Artykuły

Zanim na dobre pożegnamy się z latem, pora podsumować serialowy sierpień. Za nami kilka głośnych, bardzo wyczekiwanych powrotów, skończyły się też sezony budzące wiele emocji. Co tym razem uznaliśmy za godne uwagi? A może chcecie wiedzieć, czego zdecydowanie nie trzeba nadrabiać?

Najgorsze seriale sierpnia

5. „Wu Assassins” (2019–), sezon pierwszy

wu assassins, sezon 1, najgorsze seriale sierpień

Netflix postanowił wypróbować w swoich serialach zupełnie inny gatunek niż dotychczas – kino sztuk walki. Próba okazała się porażką, kiedy tandetny pomysł i słabe efekty zupełnie przyćmiły to, co  produkcji jako tako wyszło, czyli sceny walki.

Kai Jin to kucharz, który marzy o posiadaniu własnej restauracji. Pech chciał, że naraził się członkom triady i niedługo po tym okazuje się, że jest wybrańcem posiadającym moc 1000 mnichów. Jego normalne życie się kończy i z nowymi zdolnościami musi ocalić świat. U jego boku są Christine (Katheryn Winnick) oraz Alec (Tommy Flanagan) i możliwe, że to oni stali się o wiele ciekawszymi postaciami niż Kai Jin.

Co tak naprawdę nie gra w tym serialu? Trudno znaleźć w nim cokolwiek dobrego poza scenami walk. „Wu Assassins” to przewidywalny, nudny i oklepany seans, który obiecuje więcej, niż może dać.  Efekty specjalne są na tragicznym poziomie, aż nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Złoczyńca nie ma żadnej sensownej motywacji, w sumie ci dobrzy też nie. Pomysłu na fabułę też zabrakło i bohaterowie tak sobie skaczą od sceny do sceny, gdzieniegdzie tylko walcząc z jakimiś bandziorami. Zdecydowanie nieudana próba Netflixa z nowym gatunkiem i nie warto zawracać sobie serialem głowy.

Serial dostępny na platformie Netflix.

4. „No Good Nick” / „AwanturNick” (2019–), sezon pierwszy, część 2

no good nick,

Komedia opowiadająca o przygodach młodej oszustki powróciła z nowymi odcinkami, które niestety okazały się kolejnym zawodem w wykonaniu tej produkcji. Historia skupia się na życiu Nick po tym, jak jej ojciec trafił do więzienia, a ona wkręciła się do rodziny bogatych Thompsonów, podając się za spokrewnioną z nimi sierotkę i mając na celu wzbogacenie się ich kosztem. Odcinki w sporej części polegają na tym samym – Nick wpada na „genialny” pomysł, jak zdobyć pieniądze, próbuje robić przekręty, które w większości przypadków się nie powodzą, a nawet jeśli jakiś się uda, to i tak nie ma on wielkiego znaczenia, bo w kolejnym odcinku dziewczyna musi wymyślić coś nowego, dla zapełnienia fabuły. Humor nie powala, gra aktorska nie jest najwyższych lotów, a rola występującego tu choćby Seana Astina („The Lord of the Rings”, „Stranger Things”) jest chyba jedną z tych najgorszych w jego karierze. Wśród największych grzechów drugiej części pierwszego sezonu znalazło się dopisanie backstory, które wprowadzone na tym etapie całkowicie zmieniło podejście widzów do części bohaterów i o ile sam pomysł byłby dobry, to zrealizowanie go dopiero teraz kłóci się z wcześniejszą historią. To jednak nie wszystko, bo na dodatek dołożono źle poprowadzony wątek LGBT, służący prawdopodobnie jedynie temu, by serial mógł zakwalifikować się do dodatkowej kategorii na platformie Netflix. Podsumowując, jeśli szukacie lekkiej komedii do umilenia sobie czasu, to jest znacznie więcej lepszych od tego tytułów, które mogą to zrobić. Tę produkcję odradzamy, bo ostatecznie nie niesie w sobie niczego wyjątkowego, a jej oglądanie często powoduje frustrację w związku z głupotą prezentowanych tu wątków.

Serial dostępny na platformie Netflix.

3. „Hypnotize Me” (2019–), sezon pierwszy

hypnotize me

„Hypnotize Me” to teleturniej tak sztuczny jak mało który. Co odcinek do programu sprowadza się inne cztery obce sobie osoby mające za zadanie – jako drużyna – wykonywać przeróżne polecenia. Nagrodą są oczywiście pieniądze. Jest jednak jeden haczyk. Uczestnicy wszystkie nakazy muszą wypełnić, będąc wprowadzonymi w stan hipnozy. I mimo mojego sceptycznego nastawienia do samej hipnozy, nie spodziewałam się produkcji tak słabo udającej realizm, a przede wszystkim nudnej. Serial zapowiadał się całkiem dobrze, choć nie jakoś niesamowicie intrygująco i mógł przynieść pewien powiew świeżości do telewizji, która aż pęka w szwach od programów talent czy game show.

Niestety, okazało się, że w „Hypnotize Me” nie ma nic oryginalnego, a jedynie grupka zawodników robiących wszystko (sztuczki, jakie już nieraz widzieliśmy w filmach, różnorakich serialach czy filmikach na YouTube i w które naprawdę trudno uwierzyć), by otrzymać kilka dolców. Do tego znudzony artysta hipnozy, który powtarza w kółko jedną kwestię i prowadzący, który zachowuje się, jakby ciągle był na środkach pobudzających. Trudno jest uwierzyć, że program o takiej tematyce może znudzić. Nawet widz uwielbiający tematy kontroli umysłu i wszelakich jego zagadek, hipnozy, mentalizmu może mieć problem, żeby wynieśćz tego cokolwiek. Zamiast śmiechu – grozi nam ziewanie, zamiast bycia zaintrygowanym – znudzenie. Trudno o drugą tak nijaką produkcję, która ciągle próbuje udowadniać, jak niesamowitą jest. Nie prezentuje niczego oryginalnego, a to, co pokazuje, jest sztywne, sztuczne i najzwyczajniej w świecie nudne. „Hypnotize Me” niczym nie przykuwa uwagi, nic więc dziwnego, że nie ściągnęło przed telewizory tłumów.

Obecnie serial nie jest dostępny w Polsce.

2. „Sintonia” (2019–), sezon pierwszy

sintonia,

Pamiętacie czasy, kiedy praktycznie każdy nowy serial Netflixa był gwarantem wysokiej jakości? Jeśli tak, to jesteście niewyobrażalnymi szczęściarzami, ponieważ aktualnie platforma tworzy więcej nijakich produkcji niż tych faktycznie dobrych, a brazylijska „Sintonia” jest tego idealnym przykładem.

Serial ten opowiada historię trójki nastolatków – Doni (M.C. Jottape), Nando (Christian Malheiros) i Rita (Bruna Masarenhas) – których łączy ubóstwo, presja otaczającego ich przestępczego półświatka i wizja lepszej przyszłości. Młodzi znajdują ukojenie w muzyce, towarzystwie najbliższych oraz obowiązkowym młodzieńczym buncie.

Brzmi znajomo, prawda? I właśnie tak jest, a cały serial nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych młodzieżowych produkcji. Natomiast jeśli mowa o aspektach negatywnych, to ma się czym pochwalić. Największą bolączką tytułu wydaje się jego schematyczność i słaba, momentami karykaturalna gra młodych oraz niedoświadczonych aktorów. Jeśli szukacie weekendowego guilty pleasure, to „Sintonia” może się wam spodobać, aczkolwiek oprócz ładnych ujęć São Paulo produkcja ma mało do zaoferowania. Za mało...

Serial dostępny na platformie Netflix.

1. „13 Reasons Why” / „Trzynaście powodów” (2017–), sezon trzeci

13 reasons why

Ta produkcja właściwie powinna przestać istnieć już po pierwszym sezonie, tymczasem doczekaliśmy się dwóch kolejnych, a w planach jest jeszcze jeden. Od samego początku nie mieliśmy zbyt dobrych przeczuć, jeśli chodzi o najnowszą serię – zwiastun wyglądał jak nowa wersja „Pretty Little Liars” i wydawało się, że klimat zupełnie ulegnie zmianie. Rzeczywiście tak się stało, tyle że jest to zdecydowanie zmiana na gorsze.

Twórcy postanowili wprowadzić do trzeciego sezonu nową postać, Ani, która z niewiadomych przyczyn została narratorką fabuły. Na dodatek jesteśmy usilnie przekonywani, że Ani jest w niezwykle bliskich stosunkach z resztą bohaterów, mimo że nie możemy uwierzyć w tę zażyłość, skoro zostaje przedstawiona jako fakt dokonany. Irytująca bohaterka to jednak nic w porównaniu z tym, co się tutaj zadziało. Wątki idą w najbardziej absurdalnym, niezrozumiałym kierunku, z próbą rehabilitacji Bryce’a na czele. Postacie zachowują się, jakby zapominały o tym, kim są, a wszystkie ich najgorsze cechy uległy uwypukleniu. W fabule błędy logiczne mnożą się i troją, na dodatek, pomimo pozornie „napakowanej” akcji, większość odcinków jest zwyczajnie nudna.

Pomijając rozwój Tylera, który jako jedyny wydaje się prowadzony konsekwentnie, w tym sezonie nie udało się właściwie nic. Serial wciąż prezentuje szkodliwe treści, w tym usprawiedliwianie gwałtu i przemocy, piętnowanie i dyskryminacja określonych grup, bardzo powierzchowne podejście do zaburzeń psychicznych oraz innych problemów. „13 Reasons Why” chce uchodzić za produkcję przełomową, która niesie kaganek oświaty, a tymczasem zupełnie wypacza prezentowaną rzeczywistość. Dodatkowo w trzecim sezonie twórcy zaczęli kombinować z kolorystyką i zmianami szerokości kadru (dla podkreślenia, kiedy się zaczynają lub kończą flashbacki), a to sprawiło, że oglądanie było irytujące. Właściwie tylko soundtrack pozostał na wysokim poziomie.

Serial dostępny na platformie Netflix.

Strona 1 z 2

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

13 Reasons Why

Kiedy Clay Jensen znajduje pod drzwiami swojego domu tajemnicze pudełko z kasetami, jego życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Okazuje się, że kasety nagrała …


The Handmaid's Tale

Antyutopijna przyszłość, gdzie płodne kobiety stają się surogatkami bogatych rodzin, a ich wszelkie nieposłuszeństwo zostaje surowo karane.


MINDHUNTER

Agent elitarnej jednostki kryminalnej FBI opracowuje techniki profilowania, ścigając seryjnych morderców i gwałcicieli.


No Good Nick

Gdy żądna zemsty, 13-letnia Nick pojawia się u progu drzwi jednej z rodzin, rodzina uświadamia sobie, że prawdziwa przygoda dopiero się zacznie. Czy dziewczynka …


Euphoria

Prawdziwa historia dotycząca morderstwa młodego chłopaka i trudnościach, jakie towarzyszą jego znajomym po roku od tragedii. Grupa licealistów próbuje radzić sobie …


Hypnotize Me

Amerykańska wersja brytyjskiego teleturnieju. Uczestnicy łączą się w zespoły i ogarnięci hipnozą wykonują proste, codzienne czynności.


Sintonia

Trójka mieszkających w Sao Paulo nastolatków stawia czoła problemom, dzielnie usiłując spełnić swoje marzenia. Narkotyki, religia – co jeszcze może stanąć na drodze …


The Naked Director

Po tym, jak został zwolniony z pracy i na dodatek zdradzony przez żonę, reżyser Toru Muranishi postanawia zmienić swoje życie, rozpoczynając nową karierę w przemyśle …


Wu Assassins

Kai Jin jest ostatnim żyjącym członkiem klanu legendarnych zabójców. Chociaż wcześniej wiódł normalne życie jako kucharz, teraz musi powstrzymać pięciu przestępców …


Recenzje