1
Artykuły

Każdy serialomaniak wie, jaką trudność sprawia przypominanie sobie szczegółów oglądanych bardzo dawno odcinków. Kiedy produkcje ciągną się latami, nietrudno o luki w pamięci. „Once Upon a Time” kilka tygodni temu powróciło do ABC z 7. sezonem. To idealna okazja na mały throwback do pilotażowego odcinka serialu.

Premiera serialu w Stanach Zjednoczonych miała miejsce 23 października 2011 roku, co wskazuje, że „Once Upon a Time” właśnie obchodzi swoje sześciolecie. To wtedy poznaliśmy bohaterów, których do dziś darzymy sentymentem. Wiele rzeczy w ciągu tych kilku lat uległo zmianom, o wielu też zapomnieliśmy. I chociaż obrazek Emmy Swan zdmuchującej świeczkę z babeczki wciąż jest żywy w moich myślach, byłam zdziwiona tym, co odkryłam na nowo podczas rewatchu pilota „Once Upon a Time”.

 

1. Dawno, dawno temu (w odległej galaktyce)

Zdążyłam zupełnie zapomnieć, jaka scena rozpoczynała cały serial. Stawiałam na ślub Śnieżki i Księcia, złowieszcze wejście Reginy – jeszcze w wersji evil – albo piękne ujęcia Zaczarowanego Lasu. Tymczasem poczułam się trochę jak w „Star Wars”. Edward Kitsis i Adam Horowitz postawili w „Once Upon a Time” na klasyczne wprowadzenie widza w zarys fabuły za pomocą kilku zdań opisujących las pełen baśniowych postaci, które wydawałoby się, że znamy, oraz ich ponury los — życie w niepamięci, w miejscu bez szczęśliwych zakończeń, w naszym świecie.

 

2. Sentymentalny rollercoaster

Chociaż historia Królewny Śnieżki i Księcia z Bajki to doskonale znana opowieść, każdy wierny fan „Once Upon a Time”, widząc po raz kolejny pocałunek prawdziwej miłości wyzwalającej z okowów klątwy snu, poczułby niemałe wzruszenie. Przynajmniej ja poczułam. A najbardziej rozczulająca była sama Ginnifer Goodwin (Mary Margaret Blanchard/Śnieżka) — w 2011 roku młodziutka, zakochana w swoim rycerzu na białym koniu (dosłownie: Książę galopował na mlecznym rumaku) księżniczka z domieszką buntowniczki, a w Storybrooke urocza i delikatna nauczycielka.

 

3. „I will always find you”

Wszyscy wiemy, że chociaż Emma powiedziała „I will always find you” z myślą o Haku, to jednak ten tekst od samego początku serialu należał do duetu Śnieżka & Książę z Bajki. To jedno zdanie pomogło im przetrwać klątwy, którymi Zła Królowa próbowała ich rozdzielić. Po raz pierwszy powiedzieli je sobie już w drugiej minucie pilota i od tamtej pory, nieważne jak długo musieli przebywać z dala od siebie, faktycznie zawsze się w końcu odnajdywali, udowadniając siłę prawdziwej miłości.

 

4. Nie ma to jak rodzinny ślub

Podobno pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Idąc tym tropem, najwcześniejsze kwestie naszych ulubionych bohaterów mogą nam dużo o nich powiedzieć już w pilotażowym odcinku. Nagrodę za najbardziej efektowne wejście zdobywa u mnie Zła Królowa i jej rzucone w przestrzeń „wybaczcie spóźnienie”, w którym dało się wyczuć zapowiedź dramatycznych wydarzeń. Nie tylko ona dała jednak wyraz swojej nienawiści, każąc gościom weselnym cieszyć się ich ostatnim szczęśliwym dniem. Książę, po wysłuchaniu jej tyrady, bez wahania rzucił w nią… swoim mieczem. Dobrze, że dzięki czarom Zła Królowa rozpłynęła się w powietrzu – bo już w trzeciej minucie z założenia pozytywny charakter przebiłby ostrzem macochę swojej dopiero co poślubionej małżonki. Kto by pomyślał, że Książę może być zabójczy, a nie jedynie zabójczo przystojny…

 

5. Urodziny w stylu Emmy Swan

Wspominałam już o babeczce, z której świeczkę w dniu swoich urodzin zdmuchnęła Emma. Ale czy pamiętacie, dlaczego w tej scenie miała różową sukienkę i wysokie szpilki? Urodziny spędziła, umawiając się na randkę z Ryanem – zbiegiem, który opuścił swoją żonę, mimo że ta wpłaciła za niego kaucję. Nie bez powodu Emma z biegiem czasu została w Storybrooke stróżem prawa; zapomniałam już, jak przebojowo zastawiła pułapkę na delikwenta. Najlepszym momentem bezapelacyjnie pozostaje jej spokojny krok w stronę Ryana, nieudolnie próbującego ruszyć samochodem. Trzaśnięcie jego głową o kierownicę to już wisienka na torcie.

 

6. Jestem twoim synem

Kiedy myślę o początkach „Once Upon a Time”, nieustannie staje mi przed oczami mały Jared S. Gilmore (Henry) paradujący z książką z bajkami, nazywający Emmę „mamą” i nieustannie nakazujący jej uwierzyć we wszystkie niestworzone historie. Jego buzia na ekranie od razu wywołuje na mojej twarzy uśmiech, zwłaszcza gdy pomyślę o tym, jak wygląda obecnie. Sami popatrzcie:

Nie zmienia to faktu, że już od samego początku Henry był samodzielnym i… przedsiębiorczym dzieckiem. Pamiętacie, jakiego sposobu użył, żeby znaleźć Emmę? Gdy ta przeglądała jego komputer, znalazła historię transakcji z portalu zajmującego się szukaniem biologicznych matek. Cała operacja kosztowała prawie trzysta dolarów i została uregulowana skradzioną kartą kredytową nauczycielki Mary Margaret Blanchard.

 

7. Jabłkowa obsesja

Burmistrz Regina Mills i jej miłość do jabłek to element, którego brakuje mi w dalszych sezonach „Once Upon a Time”. Zatrute jabłko z oryginalnej baśni o Śnieżce zainspirowało duet Kitsis & Horowitz do wykorzystania tego motywu w serialu. Gdy Emma przywiozła Henry’ego do Storybrooke, propozycją, którą wysunęła Regina, było… napicie się cydru z niczego innego, jak z jej ukochanych owoców. Na stole w domu Złej Królowej stała patera z pięknymi, dojrzałymi jabłkami. Nawet nie wiedziałam, jak bardzo mi takich niuansów brakowało.

 

8. Droga powrotna

Gdyby ktoś zadał mi pytanie: „Dlaczego Emma wróciła do tego dziwnego miasteczka z niedziałającym zegarem na wieży, gdzie roi się od niewyjaśnionych zjawisk?”, musiałabym się głęboko zastanowić. Kompletnie wyleciało mi z głowy, że Henry celowo zostawił na fotelu słynnego żółtego garbusa książkę otrzymaną wcześniej od Śnieżki. Zapatrzywszy się w nią, Emma zbyt późno zareagowała na czyhające na środku drogi niebezpieczeństwo – wilka, który potem okazał się jednocześnie Czerwonym Kapturkiem. Tym samym mogła po raz pierwszy zobaczyć posterunek szeryfa, czyli miejsce swojej przyszłej pracy. Niestety z nieco innej perspektywy, bo… zza krat. Z aresztu wydostała się, gdy zaoferowała pomoc w poszukiwaniach Henry’ego, który ponownie zniknął.

 

9. Szafa jak w „Opowieściach z Narnii”

Kiedy wydawało się już, że wszystkie plany uda się zrealizować, sama Emma stanęła im na przeszkodzie. Szafa zrobiona przez Geppetta mogła ochronić tylko jedną osobę. Śnieżka i Książę chcieli wykorzystać fakt, że Emma jeszcze się nie narodziła oraz ustrzec zarówno Śnieżkę, jak i dziecko. W momencie, gdy klątwa docierała już pod bramy zamku, Emma zdecydowała się przyjść na świat. To Śnieżka podjęła wtedy trudną decyzję o rozdzieleniu rodziny na 28 długich lat. By dostać się do szafy, Książę musiał pokonać wdzierających się do fortecy wojowników Złej Królowej – i to z dzieckiem na rękach. Niezapomniana scena, prawda?

 

10. Pokój do wynajęcia

Pamiętacie, co skłoniło Emmę do wynajęcia pokoju w Storybrooke? Kiedy Henry już się odnalazł, Emma zadała Reginie pytanie, czy ta kocha Henry’ego. I chociaż Regina odpowiedziała twierdząco, deklarowana przez samą pannę Swan zdolność do wykrywania kłamstw dała o sobie znać. Jej sceptycyzm i intuicja nakazały jej zostać w tajemniczym miasteczku i odkryć jego sekrety. Udała się więc do hotelu prowadzonego przez Babcię i jej wnuczkę Ruby, odpowiednik baśniowego Czerwonego Kapturka. To tam wypowiedziała swoje imię w obecności Golda/Rumpelstilskina, budząc go tym samym ze stanu uśpienia wywołanego klątwą.

 

A potem była już tylko wprawiona w ruch wskazówka zegara oraz śmiejący się Henry – i tak właśnie skończył się odcinek pilotażowy „Once Upon a Time”.

Pamiętaliście wszystko? A może… czas na rewatch?

Komentarze

(1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Zuzanna Włodarkiewicz
    Zuzanna Włodarkiewicz
    @Suzie95

    Co prawda o niektórych momentach pamiętałam, ale nie chcę do tego wracać.

Powiązane

Seriale

Once Upon a Time

W dniu 28 urodzin do drzwi Emmy puka pewien chłopiec. Dzięki niemu kobieta trafia do niewielkiego miasteczka Storybrooke, gdzie postacie z bajek i baśni istnieją …