Artykuły

Serial „Riverdale”, którego pierwszy sezon miał swoją premierę już ponad dwa lata temu, bardzo szybko zyskał popularność i stał się jednym z najczęściej oglądanych tytułów dla młodzieży. Zdobył wiele nagród, a już wkrótce światło dzienne ujrzy najnowszy, czwarty sezon produkcji. Czy jednak każdy widz jest również jego ogromnym fanem? Jak można się łatwo domyślić, wcale tak nie jest.

Z sezonu na sezon „Riverdale” traci coraz więcej oglądających. Powodów jest wiele, jednak głównym z nich jest przede wszystkim bezsensowność kolejnych sezonów. Dobry serial z dużym potencjałem zamienił się w zwykły odmóżdżacz, który wielu widzów ogląda z nudów podczas odrabiania zadania albo prasowania sterty ubrań. Nie brakuje jednak prawdziwych fanów, którzy z ogromnym zainteresowaniem śledzą każdy krok głównych bohaterów, niezwykle przejmując się ich losem i zadręczając się, co będzie dalej z ich ukochanymi shipami. Która grupa jest jednak liczniejsza?

Zanim przejdziemy do słów krytyki, skupmy się może na pozytywach. Wiele młodych osób pokochało ten serial od samego początku i nadal nie wyobraża sobie bez niego życia. Wciągająca, zaskakująca fabuła, wielowątkowość, przystojni aktorzy i piękne aktorki – czego chcieć więcej? Tworzone przez fanów shipy postaci są jednymi z najpopularniejszych w internecie. Niemalże każdy słyszał już nazwy takie jak Bughead albo Choni. Do tego produkcja kryje wiele przerażających tajemnic, nad którymi można głowić się podczas długich, nudnych wieczorów. Niektórym bardzo spodobały się również niespodziewane wątki fantastyczne, ogromna, nie zawsze pozytywna przemiana bohaterów i lekki zamęt, który nadał historii nie lada tempa. 

Co stało się po pierwszym sezonie?

Król gargulców

Tak jak wspominałam już wcześniej, na początku serial spotkał się z ogromnym zainteresowaniem i uznaniem widzów. Ciekawa fabuła, skupiająca się na życiu mieszkańców Riverdale i prześladującym ich Black Hoodzie, której głównymi bohaterami byli nastolatkowie, przyciągnęła przed ekrany nie tylko młode pokolenie. Doskonale dobrana muzyka, piękne zdjęcia i stroje oraz fenomenalna praca światłem tylko budowała fantastyczny, tajemniczy klimat. Serial niemalże skazany był na sukces.

Co stało się później, przeraziło wiele osób. Znikąd pojawiło się nagle milion nowych, niepotrzebnych wątków, które nie zawsze zostały racjonalnie wyjaśnione. Rozpad fabuły i przełamanie jej wątkami fantastycznymi, o których wcześniej nawet nie było mowy, również zszokował niejedną osobę. Na początku nikt nie miał pojęcia o wielu rzeczach i wszystko działo się w realistycznym świecie. Miasteczko, szkoła, morderca, przyziemne tajemnice, a nagle zjawia się latający po lesie gałęziasty stwór, który ma pomóc w dalszym bezsensownym przedłużaniu serii. Może wszystko byłoby lepsze, gdyby serial zakończył się zaraz po zamknięciu głównego wątku, jakim był Black Hood.

Muzyka

Riverdale

Jedna z niewielu rzeczy, która od początku do końca trzyma klasę. Każda piosenka była idealnie dobrana do sytuacji, nadając scenom niezapomniany klimat. Do tego wszystkiego przyczyniła się również ogromnie utalentowana Josie, której występy muzyczne cieszyły się zainteresowaniem i były odbierane bardzo pozytywnie.

Nowością było wprowadzenie odcinków musicalowych, które niestety nie spotkały się ze zbyt dużym uznaniem. Kolejny pretekst do sztywnego pośpiewania i dodania kolejnych, niepotrzebnych wątków. Dramat zamieniony w musical? Ta sztuczka chyba nie do końca komuś wyszła.

Postacie

Betty Cooper

Od początku było można zauważyć, że nie każda postać trafiła na odpowiedniego aktora. Nie każdy umiał się dobrze wczuć w swojego bohatera, co dało później niezbyt ciekawe efekty końcowe. Same postacie były często niedopracowane i płytkie, z daleka było czuć ich głupotę i lekkomyślność. Zamiast szybko naprawić początkowe błędy, z sezonu na sezon było tylko coraz gorzej. Postacie zaczęły tracić swoją autentyczność, podejmując wiele beznadziejnych i nierealnych decyzji. 

Głównym dowodem jest Betty Cooper, która z czasem stała się zupełnie inną postacią. Ze zwykłej, ułożonej dziewczyny, twórcy stworzyli nagle diablicę, której zachowanie jest momentami bardzo irracjonalne. Gdyby taka metamorfoza zachodziła stopniowo bądź miała jakieś logiczne podłoże, to być może powstałby z tego ciekawy wątek. Tymczasem motyw ten wydaje się absurdalny. Czy taka przemiana wewnętrzna postaci faktycznie była tutaj potrzebna?

Wiele hejtu spłynęło również na ochoczo rozbierającego się co odcinek Archiego, którego czasami częściej mogliśmy zobaczyć półnago, niż w jakiejkolwiek koszulce. Wrażliwy, rudowłosy chłopak, kochający muzykę stał się niespodziewanie typowym bad boyem, który uwielbia walki i najchętniej ciągle świadomie pakowałby się w niemałe kłopoty. Do tego dochodzi jeszcze toksyczny związek z Veronicą, którego raczej nie możemy przydzielić do tych najszczęśliwszych. Czy wydarzenia z przeszłości mogły aż tak zmienić młodego chłopaka?

Więcej nie znaczy lepiej

„Riverdale” – fenomen czy kicz? Trudno znaleźć właściwą odpowiedź. Każdy lubi coś innego i każdy będzie zafascynowany zupełnie czymś innym. Pierwszemu sezonowi nie było można zarzucić praktycznie nic, jednak z czasem było tylko coraz gorzej. Moim zdaniem prawdziwy, serialowy fenomen zamienił się w zwykły kicz. Serial, który powinien zakończyć się po pierwszym, ewentualnie drugim sezonie, nadal jest ciągnięty na siłę, co nie jest niestety dla niego najlepsze. Czy twórcy pogodzą się w końcu z porażką i zakończą przygodę z miasteczkiem Riverdale? Oby tak, a im szybciej, tym lepiej.

Serial można obejrzeć na platformie Netflix.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Riverdale

W tajemniczym miasteczku Riverdale w niewyjaśnionych okolicznościach ginie młody chłopak. Grupka przyjaciół stara się rozwiązać zagadkę śmierci Jasona, często pakując …


Recenzje