Artykuły

„Poleci ktoś jakiś dobry serial?”. To z pozoru błahe pytanie zawiera w sobie o wiele więcej treści niż tylko prośbę o pomoc w wyborze produkcji, której warto poświęcić kilkanaście godzin życia. Dla osób, które mają na swoim koncie przynajmniej dwucyfrową liczbę obejrzanych seriali, pytanie to jest też nie lada zagwozdką. Bo skąd możemy wiedzieć, że nasz ulubiony tasiemiec przypadnie również do gustu osobie proszącej o rekomendację? Czy istnieje grupa seriali, które spodobają się każdemu? Czy zawsze będzie to produkcja z najwyższą oceną na IMDb? I wreszcie – dlaczego niektóre seriale uznawane są za twory o wyższej jakości niż inne?

Quality television (telewizja wysokiej jakości) to pojęcie, które pojawiło się w Stanach Zjednoczonych już w latach 80. Amerykańscy pochłaniacze seriali zaczęli sobie z wolna uświadamiać, że ramy i normy stosowane wobec tytułów z wielkiego ekranu można odnieść również do produkcji telewizyjnych. Przypomnijmy, że były to czasy, w których jakościowa wyższość filmów nad serialami nie podlegała żadnej dyskusji. W latach 80. podjęto pierwszą próbę zasypania tej przepaści dzielącej kino i telewizję, tak by pojęcie „serial” nie było tylko synonimem „opery mydlanej”.

Powołana do życia w 1984 roku Viewers for Quality Television obrała sobie za cel zachęcenie stacji telewizyjnych do emisji bardziej jakościowych seriali lub poprawy poziomu produkcji już emitowanych. Było to skutkiem niskich wyników oglądalności i groźby skasowania niektórych produkcji. Mimo że organizację rozwiązano w 2000 roku, jej kapituła zdołała przyznać 16 nagród dla najbardziej jakościowego serialu dramatycznego. Jako pierwszy wyróżniony został policyjny dramat stacji CBS – „Cagney and Lacey”, a wśród kolejnych laureatów znalazł się już dobrze znany polskim widzom – „ER” czy serial Aarona Sorkina – „The West Wing”.

Cagney and Lacey,
„Cagney and Lacey” (1981-1988)

 

Czy nagrody takie jak Emmy, Złote Globy, czy przywołane już nagrody Viewers for Quality Television pomogą nam wyłonić definicję serialu wysokiej jakości? Jeśli weźmiemy poprawkę na to, że pojęcie jakościowej telewizji w Skandynawii, Ameryce Południowej i Stanach Zjednoczonych może się od siebie nieco różnić, to mogą być one pomocne.

Serial wysokiej jakości – czyli jaki?

Wróćmy jeszcze na chwilę do Viewers for Quality Television i ich definicji jakościowej telewizji. Uważają oni, że serial wysokiej jakości to taki, który bardziej niż na sytuacjach w życiu bohaterów skupia się na relacjach pomiędzy nimi. Przedstawione postacie są wielowymiarowe, a widz stopniowo odkrywa kolejne z wymiarów. Dodatkowo rzucają widzowi wyzwanie, angażują go, zmuszają do przemyślenia na nowo pewnych kwestii i, co chyba najważniejsze, przedstawiają życie, które nie jest czarno-białe, a posiada raczej wiele odcieni szarości.

The Sopranos, HBO
„The Sopranos” (1999-2007)

 

Definicja ta brzmi nad wyraz trafnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że powstała 35 lat temu, a z powodzeniem można ją odnieść do wielu współczesnych tytułów. Nie była ona oczywiście tworzona od zera – mocno bazuje bowiem na tym, czego oczekiwano wówczas od produkcji kinowych. Gdy pada więc pytanie czy część seriali prezentuje obecnie wyższą jakość niż hity z dużego ekranu, raczej należy oddać cesarzowi co cesarskie i przyznać, że od niemal połowy wieku telewizja wzoruje się na kinie i stara się zniwelować różnice dzielące ją od niego. Czy już się to udało? To chyba temat na osobne rozważania.

Jeszcze przed eksplozją popularności seriali telewizyjnych, bo w roku 2004, zwołano konferencję American Quality Television, gdzie określono, które z powstałych dotychczas amerykańskich seriali można uznać za naprawdę jakościowe. Wśród wyróżnionych tytułów znalazły się chociażby „Twin Peaks”, „Six Feet Under”, „The Sopranos”, czy „The X-Files”. Są to produkcje, których wysokiego poziomu raczej nikt obecnie nie podważy. Mało tego, są to seriale, które stały się inspiracją dla wielu późniejszych tytułów. Czy to oznacza, że przez ostatnie trzy dekady jakość telewizyjnych tasiemców tak naprawdę nie uległa tak wielkiej przemianie, o jakiej się mówi?

Dlaczego niektóre seriale są lepsze niż inne?

Seriale jak „Twin Peaks” czy „The Sopranos” wciąż znajdują się w czołówce najlepszych seriali wszechczasów, ale niewątpliwie zrobiło się tam znacznie ciaśniej niż na początku stulecia. Produkcji nawiązujących jakością do wspomnianych dwóch powstaje obecnie kilka rocznie – z czego to wynika? Przede wszystkim z rozwoju technologii, platform streamingowych, które pozwalają eksperymentować z formą, ale także ze zmianą postrzegania seriali oraz zmianą grupy docelowej. Obecnie prototypowy widz jest bardziej świadomy. Staranniej dobiera tytuły, którym warto poświęcić czas, a ich oglądanie pochłania jego pełną uwagę. Czasy, gdy seriale tworzone były jako dodatkowy bodziec dla osoby wykonującej jakieś nudne domowe zajęcie dobiegły końca (no prawie). Współczesne produkcje wysokiej jakości wymagają od widza pełnego skupienia na fabule.

Twin Peaks, HBO
„Twin Peaks” (1990-1991)

 

Skoro od dawna mamy już receptę na dobry serial, to dlaczego wciąż jesteśmy zalewani tonami projektów, które błyskawicznie po premierze równane są z ziemią przez krytyków? Zostawmy na chwilę kwestię budżetu, reżyserii, scenariusza i obsady. Czy może być tak, że niektóre seriale w swoim założeniu nie miały spełniać kryteriów jakościowej telewizji?

Przede wszystkim wspomniana wyżej grupa docelowa uległa zmianie tylko w części przypadków. Szukając porównań do kina można by zadać pytanie, dlaczego komedie, gdzie źródłem humoru jest fakt, że ktoś poślizgnął się na przysłowiowej skórce od banana, cieszą się sporą popularnością? Podobnie horrory bazujące na prostych, niezmiennych od lat schematach. Ano dlatego, że człowiek od czasu do czasu potrzebuje się po prostu pośmiać, bez zastanawiania czy ma to jakikolwiek sens, i czy humor w filmie jest raczej dość niski czy może górnolotny. W ten sam sposób działają seriale. Kto nie ma na sumieniu jakiegoś serialu określanego mianem guilty pleasure niech pierwszy rzuci kamieniem. Nawet najbardziej wybredny widz czuje czasem potrzebę obejrzenia czegoś, co zagra na najprostszych instynktach, co niekoniecznie zaangażuje go i co niekoniecznie da mu pole do jakichś głębszych przemyśleń na temat życia.

Czy jest wśród was ktoś, kto ogląda seriale podczas nauki? Niezwykle niewdzięczne zajęcie (zwłaszcza gdy mama wejdzie do pokoju), wymagające sporej podzielności uwagi. Staje się ono nieco łatwiejsze, kiedy zamiast zastanawiać się, czy to, co widzimy na ekranie, to kolejna paranoja Elliota z „Mr Robot”, możemy od czasu do czasu zaśmiać się, gdy Joey z „Friends” rzuci swoim słynnym „How You Doin’?” i wrócić do wzorów skróconego mnożenia. Chodzi o to, że część widzów wciąż potrzebuje mało angażujących seriali przedstawiających codzienne życie ludzi do nich podobnych. A seriale takie z założenia nie mogą wpisywać się w definicję jakościowej telewizji.

Netflix to serialowa Biedronka?

Czy bazując na tym, co zostało powiedziane w poprzednim akapicie, możemy stwierdzić, że nie ma już złych seriali? Oczywiście, że są. Mamy masę nieudanych produkcji, które chciały być czymś więcej niż zapychaczem czasu, ale zadanie to przerosło twórców, drugą tonę seriali niedostosowanych do żadnej z grup docelowych i trzecią tonę, tak złych, że motywy ich powstania wciąż pozostają zagadką. Na tym polu dobrym pomysłem będzie przywołanie przykładu Netflixa, który w swojej ofercie ma coś dla każdego. Większość z tych produkcji nie spełnia kryteriów jakościowej telewizji, ale koniec końców znajduje grupę odbiorców. Seriale te mają inne założenia, którymi są gra na emocjach i przekonaniach, stworzenie bohaterów, z którymi widz może się identyfikować, do których może się przywiązać i wraz z nimi podróżować przez kilka sezonów.

Chernobyl, HBO
„Chernobyl” (2019)

 

Na pytanie o polecenie dobrego serialu istnieje więc tyle odpowiedzi, ile ludzi oglądających seriale. Oczywiście możemy tu mieć bezpieczny szablon w postaci „Game of Thrones”, „Breaking Bad” czy „Chernobyl”, ale tak naprawdę nie mamy pewności czy osoba, której rzucimy takową odpowiedź, nie jest największym na świecie antyfanem fantasy, nie brzydzi się handlu narkotykami ani nie wzdryga na widok seriali dziejących się w Rosji. Ocena danej produkcji jest oczywiście niezwykle subiektywna, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że tytuły, które obiektywnie określić możemy mianem jakościowych, prędzej czy później przebijają się do szerszej świadomości i zyskują spore grono widzów.

Ponoć żyjemy w czasach złotej ery seriali, powinniśmy więc oczekiwać od twórców odważniejszych eksperymentów, przeformułowania pojęcia serialu czy powstawania produkcji, które kilkanaście lat temu byłyby nie do pomyślenia. Może więc pora wyzbyć się kompleksów wobec kina, odrzucić sformułowaną 35 lat temu definicję i wypłynąć na nieznane wody, wykorzystując pełnię możliwości, jakie daje odcinkowa forma?

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Breaking Bad

Głównym bohaterem "Breaking Bad" jest Walter White (Bryan Cranston), nauczyciel chemii mieszkający w Nowym Meksyku wraz z żoną (Anna Gunn) oraz nastoletnim synem …


Chernobyl

Po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu ratownicy poświęcają zdrowie i życie, by ratować Europę przed skutkami katastrofy. Jednocześnie naukowcy starają się …


ER

Historia lekarzy pracujących w County General, którzy starają się pogodzić życie zawodowe z osobistym.


Game of Thrones

Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.


The Sopranos

Tony Soprano, mąż i ojciec dwójki dzieci, jest głównym bossem mafii z New Jersey. Pogodzenie ze sobą tych dwóch ról bywa dla niego ciężkie, a dodatkowo boryka się …


Six Feet Under

Rodzina Fischerów, prowadząca zakład pogrzebowy, zmaga się z doświadczeniami śmierci. Pozwala im to inaczej patrzeć na otaczającą ich rzeczywistość.



Twin Peaks

W sennym i spokojnym miasteczku zostaje odnalezione ciało uczennicy, Laury Palmer.


The X-Files

Fox Mulder i Dana Scully to para detektywów pracujących dla Federalnego Biura Śledczego. Zajmują się Archiwum X, czyli miejscem, do którego trafiają wszystkie sprawy …