7
Artykuły

Maj obfitował w wiele premier nowych seriali, ale także w finały tych już znanych. Było tego tak dużo, że czasem nie wiadomo, na którą produkcję rzucić się najpierw. Nasza redakcja poddała dogłębnej analizie wszystkie seriale i wybrała pięć najlepszych i najgorszych premier i finałów maja.

Najlepsze seriale maja

5. „Rise” – sezon 1.

rise, teen drama, serial, najlepszy serial maja,

Z zaskoczeniem przyjęliśmy wiadomość o kasacji „Rise”. Jest to jeden z lepszych seriali o nastolatkach, jakie powstały, a finał pierwszego sezonu (którego premiera przypadła na maj) był bardzo emocjonalny. Łzy leciały strumieniami nie tylko bohaterom produkcji, ale także wielu widzom. „Rise” znakomicie radzi sobie z przedstawianiem życia młodzieży i problemów, które ich dotykają. Serial nie stara się szokować wulgarnością, seksem i krzywdą. Twórcy podeszli do życia nastolatków bardzo poważnie i dobrze – przecież rozterki młodych ludzi nie są niczym błahym. I tak wokół bazy fabularnej, jaką są przygotowania licealistów do musicalu „Spring Awakening”, „Rise” podejmuje takie problemy jak: nastoletnia ciąża, homoseksualność, tożsamość płciowa, sieroctwo, wygórowane oczekiwania opiekunów, rozwód rodziców i inicjacja seksualna. Wszystko zostało przedstawione w sposób wyważony, bez zbędnych dram. „Rise” nie tylko zahacza o powyższe tematy, ale oferuje trafne rozwiązania. Serial pokazuje, że komunikacja pomiędzy ludźmi jest jednym z najważniejszych elementów, które pomagają w trudnych chwilach. Poza tym młodzi aktorzy radzą sobie znakomicie na ekranie, muzyka jest wspaniała, a każdy odcinek coraz bardziej pochłaniał uwagę i sprawiał, że czuliśmy się, jakby licealna ekipa z „Rise” była naszą rodziną. Wielka szkoda, że przygoda z tym serialem była tak krótka.

4. „Brooklyn Nine Nine” – sezon 5.

brooklyn nine nine, b99, sezon 5, najlepszy serial maja,

To już piąty sezon, a ten serial nadal nie zawodzi. Naszym zdaniem jest to najlepszy sezon tej produkcji. Od absolutnie genialnego cold openingu z Jakiem i podejrzanymi o morderstwo, śpiewającymi utwór Backstreet Boys „I want it that way”, po każdy moment z Kapitanem Holtem, który był w szczytowej formie tego sezonu. Humor przebił wszystko, doprowadzając nas niejednokrotnie do łez, a nie zabrakło również charakterystycznego dla tego serialu adresowania problemów społecznych, takich jak poziomy dyskryminacji, bo kto ma mniejsze szanse na zostanie komisarzem – czarnoskóry gej czy kobieta? Tyle się wydarzyło podczas tych 22 odcinków, że trudno jest uwierzyć, jak twórcy pomieścili wszystko w jednym sezonie. Jake i Rosa byli w więzieniu, Jake mieszkał w bunkrze z Kevinem, Rosa zgłębiała tajemnice swojej biseksualności, Gina wychowuje dziecko, za nami też ślub idealny w swojej niedoskonałości i najlepszy odcinek halloweenowy jak dotychczas. Każda z postaci nadal ewoluuje i ciągle się zmienia, nikt nie stoi w miejscu. No, może poza Hitchcockiem i Scullym, ale oni akurat powinni zostać tam, gdzie są. Ten sezon zostawił nas również ze sporym cliffhangerem, którego rozwiązania nie mielibyśmy szansy zobaczyć, gdyby stacja NBC nie uratowała serialu przed kasacją, która wisiała nad „Brooklyn Nine Nine” już od jakiegoś czasu, aż FOX potwierdził nasze przypuszczenia podczas swoich majowych żniw.

3. „Atlanta” – sezon 2.

atlanta, sezon 2, fx, najlepszy serial maja,

Czego nie dotknie się Donald Glover, zamienia się w złoto – tak również stało się w przypadku jego serialu, który wyreżyserował, napisał i zagrał w nim główną rolę. „Atlanta” miała w zeszłym roku bardzo dobry pierwszy sezon pełen refleksyjnego humoru, przesłania, bezbłędnej gry aktorskiej i pięknych kadrów, ale to właśnie tegoroczny powrót stanowczo się wybił. Każdy odcinek jest zupełnie inny, jakby Donald wyciągnął rozdział z 11 różnych książek i postanowił to nakręcić. Wszystkie postacie mają swoją chwilę, dzięki którym poznajemy je jeszcze lepiej, a odcinek po odcinku widzimy coraz bardziej dwuznaczne historie, które trzeba dokładnie analizować, żeby wyciągnąć z nich prawdziwą esencję. Ten sezon w odróżnieniu od poprzedniego ma swój motyw przewodni, jakim jest „Robbin’ Season”, czyli okres przedświąteczny w Atlancie, kiedy gwałtownie wzrasta liczba kradzieży. Przez cały czas za bohaterami ciągnie się ten motyw, bo zostają dosłownie okradzeni z rzeczy materialnych, ale także z tych nienamacalnych, jak szansa na miłość, normalność czy karierę. Każdy odcinek to wycieczka do zupełnie innego świata, który jednocześnie jest bardzo rzeczywisty i łatwy do identyfikacji. To nie jest serial prosty, nie polecamy włączać go sobie w tle, tylko naprawdę usiąść i skupić się tylko na nim, bo wywołuje naprawdę dużo uczuć. Przede wszystkim jest niekomfortowy do oglądania, chce się wyłączyć i pozbyć tego nieprzyjemnego odczucia, ale nie można, bo produkcja tak wciąga, że naprawdę trudno jest się oderwać. Liczymy na zasypanie nagrodami za odcinki „Teddy Perkins” oraz „Woods” i wysokie wynagrodzenia dla aktorów, bo wszyscy wykonują niesamowitą robotę.

2. „Picnic at Hanging Rock” – sezon 1.

picnic at hanging rock, najlepszy serial maja,

Ten serial potrafi zawładnąć widzem w całości już od pierwszych minut pilota. Potem pozostaje tylko czekać na kolejne odcinki, a jest to trudne zadanie, biorąc pod uwagę, jak znakomity jest „Picnic at Hanging Rock”. Nasza redakcja zainteresowała się tą produkcją tylko ze względu na Natalie Dormer, która wciela się w główną rolę. Nie zawiedliśmy swoich oczekiwań, bo aktorka genialnie przedstawia Mrs. Appleyard jako zimną, ostrą i wyrachowaną właścicielkę szkoły dla dziewcząt, a przy tym roztacza aurę tajemniczości i jest diabelnie pociągająca. Wtórują jej pozostałe aktorki, sprawiając, że „Picnic at Hanging Rock” jest niezwykle emocjonalnym serialem. Uczuciami mocno bawi się również warstwa techniczna produkcji. Oniryczny charakter, wykorzystywanie elementów musicalowych, zabawa światłem i operowanie muzyką o różnych tonacjach i nastrojach sprawia, że podczas oglądania każdego odcinka nie wiadomo, czy to, co właśnie widzimy, jest prawdą, czy może snem jednej z bohaterek. Biorąc pod uwagę, że tajemnica zaginięcia uczennic szkoły, przedstawianej w opowieści, nigdy nie została rozwiązana, warstwa wizualna spełnia swoje zadanie. Chociaż „Picnic at Hanging Rock” może wyglądać na serial kryminalny, to nigdy nie udziela odpowiedzi na pytania, pojawiające się w głowie widza. Wręcz przeciwnie, dostarcza jeszcze więcej znaków zapytania i w sumie jest to największym plusem tej produkcji. Najważniejsza jest indywidualna interpretacja oraz zachwycanie się techniką wykonania.

1. „Killing Eve” – sezon 1.

killing eve, najlepszy serial maja,

„Killing Eve” to znakomity duet aktorski Jodie Comer oraz Sandry Oh. Pierwsza wciela się w rolę płatnej zabójczyni, a druga w ścigającej ją agentki brytyjskiego wywiadu. Bohaterki bawią się w kotka i myszkę, bo przecież są przeciwniczkami, ale jednocześnie nie mogą przestać o sobie myśleć i coraz bardziej i bardziej prą ku sobie. Chociaż serial pełen jest morderstw, krwi i erotyzmu, to wszystko zostaje przedstawione widzom nie tylko ze smakiem, ale również z ogromną dawką czarnego humoru. Dynamiczna fabuła i inteligentne dialogi sprawiają, że każdy odcinek „Killing Eve” to znakomita zabawa. Serial jest tak dobry, że każdy kolejny odcinek okazywał się lepszy od poprzedniego. Nie da się nie lubić żadnej z postaci, nawet „tych złych”. Każdy z bohaterów ma w sobie cząstkę czegoś intrygującego, słodkiego, pociągającego, albo tak bardzo złego, że aż nie można się oprzeć. Zdecydowanie „Killing Eve”, którego finał został wyemitowany w maju, zasługuje na miano najlepszego serialu tego miesiąca. Pokusimy się nawet o stwierdzenie, że jest to nawet jeden z najlepszych seriali, jakie powstały. Na szczęście produkcja otrzymała zamówienie na drugi sezon jeszcze przed premierą pierwszej serii, więc nie musimy się martwić o naszych ulubieńców.

 

Najgorsze seriale maja

5. „Krypton”

krypton, najgorszy serial maja,

Pierwszy sezon „Kryptonu” posiadał wszystkie najgorsze cechy, jakie może mieć w sobie serial o superbohaterach. Z tym też jest kłopot, bo tak naprawdę nie ma tam żadnego człowieka o nadprzyrodzonych mocach. Akcja dzieje się 200 lat przed wydarzeniami znanymi z życiorysu Supermana, a głównym bohaterem jest jego dziadek. Krypton jeszcze istnieje, ale już nie długo. W jakiś magiczny sposób pojawia się tam człowiek z Ziemi i tu jest już pierwszy spory problem, bo przez cały serial nie wyjaśniono niczego na jego temat. Widz nie wie, kim on jest, jak się tam dostał, a jego cel podróży również budzi podejrzenia.

Społeczeństwo zamieszkujące Krypton to jakaś marna podróbka dystopijnych opowiadań sci-fi. Większość z nich żyje w biedzie i nędzy, pod butem zamożnych, a ruch oporu to nieudolna zbieranina idealistów bez pomysłu na działanie. Wszystko to już było widziane w sci-fi miliony razy, tylko że w „Kryptonie” zostało zrealizowane w najgorszy sposób. Spłycono zupełnie te różnice społeczne, nie pokazując w żadnym miejscu, dlaczego tak jest i jaki to ma tak naprawdę cel. Widz nie może sobie tego sam dopowiedzieć, bo nie ma z czego zbudować fundamentów. Świat wykreowany w serialu od razu daje do zrozumienia, że studio nie sypnęło kasą, dlatego ograniczono się do ciemnych korytarzy, ciasnych pomieszczeń, bez szans na kolorowe krajobrazy. Widać to od pierwszego momentu i strasznie to przeszkadza.

Aktorstwo w serialu przypomina bardziej raczkujących pretendentów do świata wielkich produkcji telewizyjnych niż coś solidnie przygotowanego. Nie wiemy, czy taki był zamiar twórców, ale „Krypton” straszliwie przypomina przez to teen dramy, w których liczy się śliczna buzia, a nie talent. Przez ogromne braki fabularne serial naprawdę przypomina produkcję skierowaną do młodszej widowni, może lepiej nawet, że tak się stało. Nikt nie traktuje takich produkcji na poważnie, wiedząc, że to tylko z założenia płytka rozrywka dla mas dzieciaków.

4. „Once Upon a Time” – sezon 7.

once upon a time, sezon 7, najgorszy serial maja,

I  żyli długo i szczęśliwie... Tyle że zdecydowanie za długo. Bajka skończyła się już dawno, ale kto by się przejmował – zróbmy jeszcze absurdalny siódmy sezon, będący rebootem całej serii. Nieważne, że nie ma on najmniejszego sensu. „Once Upon a Time” był kiedyś jedną z czołowych produkcji ABC. Nie bez powodu: doskonale wykorzystywał motywy ze znanych baśni, a utalentowana obsada i klimat nie pozwalały oderwać się od ekranu, zwłaszcza kiedy twórcy z każdym odcinkiem zaskakiwali swoją kreatywnością. Nie przeszkadzały nawet słabe efekty specjalne. Niestety z czasem serial zaczął się wypalać, a ostateczne dno swojego upadku zaliczył w finałowej serii, która zakończyła się właśnie w maju. Trudno powiedzieć, co było najgorsze: przewidywalne, a na dodatek nudne wątki, powielanie schematów (czy raczej oszukiwanie widzów, że są nowiutkie i lśniące) czy też błędy logiczne i nieścisłości. Tego sezonu nie uratowało nic, nawet zjawiskowa jak zawsze Lana Parrilla, ani ostatni odcinek, który uderzył w sentyment najstarszych widzów – całkiem skutecznie, prawdę mówiąc, ale przecież jeden niezły odcinek dobrego sezonu nie czyni. Będziemy tęsknić za starym, dobrym OUAT. A o siódmej serii postaramy się jak najszybciej zapomnieć.

3. „Riverdale” – sezon 2.

riverdale, sezon 2, najgorszy serial maja

Zawsze nieswojo krytykuje się teen dramy, bo przecież większość z nich robiona jest po to, żeby przynosić samą rozrywkę, a niekoniecznie mieć sens. Tylko co w przypadku, kiedy z określenia guilty pleasure musimy zabrać przyjemność? Tak właśnie wyglądało oglądanie 2. sezonu „Riverdale”, który był po prostu męką. Z przyjemnego dramatu o ciekawym klimacie, ze stereotypowymi postaciami, które jednak pasowały idealnie do całości, stał się absurdalnym wytworem, gdzie żaden bohater nie miał logiki w swoich działaniach, a przez cały sezon znalazły się może ze dwa interesujące wątki. Pierwszy raz nie polecamy binge-watchingu, bo większe dawki takiego nonsensu i absurdu mogą spowodować uszczerbek na zdrowiu. Nie zapominajmy też o tej kompletnej klapie, jaką był odcinek musicalowy, w którym twórcy nie zdecydowali, co chcą zrobić, więc po prostu zrobili wszystko i jednocześnie nic. Na ogół gatunek musicalowy, a zwłaszcza jego epizodyczne pojawienie się w serialu, to coś, co trudno jest zepsuć. Nieuzasadniony mrok budzący się w bohaterach jest irytujący i zazwyczaj zupełnie niepasujący do sytuacji. Zmusza też to wszystko do zastanowienia się – czy poza Fredem Andrewsem są w Riverdale jeszcze trzeźwo myślący ludzie? Czy wszystkim po prostu powoli wyparowują mózgi za każdym razem, kiedy Archie bez powodu zdejmuje koszulkę?

2. „The Rain” – sezon 1.

the rain, najgorszy serial maja,

Przed premierą „The Rain” zdawało się mieć w sobie wszystko, co zapowiada świetny serial: ciekawych, różnorodnych bohaterów, dobrze dopracowaną fabułę, genialnie rozegraną kampanię promocyjną (tych plakatów czy murali nie da się zapomnieć), a do tego Netflixa, czyli giganta dystrybutorskiego za producenta. Chyba większość serialomaniaków czekała na pierwszy skandynawski serial największej platformy streamingowej na świecie. I chociaż zamówienie drugiego sezonu świadczy o tym, że „The Rain” zostało przyjęte przez widownię dość ciepło, nasz odbiór jest niemal tak chłodny, jak kolorystyka, w jakiej została utrzymana produkcja. Bez wątpienia Netflix celował w nastoletnich odbiorców i zapewne dlatego osiągnął sukces. Niestety nieco dojrzalszy czy też po prostu bardziej doświadczony widz szybko odkryje, że serial jest jedną wielką kliszą, czerpiącą ze znanych nam już motywów. Fabuła nie zaskakuje (właściwie da się ją rozgryźć po pierwszym odcinku), bohaterowie okazali się niezbyt bystrzy (mówiąc łagodnie), a ci, którzy oczekiwali prawdziwego duńskiego klimatu, srogo się zawiodą, bo w trakcie oglądania – poza oczywiście językiem i kilkoma drobnymi elementami – twórcy zupełnie nie dali odczuć, że akcja rozgrywa się w sercu Danii. Zimne, wyblakłe kolory to dobry i odpowiedni zabieg do produkcji o apokalipsie w postaci morderczego wirusa rozprzestrzenionego poprzez deszcz, ale równocześnie jest to chwyt stary jak świat. I niewystarczający, by zrobić widza w bambuko i przekonać go, że ogląda skandynawską produkcję z prawdziwego zdarzenia.

1. „13 Reasons Why” – sezon 2.

13 reasons why, sezon 2, najgorszy serial maja,

Chociaż „13 Reasons Why” wciąż ma wielu wielbicieli, serial zaliczył ogromny upadek wraz z premierą drugiego sezonu. Pierwsza seria ostro namieszała na serialowej scenie, zapewniając Netflixowi rozgłos i spore przychody pieniężne. Ogłoszenie kontynuacji było tylko kwestią czasu i tak oto powstało kolejne trzynaście odcinków. Niestety tym razem twórcy nie przyłożyli się do zadania. „13 Reasons Why” nadal szokuje, ale w sumie to jedyne, co robi. Wątki w drugim sezonie są pomieszane, tajemnice wydają się bezsensowne, a ich rozwiązania przechodzą bez większego echa. Hannah ze skrzywdzonej dziewczyny została zmieniona w bardzo skomplikowaną postać, która miała sporo za uszami – wszystko byłoby dobrze, gdyby twórcy serialu dobitnie przekazali widzom, że nie ma nic złego w niebyciu niewinnym, bo każdego może spotkać coś złego. Rozmyślania Claya na temat swojej miłości tak często ulegają zmianie i tak bardzo zostały pomieszane, że w sumie nie wiadomo już, kim Hannah była i czy nagranie przez nią kaset było słusznym posunięciem czy nie. Gdyby tego było mało, finał drugiego sezonu jest jednym z gorszych odcinków , jakie dane nam było obejrzeć. To mieszanka absurdów i dziwnych rozwiązań fabularnych, zakończonych niezbyt przemyślanym cliffhangerem. Ale cóż, ważne, że Netflix zarobił dużo pieniędzy, prawda?

Komentarze

(7)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • kubisz
    kubisz

    "Nasza redakcja poddała dogłębnej analizie wszystkie seriale i wybrała pięć najlepszych i najgorszych premier i finałów maja"... Tak z ciekawości - czy ktoś z redakcji obejrzał ostatni odcinek "The Americans"? Jeżeli tak, to dlaczego Waszym zdaniem genialny finał tego znakomitego serialu nie zasługiwał na miejsce w top5?

    Pokaż wszystkie 6 odpowiedzi
    • Paweł Marek
      Paweł Marek
      @Pawel_Marek

      @kubisz: Niestety, ale ja oglądałem "The Americans". Uważam, ze jeden odcinek nie może przemawiać za cały sezon, chociaż zgadzam się, że finał był świetny. Niestety cały sezon nie był już taki dobry i przykrywanie go jednym udanym odcinkiem nie zasługuje na uznanie, a już na pewno nie na miejsce w top 5. Tak jak juz zauważono w komentarzu powyżej, artykuł jest o serialach, które miały swoje finały w maju, a nie same odcinki finałowe. W tym przypadku "The Americans" z całym sezonem nie zostało uznane za wystarczająco dobre.

    • Mateusz Myślicki
      Mateusz Myślicki
      @MateuszMyslicki

      @kubisz: Ja Americans porzuciłem gdzieś pod koniec pierwszej serii. Jakoś nie umiem oglądać seriali historycznych za bardzo. Takie listy zawsze są subiektywne, mi tam BARDZO brakuje świetnego kameralnego Safe i bardzo dobrej końcówki 5 sezonu Blacklist. Ale zdaję sobie sprawę, że są to pozycje mniej oglądane, więc nie zaskakuje mnie, że te moje propozycje "zgubiły się" wśród bardziej popularnych.

Powiązane

Seriale


Brooklyn Nine-Nine

Pracujący na nowojorskim dziewiątym posterunku detektywi nigdy nie brali swojej pracy zbyt na poważnie. Wszystko zmienia się, kiedy nowym dowódcą zostaje kurczowo …


Once Upon a Time

W dniu 28 urodzin do drzwi Emmy puka pewien chłopiec. Dzięki niemu kobieta trafia do niewielkiego miasteczka Storybrooke, gdzie postacie z bajek i baśni istnieją …


Killing Eve

Serial na podstawie powieści „Villanelle” autorstwa Luke'a Jenningsa. Fabuła skupia się na dwóch niezwykle inteligentnych kobietach: psychopatycznej morderczyni …


Krypton

Serial opowiada historię planety Krypton, na której urodził się Kal-El, znany powszechnie jako Superman. Fabuła obrazuje życie rodziny El przed jego pojawieniem …


Picnic at Hanging Rock

Akcja rozgrywa się w 1900 roku w Australii. Podczas corocznego pikniku pod Wiszącą Skałą, z okazji dnia świętego Walentego, w zagadkowych okolicznościach znika …


Rise

Serial skupia się na losach amerykańskiego nauczyciela Lou Mazzuchelliego, którego przybycie do szkoły odmienia życie uczniów.


Riverdale

W tajemniczym miasteczku Riverdale w niewyjaśnionych okolicznościach ginie młody chłopak. Grupka przyjaciół stara się rozwiązać zagadkę śmierci Jasona, często pakując …


The Rain

Sześć lat po tym, jak bezwzględny wirus spustoszył Skandynawię brat i siostra dołączają do grupy młodych ocalałych w poszukiwaniu bezpieczeństwa — i odpowiedzi.


13 Reasons Why

Kiedy Clay Jensen znajduje pod drzwiami swojego domu tajemnicze pudełko z kasetami, jego życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Okazuje się, że kasety nagrała …