Artykuły

Chociaż ta duńska produkcja od dawna dostępna jest na Netflixie, to mogła jednakże umknąć waszej uwadze. Niefortunnie, bo zasługuje na rozgłos, a nawet jeśli z pozoru wydaje się mało ambitna, to ma w sobie ukryte perełki, zarówno w postaciach, jak i samej fabule. „Rita” to serial, którego nieswojo jest nazwać guilty pleasure, bo za dużo w nim czystej przyjemności z oglądania, a za mało poczucia winy.

Nasza tytułowa bohaterka to nauczycielka, jednak zupełnie nie taka, jakiej moglibyście się spodziewać. W pierwszej scenie Rita siedzi w szkolnej ubikacji i pali papierosa, czytając napisy stworzone przez uczniów na ścianach. Pomiędzy standardowymi „Ktoś kocha kogoś” ktoś napisał markerem „Rita pieprzy dyrektora”. Pomyślelibyście, że w normalnym nauczycielu wywołałoby to jakieś emocje, może wściekły zamazałby napis. Jednak nie Rita, ona wyciąga marker, przygląda się napisowi i poprawia w nim błąd ortograficzny, a potem jakby nigdy nic kończy swojego papierosa. Jest chyba najbardziej lubianą nauczycielką w szkole, nawet jeśli nie jest nadmiernie miła dla uczniów. Jednak potrafi się z nimi dogadać, wyeliminować jakieś różnice w poziomie, pokazać, że naprawdę jej na nich zależy i co najważniejsze, nie stracić u nich szacunku i autorytetu. Rita jest też matką trójki prawie dorosłych dzieci i wychowuje je podobnie jak uczniów. Nie ma z nią tematów tabu i mogą liczyć na pełną akceptację swoich wyborów. Jednak na czym opiera się cała fabuła? Rita jest problematyczna, nie jest wzorowym człowiekiem, ma dużo za uszami i potrafi być okropną osobą. Zdaje się też, że edukuje i wychowuje innych, kiedy sama potrzebowałaby w tej kwestii pomocy. To jest właśnie w niej tak interesujące, Rita to postać z krwi i kości.

Rita, Tessa, Sam

Pierwszy sezon serialu został wyemitowany w 2012 roku w duńskiej stacji TV 2, dopiero przy trzeciej i czwartej serii przeniósł się na Netflix, który również pomagał przy produkcji. Jak na razie na czterech sezonach serial się zatrzymał, jednak nie wyklucza się powstanie piątego, i to jeszcze w tym roku. Jako Ritę możemy zobaczyć Millle Dinesen, znaną przede wszystkim z roli Nynne w duńskim filmie i serialu o tym samym tytule. Ciekawostką jest, że kilka innych krajów starało się stworzyć własną wersję „Rity”. Nie udało się to Amerykanom, a reboot z Anną Gunn z „Breaking Bad” nie doszedł do skutku, udało się za to Holendrom i Francuzom, jednak nie na długo i zdecydowanie z mniejszym sukcesem.

rita, netflix, polecany serial, duński serial

„Rita” to poruszający serial, który nawet jeśli bywa przewidywalny, to takie rozwiązanie nie uwłacza jego przesłaniu. Jako główną bohaterkę mamy samotną matkę i nauczycielkę, która mimo bycia twardą i pewną siebie babką, ukrywa wiele warstw bólu, traum z przeszłości i nienawiści do samej siebie. Nawet jeśli Rita zachowuje się jakby uważała, że zawsze ma rację i podejmuje słuszne decyzje, to są tylko pozory, które po prostu świetnie odgrywa. W całym serialu nie mamy tylko jednej bohaterki, a cały wachlarz postaci. Mamy nauczycieli, uczniów i rodziców, każdą perspektywę życia szkolnego, jaką chcielibyśmy widzieć. Co jest chyba największym plusem tej produkcji, żaden z tych bohaterów nie jest potraktowany pobieżnie. Nawet najmniej pokazywany nauczyciel dostaje swoje backstory i wyjaśnienie, dlaczego tak się zachowuje – zazwyczaj widzimy to z perspektywy Rity. Realia pracy nauczyciela, kiedy każdy z nich jest tak różny i wierzy w inne metody, łączy się idealnie z uczniami, tak samo zróżnicowanymi. Do tego dochodzą jeszcze rodzice, którzy w pełni rozświetlają każdą sytuację i pokazują, dlaczego dzieci zachowują się, jak się zachowują.

Fenomen antybohaterki

Rita nie jest w pełni pozytywną postacią, nawet jestem skłonna stwierdzić, że momentami jest po prostu złoczyńcą we własnej historii. Jednak nie wyklucza to faktu, jak interesującą i złożoną postacią jest. Kiedy wydaje nam się, że już ją znamy i wiemy, do czego jest zdolna, to ona robi coś zupełnie niespodziewanego. Nie wiem, czy kiedykolwiek będziemy w stanie tak w pełni ją znać; mam wrażenie, że nawet sama Rita nie zna siebie do końca. Nie potrafię jej jednak nie lubić albo z nią nie sympatyzować, bo jest angażująca, sprawia, że nam na niej zależy i nawet jeśli czasami jest dupkiem, to nie chcemy, żeby działa się jej krzywda.

rita, polecany serial, netflix,

Serial polecam zwłaszcza na leniwe wieczory, kiedy nie zależy nam na czymś bardzo ambitnym, ale jednak nie chcemy typowego odmóżdżacza, bo „Rita” to serial bardzo przyjemny, kochany i przejmujący, ale nie odkrywa niczego nowego. Bardziej zbiera kilka różnych rzeczy, które możemy dostrzec w innych serialach i składa je w całość. Jeśli poszukujecie dobrej postaci kobiecej, to macie tutaj więcej niż jedną i to potraktowaną z zupełnym szacunkiem.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale