Artykuły

Święta, święta i po świętach. Koniec starego roku i początek nowego to czas wszelkich podsumowań, ale zanim wszyscy zabiorą się do robienia wielkich rankingów wieńczących dziesięciolecie, rzućmy okiem na to, co wyróżniało na rynku anime minionej jesieni.

„Psycho-Pass 3”

anime, jesień, psycho-pass, 2019

Zazwyczaj staram się nie pisać o seriach, które są sequelami, ponieważ przeważnie wymagają one znajomości innych części większej franczyzy. Jednak w przypadku trzeciego sezonu „Psycho-Passa” zbrodnią byłoby pominięcie go w tym zestawieniu. Sam świat przedstawia dystopijną wizję japońskiego społeczeństwa, które zarządzane jest przez wszechwiedzący system o nazwie Sybilla. Zdrowie psychiczne obywateli, czyli tytułowy Psycho-Pass, jest ciągle monitorowane i każdy odchył ponad normę spotyka się z natychmiastową interwencją służb bezpieczeństwa. Śledzimy losy inspektorów należących do Pierwszej Dywizji wspomnianej jednostki.

W trzecim sezonie dotychczas znani bohaterowie w większości odeszli na dalszy plan, a pierwsze skrzypce gra dwójka nowych inspektorów, Shindou Arata i Ignatov Kei. Ich pierwsza sprawa z pozoru wydaje się banalnym samobójstwem, ale z odcinka na odcinek robi się coraz ciekawiej, zwłaszcza gdy na jaw wychodzą powiązania z przeszłością nowych bohaterów oraz główną postacią pierwszych dwóch sezonów, Tsunemori Akane.

Serial dostępny na platformie Amazon Prime.

„Dr. Stone”

anime, jesień, 2019, dr. stone

W kulturze zachodniej, gdy myślimy o gatunku postapo, w pierwszej kolejności mamy przed oczami klimaty rodem z „Mad Maxa” czy „Metra 2033”. Z kolei Japończycy zawsze potrafią znaleźć trochę inne podejście do tematu i przykładem tego jest właśnie „Dr. Stone”. Pewnego dnia cała Ziemia została skąpana w dziwnym, tajemniczym świetle, które sprawiło, że wszyscy ludzie na planecie zamienili się w kamień. Wśród nich był Ishigami Senkuu, licealista-naukowiec, który aby nie stracić przytomności w nowych okolicznościach, liczył upływające sekundy. Po 3700 latach petryfikacji, kamienna skorupa więżąca Senkuu pęka, a jego oczom ukazuje się surowy, nieskażony ludzkością świat. Chłopak powoli stawia pierwsze kroki, starając się przetrwać, a po jakimś czasie metodą prób i błędów udaje mu się wynaleźć miksturę, dzięki której jest w stanie „odkamienić” innych ludzi. Mając ograniczone zasoby, ale jednocześnie lata dokonań nauki, Senkuu postanawia przywrócić Ziemię do czasów świetności.

„Dr. Stone” jest bardzo przyjemną rozrywką, zwłaszcza jeśli potrzebujemy odmóżdżenia. Seria momentami przesadza z naginaniem logiki i naukowym bełkotem, ale wynagradza to gamą ciekawych postaci, oryginalną kreską i chwytliwym openingiem.

Serial dostępny na platformie Crunchyroll.

„Hoshiai no Sora”

anime, jesień, 2019, hoshiai no sora, stars align

Jedną z największych zalet anime jest to, że każdy znajdzie coś dla siebie. Prawie każdy możliwy motyw czy temat został gdzieś w jakimś stopniu przedstawiony. Jednym z największych i najbardziej popularnych gatunków w anime jest sport. Powstały już dziesiątki, o ile nie setki serii traktujących o najróżniejszych dyscyplinach. Z biegiem lat twórcy sięgają po coraz bardziej niszowe gry, jak choćby badminton czy skoki do wody. W „Hoshiai no Sora” poznajemy losy gimnazjalnego klubu soft tenisa (popularnej w Azji odmiany tenisa, w której gra się bardziej miękką, gumową piłką), któremu grozi rozwiązanie z braku wyników. Kapitan klubu, Shinjou Touma, postanawia nie dopuścić do tego za wszelką cenę i prosi o pomoc swojego kolegę z dzieciństwa, Makiego. Wraz z pojawieniem się „nowego” członkowie klubu powoli zaczynają zmieniać swoje podejście do treningów i do samych siebie.

Jeśli chodzi o sportową część fabuły, to mamy tutaj dobrze wykonaną klasyczną historię underdogów, których na samym początku nie obchodzi zbytnio soft tenis, ale wraz z upływającym czasem zaczynają wkładać serce w trening i zakochują się w nim na nowo. Jednak to, co wyróżnia „Hoshiai no Sora” spośród innych serii sportowych, to położenie dużego nacisku na życie prywatne bohaterów i problemy, z którymi muszą mierzyć się w domu. Praktycznie każda z głównych postaci ma jakieś kłopoty rodzinne i na swój sposób musi stawić im czoła.

Serial dostępny na platformie Hulu.

„Mugen no Juunin: Immortal”

anime, jesień, 2019, mugen no juunin immortal, miecz nieśmiertelnego

„Mugen no Juunin” to historia w stylu starego kina samurajskiego, która najpierw została przelana na strony komiksu przez Samurę Hiroakiego. Doczekała się adaptacji anime w 2008 roku, ale 13-odcinkowa seria nie była w stanie sprostać oczekiwaniom i nie mogła się równać z oryginałem, który liczy sobie trzydzieści tomów. W tym roku za sprawą studia Liden Films podjęto ponowną próbę adaptacji i trzeba przyznać, że „Immortal” jak na razie staje na wysokości zadania. Seria pod względem audiowizualnym prezentuje się bardzo dobrze, w ciekawy sposób pokazuje walki, a do tego w założeniu ma pokryć całą mangę.

Główną bohaterką jest nastoletnia Asano Rin, której rodzice zostali zamordowani przez członków szkoły miecza Ittou-ryuu, na czele której stoi Anotsu Kagehisa. Dziewczyna przysięga pomścić swoją rodzinę i wyrusza w długą i trudną wyprawę po sprawiedliwość. Pomaga jej w tym Manji, nieśmiertelny samuraj, którego misją jest zabicie tysiąca złych ludzi, aby klątwa wiecznego życia została z niego zdjęta. W czasie swojej podróży Rin napotyka różnych członków Ittou-ryuu, ale niejednokrotnie przekonuje się, że nic nie jest tak naprawdę czarno-białe, a mało kto jest do końca tylko zły czy tylko dobry. To i życiowe lekcje, których od czasu do czasu udziela dziewczynie Manji, sprawiają, że rozwój Rin jako postaci jest jedną z największych zalet serii.

Serial dostępny na platformie Amazon Prime.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale