Artykuły

Wydaje się, że seriali do oglądania jest aż nadto. Każdy niezależnie od wieku i upodobań w szerokiej ofercie znajdzie coś dla siebie. Na polskim rynku funkcjonują najwięksi światowi giganci i niemal codziennie dostarczają nam nowej rozrywki. Z drugiej strony, po tygodniach pozostawania w domu, większość z nas ma ochotę na coś odmiennego. Przejrzeliśmy ofertę największych gigantów wzdłuż i wszerz, więc łakniemy czegoś świeżego. Dokładnie w tym momencie pojawiła się nowa platforma Quibi. Czy jest w stanie zaoferować coś, czego jeszcze nie znamy?

Quibi

Założenia

Okazuje się, że tak, a przynajmniej tak twierdzą jej twórcy. Sama nazwa platformy wskazuje na najważniejszą cechę odróżniającą ją od innych tego typu ofert. Quibi to skrót od „quick bites”. Wszystkie odcinki seriali są nie dłuższe niż 10 minut. Zatem możemy je oglądać przede wszystkim wtedy, kiedy mamy mało czasu – w kolejce, w komunikacji miejskiej czy czekając na jakieś wydarzenie. 

Z tego wynika jeszcze druga cecha, kluczowa dla tej platformy. Seriale zostały nakręcone w ten sposób, że oglądać je można na urządzeniach mobilnych, przede wszystkim telefonach. 

Po trzecie oferta jest skierowana głównie do ludzi młodych – przyzwyczajonych do krótkich form, nierozstawiających się ze swoimi telefonami i innymi urządzeniami.

Zatem Quibi ma umilać nam życie, kiedy pozostajemy w ruchu i szukamy drobnych form urozmaicenia czasu w codziennym pędzie.

Quibi

Plusy i minusy

Platforma jest dostępna w Polsce z bezpłatnym, 90-dniowym dostępem, jeśli zalogujecie się do 30 kwietnia. Późniejsze opłaty są moim zdaniem dość wygórowane. Wynoszą one 4,99 dolarów, jeśli wybierzecie opcję z reklamami, i 7,99 bez nich – za miesiąc. Można korzystać z Quibi w systemie iOS oraz Android.

Na tę chwilę niewiele jest dostępnych, choć bardzo zróżnicowanych tytułów. W ciągu pierwszego roku ma ich być 175. W dużym uproszczeniu podzielić je można na trzy grupy: seriale, dokumenty i codzienne informacje. Niestety całość jest dostępna wyłącznie w języku angielskim. Dotyczy to zarówno interface’u, jak i języka seriali. Jedyną opcją ułatwiającą oglądanie widzom na świecie są napisy w języku angielskim, jak i hiszpańskim. Platforma nie jest obsługiwana w języku polskim. Fakt ten może być bardzo zniechęcający, zwłaszcza przy dość wysokiej opłacie.

Aplikacja bardzo dobrze sprawdza się na smartfonach i tabletach. Obsługa jest intuicyjna, nie przysparza żadnych problemów. Wystarcza kilka ruchów palcem i już możemy oglądać wybrany tytuł. Obraz jest dobrej jakości, a napisy czytelne. Możemy wybierać między trybem poziomym i ponowym. Oba sprawdzają się bardzo dobrze.

Quibi

Quibi w czasach epidemii

Z jednej strony to idealny czas, żeby sprawdzić coś nowego. Rzeczywiście Quibi jest bardzo świeżym pomysłem, odróżnia się znacznie od innych platform. Jednak na czas kwarantanny może się sprawdzić nieco gorzej. Odcinki są bardzo krótkie, więc całość obejrzycie w czasie zajmującym jeden standardowy odcinek. Dodatkowo nie pojawiają się jednego dnia, ale w pewnych odstępach. Czasem, żeby obejrzeć całość, trzeba poczekać wiele dni. Przy tak krótkim czasie emisji można już dobrze nie pamiętać tego, co wydarzyło się w poprzednim epizodzie. Moim zdaniem jest to niekorzystne rozwiązanie.

Średnio też mamy ochotę na oglądanie seriali na bardzo małym ekranie, gdy w domach dostępne są znacznie wygodniejsze sprzęty. Z tego też względu twórcy Quibi już pracują nad przeniesieniem platformy także na smart TV.

Być może powinnam od tego zacząć, ale wydaje się, że Quibi ma ogromny potencjał w ludziach. Znane nazwiska znajdziemy zarówno wśród twórców i pomysłodawców, jak i występujących w produkcjach osób. Z platformą powiązani są między innymi Steven Spielberg, Zac Efron, Chance the Rapper, Jennifer Lopez czy Sophie Turner.

Myślę, że Quibi jest bardzo oryginalnym pomysłem, choć pandemia koronawirusa nieco pokrzyżowała plany jego twórców i obecny styl naszego życia nie do końca przystaje do założeń działania platformy. Jest to świeżynka, która zasługuje jednak na szansę. 

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.