2
Artykuły

Dzień dobry, jestem Wiśnia. Uwielbiam tureckie telenowele i się tego nie wstydzę. Uff, co za ulga, wyznanie jak na jakiejś wspólnej sesji terapeutycznej (albo przynajmniej na kozetce u doktora Rafalskiego). Teraz dopiero mogę zacząć swój wywód.

Hasło „tureckie seriale” raczej nie kojarzy się z ambitnymi widowiskami. Mało kto lubi się chwalić w towarzystwie, że ogląda telenowele. Jak się chce być trendy, to raczej mówi się o fascynacji „Stranger Things“, „Westworld“, czy co tam jest teraz na czasie. Warto jednak wyjść poza horyzont i zobaczyć za nim coś więcej niż Statuę Wolności.

Czy wiecie, kto jest drugim największym na świecie (po Stanach Zjednoczonych oczywiście) eksporterem seriali? Odpowiedź brzmi: Turcja. Tak, dobrze przeczytaliście. Nie Wielka Brytania, nie żaden kraj Ameryki Łacińskiej, tylko właśnie Turcja. Zatem turecki rynek serialowy to nie pięć telenowel na krzyż, tylko prężnie rozwijający się przemysł, oferujący widzom coraz bogatszą i różnorodną ofertę telewizyjnych widowisk. Lwią część stanowią telenowele. Mimo że wielbicieli właśnie takiej formy rozrywki można liczyć w milionach, wciąż uznaje się ją za swego rodzaju „guilty pleasure”. Ale wśród tureckich tytułów coraz częściej można znaleźć takie, które pod względem treści oraz poziomu realizacji śmiało mogą konkurować z serialami zachodnimi. Na dziś przygotowałam subiektywną listę najciekawszych tureckich seriali, które można oglądać bez zażenowania.

  1. „Wspaniałe Stulecie“ („Muhteşem Yüzyıl”) 

Co prawda czas ekscytacji tą telenowelą historyczną już minął, ale na pewno jest jeszcze dużo osób, które nie skusiły się na choćby jeden odcinek. Jeśli jakiś wasz kolega z korpo (wiecie – ten co się szczycił abonamentem na Netflixie jeszcze w czasach, kiedy po ulicach Polski chodziły dinozaury i już wtedy manewrował przy VPNach, byle tylko móc oglądać „House of Cards“ w dniu premiery) powie, że „Wspaniałe Stulecie“ to tani badziew, to mu nie wierzcie. Po pierwsze – wcale nie taki tani. Po drugie – wcale nie taki badziew. Scenografia i kostiumy to majstersztyk. A że nie ma brutalnych i przesadnie rozbieranych scen – no cóż, są na tym świecie jeszcze tacy widzowie, którzy dają radę wytrzymać bez widoku gołej dupy w co drugiej scenie.

  1. „Fi“

Dramat psychologiczny wyprodukowany przez wytwórnię AyYapim dla platformy internetowej PuhuTV. Fabuła opiera się na bestselerowej serii książek Azry Kohen. Głównym bohaterem jest Can Manay, psycholog i psychopata w jednym. Mężczyzna zakochuje się od pierwszego wejrzenia w młodej tancerce, którą postanawia zdobyć bez względu na nikogo i na nic. Ponieważ serial produkowany jest dla platformy internetowej, jego twórcy mogli pozwolić sobie na pokazanie odważniejszych scen, co w tureckiej telewizji nie byłoby możliwe. Ścieżka dźwiękowa jest powalająco dobra, a obsada – gwiazdorska.

  1. „7 Yüz“ 

Serial obyczajowy wyprodukowany przez wytwórnię BirFilm dla platformy internetowej BluTV. Każdy odcinek to osobna, zamknięta całość, choć jako dodatkowy smaczek pojawiają się nawiązania do pozostałych części serii. Różni bohaterowie, różne nastroje, różne historie. Jedne zabawne i lekkie, inne wzruszające do łez, a jeszcze inne zmuszające do refleksji. Mamy zatem historię o tym, jak sylwestrowa zabawa kończy się szokującym wyznaniem dawnych grzechów, poznajemy nieśmiałą pracownicę agencji reklamowej, która chce stać się przebojową kobietą, a także jesteśmy świadkami tego, jak opublikowanie sekstaśmy w internecie może zniszczyć komuś życie. Oglądanie tego serialu to była dla mnie czysta przyjemność, zwłaszcza że poszczególne odcinki nie były tak rozwlekłe, jak to bywa w telewizyjnych tureckich serialach, a każdy z nich kończył się taką puentą, że lepszej nikt by nie wymyślił.

  1. „Miłość na wynajem“ („Kiralık Aşk“)

Słodko-gorzka komedia romantyczna o zamkniętym w sobie nieczułym facecie i kobiecie, która zgodziła się uwieść go za pieniądze, których potrzebowała na okup za porwanego brata. Może brzmi fatalnie, ale to naprawdę kapitalny serial, pełen barwnych postaci drugoplanowych i bezpretensjonalnego humoru. Odcinków ma od cholery, przez co w dalszych odcinkach zaczyna wiać nudą i historia nie jest już tak dobra jak pierwotnie. Jednak w ostatecznym rozrachunku to i tak bardzo ciekawy i wciągający serial.

  1. „Bicie serca“ („Kalp Atışı“)

Serial medyczny, który w moim odczuciu w niczym nie odstaje od tego typu seriali amerykańskich (nie wspominając już nawet o polskich). Być może jest nawet lepszy. Głównymi bohaterami serialu są: niepokorna i bezkompromisowa, a przede wszystkim utalentowana pani neurochirurg oraz jej dawny nauczyciel. Obydwoje zaczynają pracować w jednym szpitalu, co oczywiście powoduje odżycie dawnych sentymentów. Resztę można sobie dopowiedzieć. Perypetie lekarzy zawsze będą na czasie, bo ludzie uwielbiają oglądać wyidealizowany obraz służby zdrowia – przystojnych i uśmiechniętych lekarzy, lekarki w strojach prosto z wybiegu i czystą pościel. Komu mało wszelkiego rodzaju „Chirurgów“, śmiało może zacząć oglądać ten turecki serial.

 

Jestem przekonana o tym, że turecki rynek serialowy dalej będzie zaskakiwał świat. Obserwowanie go i odkrywanie jego zakamarków to fascynująca podróż. A wszystkim tym, którzy uważają, że oglądanie telenowel dobre jest dla zacofanych i mało rozumnych istot mówię jedno: nic mnie w życiu nie wzbogaciło tak, jak to robią tureckie seriale. Sesję terapeutyczną uważam za zamkniętą. 

Komentarze

(2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Dominika Ania Krzak
    Dominika Ania Krzak
    @dominikak

    Jak na razie poznałam dopiero Wspaniałe Stulecie, ale już jestem oczarowana, więc może w przyszłości sięgnę po jakiś jeszcze turecki serial :) #TeamMustafa!

  • Matylda Wróbel
    Matylda Wróbel
    @Matylda

    Najlepsze seriale tureckie to Icerde i Poyraz Karayel :)

Powiązane