bynajmniej nie oznacza, że nie warto założyć tam konta. Blu TV stawia także na produkcje oryginalne, takie jak ciepło przyjęte „Masum” czy „7Yüz”, będące poniekąd turecką odpowiedzią na „Black Mirror”.

Innym tureckim serwisem VOD (i całkowicie darmowym, w odróżnieniu od Blu TV, które wprowadziło abonament) jest Puhu TV, które posiada w swej ofercie klasyczne filmy tureckie, jak również część znanych z telewizji seriali. Puhu TV, podobnie jak Blu TV, także wyprodukowało własny serial – adaptację serii powieści Azry Kohen pt. „Fi”.

Można zatem powiedzieć, że Turcja jak najbardziej podąża za światowymi trendami. Warto dodać, iż seriale wyprodukowane dla wspomnianych powyżej serwisów wprowadziły nową jakość w świecie tureckich seriali. Ponieważ ich twórców nie obowiązuje taki stopień cenzury, jak w przypadku kręcenia widowisk dla telewizji, mogli oni zerwać ze schematem tradycyjnej telenoweli i pozwolić sobie na odważniejsze, mocniejsze sceny czy bardziej skondensowaną fabułę.

Świat tureckich seriali jest środowiskiem specyficznym, rządzącym się swoimi prawami, często niezrozumiałymi dla zachodniego widza. Niemniej jest to świat ciekawy, zaskakujący w zupełnie inny sposób, niż zaskakuje nas chociażby amerykański rynek serialowy. Warto zwrócić na niego uwagę tym bardziej, że rozwija się on w naprawdę szybkim tempie.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Artykuły