Artykuły

Listopad był tak bogaty w seriale, a w szczególności te dobre, że mieliśmy problem z wyborem pozycji do naszego zestawienia. W przypadku hitów było trudno zdecydować na tylko pięć, a z nieudanymi produkcjami problem pojawiał się 2 drugą stronę – prawie tych porażek nie było.

Najgorsze seriale listopada

4. „The Walking Dead” / „Żywe trupy” (2010–), sezon 10A

Tysiące niespełnionych obietnic poprawy jakości, lata zmarnowane w oczekiwaniu na ich spełnienie, rozbudzenie nadziei poprzednim sezonem i siarczysty policzek wymierzony w twarz fanów najnowszą serią – tak maluje się obraz „The Walking Dead” w obecnych czasach. Zmiana na stołku showrunnerskim zbiegła się w czasie z kolejnymi zapewnieniami stacji AMC, że tym razem wszystko pójdzie już w dobrą stronę, ale jak widać po premierze mid-sezonu, stało się odwrotnie. Szumnie zapowiadany powrót jednej z głównych bohaterek nadal nie miał miejsca, a przesadne antagonizowanie Szeptaczy szybko zostało obnażone w kolejnych odcinkach. „The Walking Dead” na powrót stało się nudnym jak flaki z olejem serialem, którego jedynym pomysłem na zapełnienie czasu antenowego są jałowe konwersacje pomiędzy głównymi bohaterami. Sztuczność ich relacji i emocji, które ich łączą, biją po oczach, co sprawia, że jeśli ktoś z nich wyzionie ducha, kompletnie nas to nie rusza. Serial stracił swój cel, co widać na ekranie podczas niezrozumiałych i niepasujących do realiów życia bohaterów scen. Po mid-sezonowym finale człowiek naprawdę ma ochotę zobaczyć, jak Szeptacze wszystko rozwalają, nie zostaje kamień na kamieniu i serial wreszcie się kończy na dobre. Niestety to tylko piękny sen.

Nowe odcinki 10. sezonu emitowane są w stacji FOX HD w poniedziałki o 3:30.

3. „Titans” (2018–), sezon drugi

Pierwszy serial oryginalny platformy DC Universe powrócił z drugim sezonem, który niestety okazał się bardzo nierówny. Zaczynając od rozwiązania na szybko finału pierwszego sezonu, a kończąc na słabym rozdzieleniu wątków postaci, ciężko uznać, że cokolwiek było tutaj spójnego. Najciekawszymi odcinkami okazywały się te, które mówiły o całkiem nowych postaciach, podczas gdy dotychczas jedni z najważniejszych bohaterów, jak choćby Rachel i Garfield, kompletnie nie zachowywali się jak postacie, które znamy. Zamiast wykorzystać współpracę bohaterów, postawiono głównie na solowe misje, które niekoniecznie się ze sobą łączyły, co szczególnie było męczące podczas obserwowania Kory. Ciężko byłoby wyobrazić sobie pierwszy sezon bez jej zdolności, tymczasem tutaj równie dobrze mogłoby jej nie być. Choć produkcja nadal stara się wykorzystywać możliwości nadane jej przez platformę, czyli brutalne sceny walk i rzucanie kilku przekleństw, to nie czuć w tym niestety nic szczególnie przyciągającego. Również moce bohaterów, może przez zbyt dużą ilość postaci, którymi twórcy starają się żonglować, prawie wcale się nie przydają. O ile połowa sezonu zdaje się zmierzać w ciekawym kierunku, to niestety jego końcówka to zdecydowana równia pochyła. Miejmy nadzieję, że kolejny sezon wynagrodzi widzom ostatnie odcinki i choć raz zaserwuje nam finał, na który zdecydowanie warto będzie czekać i po którym nie poczujemy kolejnego zawodu, w związku ze zmarnowaną historią.

Serial dostępny na platformie Netflix.

2. „We Are the Wave” (2019– ), sezon pierwszy

Przyszło nam żyć w dziwnych czasach przesytu. W niedalekiej przeszłości wielu z nas nazywało Netflixa gigantem streamingu, a nawet i monopolistą w świecie seriali. Aktualnie platforma Reda Hastingsa jest jedną z wielu i nic nie zapowiada, aby ta sytuacja w najbliższym czasie mogła się zmienić. Nowe usługi streamingowe pojawiają się w naszym świecie jak grzyby po deszczu. Serialowi optymiści mieli wielką nadzieję, że wraz z rosnącą konkurencją włodarze Netflixa zacisną zęby i popracują nad swoimi produkcjami oryginalnymi. Jednakże były to tylko płoche marzenia. Miesięcznie na około 50 tytułów Netflix original series połowa okazuje się wątpliwej jakości. I takim też serialem jest kolejna niemieckojęzyczna produkcja platformy.

„We Are the Wave” zaczyna się zwyczajnie, tak jak tysiące młodzieżowych dramatów. Uczniowie niemieckiej szkoły są nieoficjalnie podzieleni na tych lepszych i gorszych. Samotni outsiderzy są poniżani przez bogate dzieciaki, które zdają się czerpać energię będącą następstwem znęcania się nad słabszymi. Wszystko ulega zmianie wraz z pojawieniem się w szkole nowego ucznia, Tristana Brocha, który jest przystojnym i młodym chłopcem pragnącym zmienić zasady, jakimi kieruje się nasz wypaczony świat. Tristan nawiązuje kontakt z bandą odrzuconych i sprawia, że ci zaczynają wierzyć w swoje możliwości, a tym samym postanawiają podjąć walkę z niegdysiejszymi prześladowcami.

„Fala” jest typowym młodzieżowym serialem z dość niskiej półki. Mamy tutaj wszystko, czego można by wymagać od średniej teen dramy. Jednakże sposób, w jaki twórcy przedstawiają poszczególne elementy historii, wzbudza częściej zażenowanie niżeli pozytywne emocje. Jeśli jesteście serialowymi masochistami i odpowiada wam sztucznie budowane napięcie, beznadziejny soundtrack, drewniany scenariusz, zmarnowany potencjał opowieści i mierne plot twisty, to „We Are the Wave” jest produkcją dla was.

PS.: Jeśli nie lubicie języka niemieckiego, to serial automatycznie staje się dwa razy atrakcyjniejszy.

Serial dostępny na platformie Netflix.

1. „The Morning Show” (2019–), sezon pierwszy

Apple TV+ na start swojej platformy wypuściło jeden z najgłośniejszych oraz najdroższych seriali, w którym zobaczyć można wiele znajomych twarzy. Produkcja jednak od początku nie porywa, przez co oglądanie przydługich odcinków bywa męczące, a wielkie nazwiska, mające przyciągnąć do niej widzów i zagwarantować wysoki poziom, niekoniecznie są w stanie podołać tej roli. Historia zaczyna się w momencie, gdy jeden z prowadzących porannego programu telewizyjnego zostaje zwolniony, w związku z wykorzystywaniem swojej pozycji do kontaktów seksualnych z podwładnymi. Ta sytuacja sprawia, że osoby związane z produkcją stają przed ciężkim wyzwaniem – uratowaniem wizerunku stacji, utrzymaniem programu na antenie oraz odcięciem się od osoby, która może wszystko im zepsuć. Okazuje się, że to nie będzie jednak takie proste, szczególnie dla wieloletniej antenowej przyjaciółki Mitcha – Alex. Mimo że serial stawia przed widzami istotne pytania, próbując przyjrzeć się bliżej kwestii związanej z wykorzystywaniem seksualnym w pracy, to niestety fabuła produkcji rozwijana jest na tyle wolno, że niekoniecznie jest w stanie utrzymać przy sobie widzów. Nie sposób nie pochwalić jednak tego, jak świadomie prezentowane są tu wątki związane z ruchem #MeToo, pozwalając widzom zrozumieć problem i jego wielką skalę. W kwestii gry aktorskiej i trzech gwiazd serialu – Jennifer Aniston, Reese Whiterspoon oraz Steve’a Carella – my nie daliśmy się szczególnie oczarować ich występom, a całość zdaje się być dość przytłoczona ich sławą. Może jednak jest to w stanie sprawić, że serial zostanie z nami na dłużej (drugi sezon jest już zamówiony).

Serial dostępny na platformie Apple+.

Strona 1 z 2

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.