Artykuły

Niebieska budka telefoniczna mknie z zawrotną szybkością nad Londynem, z jej wnętrza dobywają się płomienie, a z jej progu zwisa, trzymając się kurczowo, młody mężczyzna. Tak zaczęła się moja przygoda z Doktorem, w którym zakochałem się całkowicie i trochę dla siebie niepostrzeżenie – jak większość jego towarzyszek.

Steven Moffat – największy fan serii

Wraz z nowym doktorem pojawił się też nowy producent i główny scenarzysta w postaci Stevena Moffata. Od lat był on wielkim fanem serii i możliwość pracy nad „Doctor Who” była spełnieniem marzeń. Ową fascynację i energię odnaleźć można w kolejnych odcinkach – Moffat napisał scenariusze do sześciu6 z nich i wszystkie utrzymują równy, wysoki poziom.

Świetnie wprowadzona zostaje nowa towarzyszka Ddoktora, grana przez Karen Gillan, Amy Pond – poznajemy ją jako 11-latkę – której Doktor obiecuje, że wróci za pięć minut. Wraca 11 lat później. Zagapił się. I właśnie takiego poznajemy nowego Ddoktora – roztargnionego showmana, który zawsze każdego próbuje rozśmieszyć albo zadziwić, ale często nie przywiązuje wagi do szczegółów, bo sam za dobrze się bawi. Po sympatycznym, ale zamyślonym i uważnym Davidzie Tennancie, Matt Smith zostaje Władcą Czasu, który nie ogląda się za siebie. Chce się dobrze bawić, chce podróżować, chce zadziwić tę piękną ziemiankę. Może chce zapomnieć o Rose? W każdym razie jest dużo mniej ostrożny niż 10. Doktor. Ma to swoje konsekwencje na końcu serii, ale do tego jeszcze wrócimy.

Amy Pond, Karen Gillan

Amy Pond jest idealną towarzyszką dla takiego Ddoktora – długonoga, roztargniona Szkotka, która nie do końca pasowała do swojego własnego życia na Ziemi; jakby tylko czekała, żeby zostać zabraną w kosmos, byle tylko przeżyć te wszystkie szalone przygody. Czuje się w nich jak ryba w wodzie i bez problemu dotrzymuje Doktorowi kroku. Kiedy w tym wszystkim, po nieudanej próbie zaciągnięcia Doktora do łóżka (pogratulować odwagi – inne towarzyszki tylko wpatrywały się w niego jak w obrazek), pojawia się we wspólnych podróżach TARDIS  jej narzeczony – nieśmiały i trochę nieporadny, ale odważny Rory –, po raz pierwszy w serii zawiązuje się trójkąt miłosny. Rory kocha Amy, Amy podkochuje się w Doktorze, a Doktor... no właściwie czworokąt, nie trójkąt.

Wraca bowiem River Song, której wątek Moffat zaczyna zakręcać w naprężoną do granic możliwości spiralę. Jej skomplikowana relacja z Doktorem opiera się na tym, że jest ona także podróżniczką w czasie. Do tego ich losy są ze sobą splecione. River podróżuje w odwrotnym kierunku niż Doktor – im lepiej on ją poznaje, tym mniej ona o nim wie. To nie może się skończyć zwyczajnie.

Wszystkie odcinki napisane przez Moffata posuwają linię fabularną do przodu, a także ją konkludują w zakończeniu serii. River wysyła Doktora do Stonehenge, gdzie znajdzie on Pandoricę – więzienie dla najniebezpieczniejszej istoty na świecie. Pandorica jest pusta. I w tym momencie wszystkie konsekwencje własnych szaleństw spadają nagle Doktorowi nagle na głowę naraz.

Matt Smith, 11. Doktor

Doktor na lajcie

Poza głównym nurtem fabularnym Doktor, jak już wspomniałem, dobrze się bawi. Co prawda w jednym (chyba najsłabszym) z odcinków odpowiada na wezwanie Winstona Churchilla do pochłoniętej II wojną światową Anglii, gdzie spotka się ze starymi wrogami. Poza tym jednak zwiedza muzeum Orsay w Paryżu (co doprowadza do spotkania z Vincentem van Goghiem), funduje Amy i Rory'emu romantyczną randkę w Wenecji (w XVI. wieku), postanawia, że wybiorą się razem do Rio. Jak to w całym serialu, z większości z tych sytuacji wynikną mrożące krew w żyłach przygody. Kto próbuje przejąć rządy nad Wenecją? Dlaczego zamiast w Rio TARDIS ląduje w małej szkockiej wiosce? Co prześladuje Vincenta van Gogha? Za każdy z tych odcinków odpowiada inny scenarzysta i reżyser. Moffat pozostawia im dużą wolność i widać różnice stylistyczne w odcinkach, ale to zawsze było raczej siłą serii niż jej słabą stroną. A odcinki te dobrze wypełniają czas pomiędzy wspomnianymi już przeze mnie, tworzącymi główną oś fabularną.

Z tego bardziej wyluzowanego podejścia Doktora przebija oczywiście jakiś smutek i desperacja. Doktor z pewnością od czegoś ucieka. Jeszcze nie wiemy od czego. To wszystko przyjdzie w kolejnych seriach. Ale dobre zakończenie w ostatnich odcinkach serii gwarantuje dobre zamknięcie szaleństw nowego Doktora. A tymczasem możemy się z nim dobrze bawić.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Doctor Who

Rose Tyler pracuje w domu towarowym w Londynie. Prowadzi monotonne, przeciętne życie, do momentu, w którym manekiny sklepowe próbują ją zabić. Ratuje ją nieznajomy, …