3
Artykuły

Jedno z najstarszych praw funkcjonowania wszechświata mówi: „Nie wszystkie znane seriale są dobre, z kolei nie wszystkie dobre seriale są znane”. „Poleci ktoś serial?” to cykl, w którym będę opowiadał o produkcjach, które z jakiegoś powodu nie zdobyły zbyt dużego rozgłosu – chociaż moim zdaniem powinny.

„Jonathan Strange & Mr Norrell” to brytyjska miniseria z 2015 roku bazująca na powieści Susanny Clarke pod tym samym tytułem. Przenosi nas ona na początek XIX wieku, do Anglii – a przynajmniej do pewnej jej wersji – w której od trzystu lat nie uprawia się już magii. Ogólnie przyjętym faktem jest jej istnienie, ale czynne praktykowanie sztuk mistycznych uważa się za zajęcie niegodne prawdziwego dżentelmena. Słyszano jednak o przepowiedni zapowiadającej nadejście dwóch czarodziejów, którzy doprowadzą do powrotu brytyjskiej magii – to właśnie ich losy śledzi widz.

Imię pierwszego z nich brzmi Bojaźliwość, drugiego – Arogancja

Gilbert Norrell (Eddie Marsan) to pierwszy od trzystu lat w Anglii praktykujący czarodziej. Niski, neurotyczny mężczyzna, który nie przepada za przebywaniem z ludźmi – zdecydowanie bardziej odpowiada mu jego przepastna biblioteka pełna magicznych ksiąg. Jego priorytetem jest sprawienie, aby magia znów była szanowana.

Jonathan Strange (Bertie Carvel) to persona zgoła inna – młody, przystojny jegomość, dobrze czujący się w sytuacjach towarzyskich. Kiedy wybranka jego serca poleciła mu, aby przed oświadczynami znalazł sobie porządną profesję, trafił na ulicznego magika, który sprzedał mu dwa zaklęcia – mówiąc, że przeznaczono mu zostać wielkim czarodziejem.

Trudno o dwóch magów, którzy mają ze sobą mniej wspólnego (cóż, biorąc pod uwagę realia przedstawione w omawianej miniserii, trudno o dwóch magów w ogóle). Dzieli ich przepaść nie tylko w przypadku aparycji i charakteru, ale też w podejściu do magii i celach, jakie chcą nią osiągnąć.

Pierwszym rządzić będą złodzieje i mordercy, zaś drugi doprowadzi do własnej zguby

Główni bohaterowie otaczają się gamą barwnych, interesujących postaci drugoplanowych. Od tajemniczych elfów przez piękne kobiety aż po polityków, którzy chcą wykorzystać magię w wojnie z Francją. Każdy z bohaterów zapada w pamięć, a aktorzy są jakby szyci na miarę swoich ról.

Warto dodać, że „Jonathan Strange & Mr Norrell” to naprawdę śliczna miniseria – efekty specjalne stoją na zaskakująco wysokim (jak na produkcję telewizyjną) poziomie, scenografia jest dopracowana w najmniejszych detalach, tak samo jak kostiumy, którym nic nie można zarzucić.

Bardzo sobie cenię konsekwentne budowanie świata i trzymanie się ustalonych przez narrację zasad – a ta miniseria robi to bardzo dobrze. Daje widzowi do zrozumienia, jakie konsekwencje mogą czekać bohaterów, po czym nie odwraca kota ogonem tylko po to, żeby dziwić i szokować. Nic nie jest jednak podane na srebrnej tacy – trzeba myśleć i samemu interpretować pewne zdarzenia.

Nie tylko ja wam to polecam!

Jeżeli nie uważacie mojego stwierdzenia, że warto, za prawdę objawioną – chociaż powinniście, ale jeszcze dojdziemy do tego etapu – to mam nadzieję, że przekona was kilka suchych faktów. „Jonathan Strange & Mr Norrell” był nominowany do czterech nagród BAFTA, siedmiu nagród RTS Yorkshire, a przez British Film Institute ten serial został uznany jednym z dziesięciu najlepszych brytyjskich programów telewizyjnych 2015 roku. Miniseria ma też ocenę 73/100 na Metacriticu oraz porażające 91% pozytywnych ocen na RottenTomatoes.

„Jonathan Strange & Mr Norrell” świetnie pochłania się za jednym zamachem, dlatego namawiam: dajcie sobie wyrwać dzień z życia i zagłębcie się w magiczny, niepokojący świat tej wyprodukowanej przez BBC miniserii. Nie pożałujecie. A jeśli pożałujecie (co się nie zdarzy!), ewentualne skargi przyjmować będę w komentarzach.

Komentarze

(3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • franiis
    franiis

    Nie oglądałem serialu, ale przejrzałem recenzję.
    Chciałbym odnieść się do "interpretacji" ocen z RottenTomatoes oraz Metacritic. Oceny 73 (meta) oraz 91 (RT) to są oceny dobre - żadnej nie powinno się nazwać porażającymi.
    W przypadku RT wynik > 70 sugeruje, że serial jest dobry i nie zawodzi. Jednak około 80 zaczynają się produkcje bardzo dobre.
    Dla Rotten Tomatoes sytuacja jest bardziej skomplikowana. Łatwo zauważyć, że takie seriale jak The Flash (sezon 4) czy Lucifer (sezon 3) mają 100%. Podobnie jak w recenzji pomijam fakt czy były certyfikowane (co jest bardzo ważną wiadomością mówiącą też o liczbie recenzji). Oczywiście ocena RT jest ważną miarą jakości programu, ale 90% nie jest aż tak dużą liczbą. Wybierając "Today on TV" 3 na 9 seriali (uwzględniam tylko te z jakąś oceną) ma ponad 91% (jutro mogą być inne wyniki) - więc recenzowany serial znalazłby się w środku stawki.
    Tak wysokie oceny z RT wynikają z modelu "Podobało mi się"/"Nie podobało mi się". Dlatego znacznie zakłócony jest rozkład ocen filmów względem oczekiwanego (lepiej tu wygląda metacritic).
    Więcej szczegółów (statystyczna analiza):
    https://medium.freecodecamp.org/whose-reviews-should-you-trust-imdb-rotten-tomatoes-metacritic-or-fandango-7d1010c6cf19

    Oczywiście doceniam podanie ocen z tych serwisów i uważam to za uczciwe podejście. Chciałem jednak zwrócić uwagę na interpretację tych ocen na różnych serwisach.

  • Mateusz Myślicki
    Mateusz Myślicki
    @MateuszMyslicki

    No ładnie ładnie, o tym ładnym serialu napisałeś. Punkt za dobre scharakteryzowanie bohaterów, kolejny za zauważenie urody dzieła.

    Ale czegoś mi Rafale zabrakło, uchwycenia gdzieś tej unikalności serialu (nie twierdzę, że to łatwe), unoszącego się nad całością klimatu magii i krainy Dżentelmena. No właśnie - gdzie w tym wszystkim ten siwy, demoniczny, do absurdu uprzejmy a naraz seksualny pan, który właściwie kradnie show!?

    • Rafał Konaszewski
      Rafał Konaszewski
      @not_imprsd

      @MateuszMyslicki: Moim głównym problemem, jeśli chodzi o Dżentelmenta jest fakt, że miałem wrażenie, że każde, najmniejsze nawet wspomnienie o nim, bardzo łatwo może się zmienić w spoiler - przy postaci tak istotnej dla fabuły to spore ryzyko.

      Ale gdybym chciał wspomnieć o każdej intrygującej postaci, musiałbym siedzieć i wymieniać do dziś. O owianym aurą tajemniczości Childermassie też nie wspomniałem, a to bohater, który mnie osobiście zainteresował nawet bardziej od Dżentelmena.

Powiązane

Seriale

Jonathan Strange & Mr Norrell

Serial przenosi nas na początek XIX wieku, do Anglii – a przynajmniej do pewnej jej wersji – w której od trzystu lat nie uprawia się już magii. Ogólnie przyjętym …