2
Artykuły

Być może trudno w to uwierzyć, ale kiedyś nie było Netflixa i HBO GO. Co więcej, nie było internetu, a ludzie i tak oglądali seriale. Oczywiste jest, że globalna sieć zmieniła wszystko na serialowym firmamencie. Czy tylko na lepsze? Na ten temat można wiele dyskutować. Pewne jest to, że współcześnie żyjący nastolatkowie nie znają świata bez łatwego dostępu do krajowych i światowych produkcji, zatem ich postrzeganie seriali jest zupełnie inne niż starszych pokoleń. Te mają dużo większe doświadczenie w tym zakresie. Porozmawiałam z kilkoma osobami w różnym wieku i przedstawię wam ich, często bardzo różne, punkty widzenia.

1. Forma emitowania seriali

 

Pierwszą różnicą wynikającą z postępu technologicznego jest dostępność produkcji. W czasach, kiedy istniała wyłącznie telewizja, i to tylko dwa kanały, nie było praktycznie żadnego wyboru. Oczywiście dany tytuł można było po prostu oglądać albo nie oglądać, ale była to jedna z nielicznych form rozrywki, więc produkcje prezentowane w prime time, znał je praktycznie każdy. Nie było osoby, która nie słyszałaby o „Dr Queen”, „Dynastii” czy „Santa Barbarze”.

 

dynastia

 

Takie wspólne oglądanie w konkretnym, wyznaczonym czasie miało też swoje zalety. Po seansie ludzie żywo dyskutowali na temat życia bohaterów, nie tylko w domu, ale także w pracy, szkole czy na ulicy. Oczekiwali, najczęściej przez tydzień, na kolejny odcinek i ekscytowali się nim. Całe rodziny zasiadały wspólnie, by poznać koleje losów swoich ulubieńców. Wydaje się, że widzowie byli dużo bardziej zaangażowani w fabułę. Powstawały fankluby, gwiazdy seriali były zapraszane na spotkania (także te z innych krajów) i cieszyły się niebywałą popularnością. Jednym z takich fenomenów była „Niewolnica Isaura”. Trudno w to uwierzyć, ale czwarty odcinek miał 84% widownię. Ludzie zasiadali co wtorek przed telewizorem, by śledzić ten brazylijski hit. Odtwórcy głównych ról podróżowali po Polsce, odwiedzając zakłady pracy, szkoły czy szpitale.

 

Teraz seriale przy pomocy takich platform jak Quibi możemy oglądać dosłownie wszędzie i o każdej porze, wykorzystując nawet najkrótsze chwile na relaks. Platforma ta została stworzona do dostarczania rozrywki podczas podróży komunikacją miejską, czekania w kolejce czy podczas przerwy w pracy. Dosłownie zawsze i wszędzie.

 

stranger things

 

2. Zmiana tematyki i gatunków

To, co jest nieco zaskakujące, to fakt, że kiedyś seriale były o wiele mniej zróżnicowane gatunkowo. Przeważały produkcje historyczne i obyczajowe. Być może starsze pokolenia nie sięgają teraz tak bardzo chętnie po seriale produkowane przez Netflix i HBO GO, ponieważ przyzwyczajone są do innej stylistyki. Obecnie w wielu przypadkach króluje przemoc, brutalność i mało delikatny seks. Ponadto wiele produkcji zawiera elementy fantastyczne i nadprzyrodzone, do których nie przywykł starszy widz. Nie zawsze mu to odpowiada. Z drugiej strony chwalą sobie możliwość wyboru. Nie są już skazani wyłącznie na to, co oferują im dwa kanały w telewizji. Możliwości jest wiele, choć dla niektórych właśnie ta mnogość propozycji jest przytłaczająca.

 

Warto również wspomnieć, że seriale w latach 80. i 90. były oknem na świat. Stopniowo obok produkcji polskich, amerykańskich czy brytyjskich pojawiały się także te latynoskie. „Luz Maria”, „Crystal” czy „Fiorella” na wiele lat skradły polskie serca i położyły podwaliny pod zainteresowanie także bardziej egzotycznymi tytułami. Obecnie starsza część widowni chwali sobie seriale tureckie, dzięki którym, nie wychodząc z domu, poznaje tereny i obyczajowość tego orientalnego kraju.

 

wspaniałe stulecie

 

Młodzi ludzie są bardziej otwarci na różne gatunki i eksperymentowanie z nimi. Ukłonem w stronę łączenia pokoleń mogą być seriale zawierające nutkę nostalgii, na przykład „Stranger Things”. Niby dla młodzieży, ale z wielką przyjemnością oglądają go rzesze trzydziesto- i czterdziestolatków. Dzięki stylizacji na lata 80. każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo pochwalam takie pomysły, ponieważ fundują nam wielką frajdę z podróży w czasie i przywołują masę pozytywnych wspomnień.

 

3. Jakość

 

Niestety według wielu osób jakość seriali znacznie się pogorszyła, zwłaszcza tych polskich. Starsze seriale były dużo bardziej realistyczne, nasycone ówczesną tematyką i szczegółami codzienności. Wydaje się również, że cechowała je większa powaga. Obecnie w wielu przypadkach losy bohaterów ukazane są w bardzo odrealniony sposób. Tu odwołam się do dwóch zbliżonych przykładów: produkcji TVP2 „W labiryncie” (1988-1991) i współczesnych propozycji TVN. W tym pierwszym przypadku, pomimo tego że bohaterowie należeli do elit intelektualnych Warszawy, mieszkali w dość zwyczajnych miejscach, mieli sporo problemów osobistych i zawodowych. Obecnie ukazuje się bardzo lukrowaną rzeczywistość, często pozbawioną realizmu. Wszyscy są piękni i bogaci, zamieszkują luksusowe apartamenty. Wygląda to tak, jakby poza pełną blichtru stolicą nie istniała inna Polska. Zatem widzowi trudniej identyfikować się z bohaterami.

 

w labiryncje

 

Dodatkowo część z seriali, nawet jeśli początkowo wydawała się przystępna, to po pewnym czasie traci coraz bardziej na realności. Tasiemce, żeby uniknąć nudy, przedstawiają coraz bardziej absurdalne zbiegi okoliczności, ukrywane tajemnice i nielogiczne zwroty akcji. Bohaterów prześladują tragiczne wydarzenia i skumulowane problemy. W ten sposób „Barwy szczęścia” zamieniają się w „Barwy nieszczęścia”. Widz traci zainteresowanie, ponieważ fabuła nie trzyma się żadnych ram, a historie przydarzające się bohaterom wydają się wymyślane na siłę. Odcinki liczą się niekiedy w setkach i nikt już nie pamięta, o co chodziło na początku.

 

Można jednak spojrzeć na to zagadnienie w ten sposób, że być może ludzie nie potrzebują już odwzorowania rzeczywistości w serialach. Telewizja i platformy streamingowe oferuja nam reality show, szeroką ofertę dokumentów, dodatkowo mamy internet, dzięki któremu możemy zajrzeć do każdej przysłowiowej mysiej dziury. Być może to dzięki nim możemy przyjrzeć się temu, jak żyją inni ludzie. Seriale mogą ukazywać nieco inną perspektywę, niekoniecznie obraz świata 1:1.

 

westworld

 

Seriale są jedną z najbardziej popularnych i lubianych form rozrywki. Niezależnie od tego jak, gdzie i kiedy widzowie chcą je oglądać i czerpać przyjemność z ich zalet. Czy to młodsze, czy starsze pokolenie, przystosowujemy się do zmiany rzeczywistości i szukamy dla siebie najlepszych rozwiązań. By może za czterdzieści lat ktoś napisze podobny artykuł. Bardzo chciałabym go przeczytać i sprawdzić, co zmieni się w przyszłości.

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • kubisz
    kubisz

    "Oczywiste jest, że globalna sieć zmieniła wszystko na serialowym firmamencie. Czy tylko na lepsze? Na ten temat można wiele dyskutować."
    Nie, na ten temat nie trzeba dyskutować. Nie ma dzisiaj żadnego problemu ze znalezieniem mnóstwa znakomitych seriali. Wbrew pozorom "nadmiar" wcale nie jest wadą. Moniko, piszesz o globalnej sieci, wspominasz o HBO, Netflixie, Qiubi i w domyśle o wielu innych platformach, a w kontrze do niegdysiejszych seriali podajesz przykłady "Barw szczęścia" i mdłych seriali TVN? Poważnie?

    • Monika Talaga-Michalska
      Monika Talaga-Michalska
      @MonikaTalaga

      @kubisz: Starsze pokolenia nie poruszą nie tak dobrze po sieci jak tez młodsze. Dla emerytów problemem jest płacenie za platformy streamingowe. To co napisałam wynika z rozmów z kilkoma osobami (co zaznaczyłam na początku). Nie są to tylko moje prywatne przemyślenia.