Artykuły

Zapraszamy na nasz nowy cykl – cykl o antologii „Strefa mroku” (1959-1964, 1985-1989, 2002-2003). To serial kultowy, ponadczasowy. Magnum opus Roda Serlinga. Fenomen. Złotymi głoskami wpisał się w historię amerykańskiej kultury masowej, bijąc rekordy popularności i zdobywając aż trzy nagrody Hugo. W roku 2013 uznany przez Writers Guild of America za trzeci najlepiej napisany serial w historii. Na jego podstawie powstawały słuchowiska radiowe, komiksy, sztuki teatralne.

W niniejszej serii opiszemy wszystkie odcinki (każdy przedstawia osobną historię – jak w „Opowieściach z Krypty”) wszystkich sezonów. Ale czy na tym poprzestaniemy? Otóż nie. Zahaczymy na pewno o komiksy i inne dzieła kultury powiązane ze „Strefą mroku”, teksty – bardzo różnej długości – publikując dwa razy w tygodniu, w każdą sobotę i w każdą środę.

The Twilight Zone, odcinek 1, serial

Odcinek pilotażowy – „Where is Everybody?”

 

Pierwszy odcinek „The Twilight Zone”, zatytułowany „Where is Everybody?”, doskonale wprowadza w klimat, jaki miał oferować ten serial w przyszłości. Historia mężczyzny w skafandrze pilota Amerykańskich Sił Powietrznych, który pojawia się znikąd – dosłownie – w opustoszałym miasteczku Oakwood (nie bez powodu przypominającym wyglądem Hill Valley z „Powrotu do przyszłości” – ten sam plan zdjęciowy został użyty później w trakcie kręcenia trylogii Zemeckisa), od samego początku do końca trzyma w napięciu.

„Miejsce i czas akcji – tu i teraz. A podróż pośród cieni, którą będziecie śledzić, może okazać się waszą podróżą”.

Wrażenia niesamowitości dopełniają liczne przesłanki świadczące o tym, że wszyscy mieszkańcy Oakwood zniknęli nagle i krótko przed tym, gdy pojawił się w nim niepamiętający swego imienia ani przeszłości pilot. Woda na kawę gotująca się na kuchence, niedopalone cygaro, niezakręcony kurek przy umywalce. Nie brak też elementów nadających temu epizodowi cechy klasycznego horroru – samoistnie zapalające się latarnie uliczne, odzywający się nagle dzwonek w budce telefonicznej czy puste kino, w którym nagle uruchamia się projektor, wyświetlając film „Battle Hymn” (dzięki czemu do bohatera dociera, że jest lotnikiem).

 

The Twilight Zone, odcinek 1, scena z odcinka

„I am sorry, old buddy. I don’t recollect the name. The face is vaguely familiar, but name escapes me”.

 

Epizod pod względem aktorstwa opiera się na barkach Earla Hollimana. Ów znakomicie wywiązuje się z roli, na samym początku szybko zdobywając sympatię widza pełnymi luzu komentarzami i swoistym wigorem, jakim emanuje. Kiedy dociera do niego fakt, że prawdopodobnie może być ostatnim człowiekiem na świecie (świetna scena ze standem, na którym znajduje się powieść „Last Man on Earth”, oddająca hołd Richardowi Mathesonowi, późniejszemu scenarzyście 16 epizodów „Strefy mroku”), znakomicie odgrywa człowieka przytłoczonego wrażeniem bycia obserwowanym, tracącego poczucie rzeczywistości i popadającego w obłęd (realizmu dodał tu zapewne fakt, że sceny te kręcono przy prawie 40-stopniowym upale).

 

The Twilight Zone, odcinek 1, scena z odcinka

„I am terribly sorry, madam. I can assure you that at no time did I mean to be so upsetting”.

 

Końcówka – mogąca wydawać się przy obecnym stanie wiedzy nieco kuriozalną – jest całkiem zaskakująca. Byłem przygotowany na kompletnie inne zakończenie (kilka sugestii odnośnie tego, co się mogło wydarzyć, pada z ust bohatera). I nawet jeśli taki, a nie inny finał wydawać się może lekką ramotką, to wszystko, co dzieje się wcześniej, sprawia, że nie mogę nie uznać pilotażowego odcinka „Strefy mroku” za dzieło wyśmienite i świetnie znoszące próbę czasu. Ba, wydaje mi się, że zarówno w przypadku tego odcinka, jak i kolejnych swoista „patyna” oryginalnego serialu działa tu mocno na korzyść i potęguje klimat.

Data emisji: 2 listopada 1959
Gdzie obejrzeć?: Hulu (można odbierać tylko na terenie USA)

Ocena odcinka: 8/10

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane