2
Artykuły

Nie jest żadną tajemnicą, że twórcy filmów często sięgają po inne media, aby czerpać z nich inspiracje na kolejne wielkie hity kinowe. To samo dzieje się w świecie seriali: „Game of Thrones”, „The Handmaid’s Tale”, „Shadowhunters”. Nawet jeśli tego się nie spodziewacie, to możliwe, że wasz ulubiony serial nie jest oryginalnym pomysłem, a adaptacją innego dzieła. Zwykle na ekrany przenoszone są książki, ale coraz częściej pierwowzorami wielkich hitów stają się gry i komiksy. O ile adaptacje i ekranizacje tych pierwszych nadal kuleją, to przenoszenie obrazkowych bohaterów do świata aktorskiego wychodzi już coraz lepiej. Tak właśnie stało się w przypadku produkcji Netflixa i Marvela, „Marvel’s Jessica Jones”.

Historia prywatnej pani detektyw w komiksowej wersji nosi tytuł „Alias”. Stworzyli ją: scenarzysta Brian Michael Bendis oraz rysownik Michael Gaydos. W Polsce do tej pory ukazały się trzy tomy tej serii nakładem wydawnictwa Mucha Comics. Zarówno serial, jak i jego pierwowzór opowiadają historię Jessiki Jones – kobiety obdarzonej supermocą, która pracuje jako prywatny detektyw. Bohaterka wydaje się być nie do końca zrównoważona. Jak się później okazuje, te wahania są spowodowane działaniem postaci, która jest w stanie manipulować ludzkimi poczynaniami.

Alias: Jessica Jones

Komiks i serial rozpoczynają się prawie identyczną sceną: wściekły klient, któremu żona doprawiła rogi, zaczyna wrzeszczeć na Jessicę. Ta wywala go przez drzwi swojego gabinetu – ale na tym podobieństwa się kończą. Później produkcja Netflixa idzie swoją drogą, a komiks swoją.

Nazywam się Jessica Jones i jestem alkoholikiem

Serialowa bohaterka to alkoholiczka, która niezbyt dobrze radzi sobie z rzeczywistością po tym, co z jej umysłem zrobił Kilgrave. Widzimy, jak pije na umór, przez co wyrzucana jest z barów. Nawet śpiący na śmietniku człowiek wypomina jej, że śmierdzi. Komiksowa wersja Jones, owszem, nadużywa alkoholu i zdarza jej się przygodny seks, ale zwykle jej życie – choć niemiłosiernie nudne – nie sprawia jej problemów: rachunki zawsze są opłacone, mieszkanie ma zawsze czyste, a z baru nikt jej nigdy nie wyrzucił.

W tekście nie mogłam oczywiście nie wspomnieć o wątku Luke’a Cage’a. Protagonistka w wersji netflixowej najpierw go śledzi, a później wdaje się z nim w seksualną relację, która niemal przeradza się w związek. Wszystko komplikuje się, kiedy mężczyzna poznaje tajemnicę swojej partnerki (a Jessica zrobiła coś bardzo złego). W komiksie nie uświadczycie czegoś takiego. Owszem, Luke Cage pojawia się na kartach tej opowieści, ale kiedy on i główna bohaterka spotykają się na oczach czytelników po raz pierwszy, już od dawna się znają. Pewnego razu Matt Murdock, czyli Diabeł z Hell’s Kitchen, znany również jako Daredevil, wynajmuje ich oboje jako ochroniarzy. Przez większość komiksowej opowieści ich relacja polega właśnie na takich pojedynczych spotkaniach. Dopiero później dzieje się pomiędzy nimi coś więcej: Jessica zachodzi w ciążę i para postanawia wychować dziecko.

Trudne relacje w świecie superbohaterów

W komiksowej wersji Jones randkuje z Antmanem, natomiast w serialu związkiem przykuwającym największą uwagę jest ta dziwna relacja typu „porzucony chłopak i jego była”, która istnieje pomiędzy Jessicą a Kilgravem. Jeśli polubiliście tego szaleńca i despotę, stworzonego przez zachwycającego Davida Tennanta, to w przypadku komiksów powinniście zapomnieć o tej wersji. W „Alias” to nawet nie jest Kilgrave, tylko Killgrave – przez dwa „L”. Ponadto to jest jego prawdziwe imię, a nie żaden pseudonim. Jego ksywką jest za to The Purple Man – no cóż, facet jest po prostu fioletowy. Zauważyliście, że serialowy Kilgrave uwielbia ubrania właśnie w tym kolorze? Tak twórcy „Jessiki Jones” nawiązują do tego, że komiksowy pierwowzór ma fioletowe ciało. Nie biega też za Jessicą jak porzucony chłopak ani nie wyznaje jej miłości, lecz jest po prostu psychopatą, który dla zabawy zarządza ludzkimi poczynaniami.

David Tennant, Jessica Jones

No dobrze, to może chociaż najpiękniejsza, najtrwalsza relacja, jaką Jessica posiada, jest zaczerpnięta z komiksów? Mowa tu o jej przyjaźni z Trish Walker. Otóż nie. Co prawda, ktoś taki jak Patricia Walker istnieje w Uniwersum Marvela i nawet jest to superbohaterka o ksywce Hellcat, ale w „Alias” przyjaciółką Jessiki jest Carol Denvers, czyli Kapitan Marvel. Twórcy „Jessiki Jones”, kiedy jeszcze serial miał być tworzony dla stacji ABC, planowali pojawienie się tej bohaterki. Gdy jednak produkcja przeniosła się do Netflixa, plany zmienili, ponieważ Carol ma wejść do kinowego uniwersum w solowym filmie.

Niestety, samej Jessice nie było to dane i pozostała jedynie w uniwersum serialowym. A szkoda, ponieważ w komiksowej wersji Jones przez jakiś czas jest członkinią Avengersów. Tyle tylko, że w czasach, w których to się dzieje, owych członków jest bardzo dużo i większość z nich nie ma aż takiego znaczenia, jak na przykład Kapitan Ameryka czy Thor (obaj pojawiają się na kartach komiksów o Jessice Jones). Bohaterka zauważywszy, że jej obecność wśród wielkich superbohaterów nie do końca jest dostrzegalna, postanawia usunąć się w cień. Poza tym jej moce nie są ani w połowie tak ogromne, jak czołowych członków tej elitarnej grupy. Jednak także w tej kwestii możemy zauważyć rozbieżność pomiędzy serialem a komiksem: w pierwowzorze Jessica potrafi latać, choć nie do końca wychodzi jej samo lądowanie. Ze wspomnień bohaterki dowiadujemy się, że nie raz i nie dwa latała nad Nowym Jorkiem. Netflixowa Jones umie jedynie skakać na wysokość drugiego piętra.

Jessica Jones

Komiks czy serial?

Czy zmiany wyszły serialowi na dobre? Moim zdaniem tak. Nie jestem jedną z tych, które zgrzytają zębami, jeśli coś nie jest pokazane dokładnie w ten sam sposób co w pierwowzorze. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy inaczej odczytuje różne dzieła, a poza tym – nie wszystko można przenieść na ekran tak, jak byśmy tego chcieli. Mnie bardziej do gustu przypadła propozycja Netflixa – komiks był nudny. Jednak fani komiksów o prywatnej detektyw nie byli zadowoleni z serialu. Najbardziej krytykowany był David Tennant. Choć wielu uważa, że jego Kilgrave jest zagrany świetnie, pasjonująco i aż kipi szaleństwem, dla fanów Marvela to wciąż nie jest ten sam Killgrave, którego znają z komiksów. Według nich antagonista w serialu jest zbyt emocjonalny i za bardzo przypomina porzuconego chłopaka. Niezadowolenie towarzyszyło również wyborowi aktorki, która wciela się w rolę Jessiki Jones. Komiksomaniacy marudzili, że ani włosy, ani twarz nie pasują do pierwowzoru. W świecie Marvela wygląd tej bohaterki miał znaczenie, ponieważ Jessica była wzorowana na żonie autora rysunków do komiksu. Należy jednak zrozumieć, że niezwykle trudno jest znaleźć aż tak podobną aktorkę. Patrząc na to z perspektywy czasu, jedynym idealnym rozwiązaniem mogłoby się okazać zaangażowanie ów żony w odegranie postaci Jessiki.

Zachęcam was, abyście zapoznali się z obiema wersjami i sami przekonali się, którą wolicie. Kto wie, może pokochacie obie propozycje?

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Kamil Wikiera
    Kamil Wikiera
    @KamilWikieraRrogue

    Bardzo dobry pomysł na dział i świetny artykuł o mojej ulubionej bohaterce z "Netflixverse", czekam z niecierpliwością na następne artykuły z tego działu :)

  • Michał Stopa
    Michał Stopa
    @Krein81

    Ciekawy artykuł :)

Powiązane

Seriale

Marvel's Jessica Jones

Serial luźno oparty o komiks wydany pod znakiem Marvela. Tytułowa bohaterka przeszła załamanie nerwowe po nieudanej akcji. Dziewczyna postanawia zerwać z łatką …