Artykuły

Wigilia coraz bliżej, w większości domów stoją już poubierane choinki, a nas redaktorzy dopiero piszą swoje listy do Świętego Mikołaja. Życzenia niecodzienne, bo proszą o serialową ekranizację swoich ulubionych książek, ale obiecują, że byli w tym roku grzeczni.

Paulina Fąka:

Seria „Szklany Tron” – Sarah J. Maas

„Szklany Tron” to seria, która z każdym tomem staje się lepsza, co każe mi myśleć, że i z serialem byłoby identycznie. A nadaje się na niego, bo akcji w tym cyklu jest jak w mało której książce. Jest to bardzo dobra fantastyka zarówno dla młodzieży jak i dorosłych, z rzeczywistymi bohaterami. Takimi z krwi i kości, nie papierowymi czy też ideałami pod każdym względem. A na ich czele stoi główna bohaterka – silna kobieca postać, potrafiąca o siebie zadbać, która nie potrzebuje ratunku mężczyzny. To jest coś, co mogłabym oglądać godzinami. Bogaty i dopracowany świat dałby twórcom szerokie pole do popisu nie tylko fabularnie, ale i wizualnie. Potencjału na świetny fantastyczny serial jest tu mnóstwo i mam nadzieję, że w końcu ktoś go wykorzysta.

Tarryn Fisher

Twórczość Tarryn Fisher chciałabym zobaczyć na ekranie za jej całokształt. Nie mają jednej, konkretnej cechy, która do nich przyciąga, są to po prostu bardzo dobre thrillery psychologiczne z niesamowicie napisanymi bohaterami. Myślę, że każdy fan gatunku skusiłby się na ekranizację jednej z powieści Fisher, bo trafiają nie tylko do nastolatków, ale i również dorosłych. Idealnie nadają się na mini-serię, zamkniętą całość, która przedstawi historię mrożącą krew w żyłach, co nie byłoby problemem ze scenariuszem bazującym na „Margo”, „Bad Mommy. Zła mama” czy którejkolwiek innej z książek tej młodej autorki.

jakub ćwiek, kłamca, książki nadające się na serial

Jakub Ćwiek

Podobnie jak z Tarryn Fisher, nie jestem w stanie powiedzieć, za co dokładnie chciałabym zobaczyć książki Ćwieka na ekranie. Za każdym razem gdy sięgam po coś spod jego pióra, bawię się dobrze, są to lekkie i zabawne powieści, przy których nie da się nudzić. Każda z jego serii bogata jest w ciekawych bohaterów, odniesienia do popkultury i mnóstwo akcji, dzięki czemu i serial mógłby być świetną produkcją, idealną do relaksu po ciężkim dniu.

Mateusz Mazur:

„Metro 2033” – Dmitrij Głuchowski

Chyba każdy, kto miał styczność z uniwersum „Metro 2033”, choć raz zastanawiał się, jak proza Dmitrija Głuchowskiego sprawdziłaby się na dużym lub tym nieco mniejszym ekranie. Przypomnijmy, że od 2005 roku, kiedy to światło dzienne ujrzała pierwsza część serii, dostaliśmy już ponad 100 tytułów autorstwa różnych twórców. Sama historia ma ogromny potencjał, by przenieść ją na szklany ekran, ale póki co nikt nie wyraził gotowości, by podjąć się tej karkołomnej próby. Karkołomnej, bo, bądźmy realistami, zachowanie klimatu postapokaliptycznej Moskwy wydaje się być zadaniem arcytrudnym do zrealizowania dla którejkolwiek z amerykańskich stacji. Dodatkowo twórcy musieliby liczyć się z faktem, że podobnie jak w przypadku powstającego „The Witcher”, fani oryginału będą wobec nich bezlitośni, nieustannie czyhając na każdy najmniejszy błąd. Czy gra nie jest jednak warta świeczki? Życzyłbym sobie, żeby ktoś podjął ryzyko i ukazał przejmujący los ludzi ginących pod ziemią jako żywe trupy, tragiczną walkę o życie i wiele innych zawartych w książce wątków, których w produkcjach telewizyjnych nigdy jeszcze nie poruszono.

Paweł Marek:

obłok magellana, stanisław lem, książki nadające się na serial

„Obłok Magellana” – Stanisław Lem

Jeden z największych pisarzy science fiction w naszym kraju, którego dzieła zostały przetłumaczone na kilkadziesiąt języków, jak do tej pory nie doczekał się jeszcze adaptacji z prawdziwego zdarzenia. Było kilka prób, ale żadne z nich nawet na krok nie zbliżyły się do istoty tego, o czym pisał. Aktualnie panująca moda na sci-fi może dawać nadzieję na to, że sytuacja ta ulegnie zmianie. W mojej ocenie najlepszym materiałem na serial jest „Obłok Magellana”, opowieść o wyprawie do nie tak odległej gwiazdy, Alpha Centaurii, która obfituje w wątki skupiające się na ludzkiej naturze, istocie naszego bytowania, rozległych pojęć ideologicznych i politycznych, a także relacjach pomiędzy zwykłymi ludźmi. Doskonałym tłem dla całej opowieści jest mocno wymuszone sytuacją naszego kraju środowisko, w jakim musiał umiejscowić swoich bohaterów. Komuniści w kosmosie, brzmi jak alternatywna rzeczywistość, ale Lem w doskonały sposób potrafił ją skrytykować, tuż pod nosem cenzorów PRL-u.

„Prawda Półostateczna” – Philip K. Dick

Philip K. Dick nigdy nie doczekał się prawdziwej sławy, umarł na długo zanim jego nazwisko zostało uznane za jedno z najważniejszych dla gatunku sci-fi. Jego książki oraz opowiadania dopiero po latach zostawały ponownie odkryte i ku zaskoczeniu wielu osób, okazyały się nie tylko wizjonerskie, ale i ponadczasowe. „Prawda Półostateczna” to wyjątkowo surowa krytyka świata kapitalistycznego, który, jak zauważył sam autor, jest nastawiony na wyzyskiwanie szarych obywateli, kiedy uprzywilejowana klasa rządzących pławi się w luksusie. Ponura wizja przyszłości, zakładająca, że poprzez terror i wojnę ludzie mogą zostać sprowadzeni do roli nic nieznaczących robotników jest doskonałym rozwinięciem idei NWO oraz „Roku 1984” autorstwa George’a Orwella. Dick jako jeden z pierwszych pisarzy gatunku sci-fi wprowadził romans fantastyki z kryminałem i political fiction, czego doskonałym przykładem jest „Prawda Półostateczna”.

„Kosmiczni Bracia” – Andrzej Trepka i Krzysztof Boruń

Kolonizacja kosmosu to według wielu naukowców, ale także i pisarzy, jedyny ratunek dla naszego gatunku. Prędzej czy później albo wykorzystamy wszystkie złoża naturalne naszej planety, albo sami się unicestwimy przy użyciu broni atomowej. Jednym z najdłużej omawianych sposobów na ratunek jest wysłanie w przestrzeń kosmiczną statków kolonizacyjnych, ale jak to zrobić, skoro nadal jesteśmy bardzo dalecy od osiągnięcia nawet jednej setnej prędkości światła? Krzysztof Boruń i Andrzej Trepka stworzyli odpowiedź na to pytanie, czyli wielopokoleniowe statki, które wytrwale zmierzałyby do wyznaczonych celów przez setki lat. „Kosmiczni Bracia” analizuje wydarzenia na pokładzie jednego z takich statków długo po wyruszeniu wyprawy. Ludzie na pokładzie już dawno zapomnieli, jaki jest cel ich podróży, na pokładzie uformowały się zupełnie nowe jednostki administracji, które trzymają przeszłość w tajemnicy. Wszystko zmienia się, kiedy do ich statku zaczynają zbliżać się tajemnicze obiekty, natychmiast uznane za wrogie jednostki. Religia, polityka i strach klasy rządzącej są tak potężne, że zmanipulowani nimi ludzie staną do walki z przybyszami i nimi samymi, nie wiedząc nawet, jaka kryje się za tym prawda. „Kosmiczni Bracia” to doskonałe studium tego, jak łatwo zmanipulować ludźmi, jak wiele ci u szczytów władzy są w stanie dla niej poświęcić, ale przede wszystkim jaką różnicę może zrobić jeden człowiek o czystym sercu.

Julia Deja:

józef balsamo, aleksander dumas, książki nadające się na serial,

„Józef Balsamo” – Aleksander Dumas

Wiele książek, które lubię, stanowiłoby doskonałą podstawę do stworzenia serialu, ale jednak największy potencjał dostrzegam właśnie w tym dziele Dumasa. To grubo ponad 1700 stron doskonałej opowieści pełnej zawiłych wątków. Akcja przenosi nas do Francji z XVIII wieku; bardzo wyraźne jest tutaj tło historyczne, związane m.in. z przybyciem Marii Antoniny na dwór. Intrygi w otoczeniu króla, próby zamachu stanu, spiski – a na tle tego główny bohater, charyzmatyczny, tajemniczy czarnoksiężnik (mocno inspirowany prawdziwą postacią, która rzeczywiście przedstawiała się jako Józef Balsamo), obdarzony niezwykłymi, ale i przerażającymi zdolnościami. Co najlepsze, pojawia się tutaj także motyw masonów, alchemii (szczególnie kamienia filozoficznego), nie brakuje magii, ale i romansu czy skandali obyczajowych. Mimo takiej obszerności książka nie nudzi, a narracja tocząca się na paru płaszczyznach jest prowadzona tak sprawnie, że czytelnik raczej nie powinien się pogubić. Na bazie „Józefa Balsamo” mogłoby powstać co najmniej kilka nieprzeciąganych, napakowanych akcją sezonów. Twórcy obowiązkowo musieliby położyć nacisk na scenografię, kostiumy i oczywiście efekty specjalne, bo warstwa wizualna byłaby bardzo istotna, również dobór obsady zadecydowałby o sukcesie serialu. Nie wiem, czy są jakieś szanse na jego powstanie, ale pomarzyć zawsze można. Fani produkcji historycznych i fantastycznych dostaliby coś, co na pewno spełniłoby ich wszystkie oczekiwania.

Monika Kujawa:

„Kroniki Wojen Duszków” –  James Herbert Brennan

A może tak serial z wykreowanym całkiem nowym światem fantasy? Właśnie to dostajemy w serii „Kroniki Wojen Duszków”, gdzie poza znanym nam światem istnieje także alternatywne miejsce – Kraina Duszków. Zamieszkujący ją bohaterowie nie różnią się szczególnie wyglądem od ludzi, ale bez zastosowania odpowiednich zabiegów przy korzystaniu z portalu do przekraczania światów, mogą wylądować u nas w postaci malutkich uskrzydlonych wróżek. Tak też się dzieje z Pyrgusem – następcą tronu Krainy Duszków, który w celu ratowania życia przedostaje się do naszego świata i w nim trafia na dwójkę pomocnych postaci – młodego Henry’ego i starego paranoika, pana Fogarty’ego. Razem z nimi musi odkryć, kto odpowiada za zamach na jego życie oraz czy nie kryje się w tym większy spisek, mający na celu przejęcie władania nad jego krainą. W całej historii nie brakuje świetnych plot twistów wpasowujących się w opowieść. Serial na podstawie tej serii byłby nie lada gratką, mającą sporo miejsca na własną interpretację przedstawienia wszystkich jego aspektów.

Serial bazujący na serii „Pośredniczka” („The Mediator”) – Meg Cabot.

Jeszcze kilkanaście lat temu ciężko było nie słyszeć o Meg Cabot w związku z najpopularniejszą jej serią – „Pamiętnik księżniczki”. Tym samym inne cykle stworzone przez autorkę nie spotkały się z aż takim wielkim rozgłosem. Ciekawy serial dla nastolatek stanowiłaby natomiast produkcja bazująca na serii „Pośredniczka”. Historia skupia się wokół nastoletniej Susannah, która od najmłodszych lat skrywa przed światem sekret – widzi duchy. To zdecydowanie nie ułatwia jej życia, a do czasu przeprowadzki do Kalifornii (od której zaczyna się seria) radzi sobie z tym tak, jak tylko może. Po przybyciu do nowego miejsca odkrywa, że nie jest jedyną posiadaczką tego „daru”, a dyrektor katolickiej szkoły, ojciec Dominik, pragnie pomóc jej wykorzystywać zdolności w dobrych celach. Na swojej spotyka kilka ciężkich przypadków zmarłych z niedokończonymi sprawami, którym chce pomóc czasem w dość drastyczny sposób, co często kończy się tylko większymi problemami. Oczywiście, nie brakuje tu romansu i to takiego dość niemożliwego, a także tajemnicy związanej ze śmiercią zamieszkującego w jej nowym domu Jessego. Serialowa wersja sprawdziłaby się w postaci limitowanej serii, choć dłuższa historia i rozbudowanie tego świata też byłoby mile widziane.

Adaptacja serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” – Rick Riordan

Nie można by wymarzyć sobie lepszego czasu na ponowne przeniesienie na ekran tej historii, tym razem jednak w formie serialu – seria doczekała się 2 filmów, które okazały się klapą i zniechęciły skutecznie do siebie fanów książek. Sama historia skupia się wokół grupy żyjących współcześnie półbogów, mających jednego rodzica w panteonie greckich bogów. Percy wraz z przyjaciółmi stawia czoła wielu wyzwaniom, przepowiedniom i największemu przeciwnikowi, z którym nie radzą sobie nawet bogowie. W końcu, gdzie bóg grecki nie może, tam herosa pośle. Pełno akcji, przyjemnego humoru i nawiązań do znanej wszystkim mitologii idealnie wprowadzonej w nasze czasy. Materiału źródłowego na pewno by nie zabrakło, bo w kolejce czekają jeszcze kolejne dwie serie Riordana rozbudowujące ten świat. Oczywiście, do stworzenia takiej adaptacji przydałoby się spore zaplecze finansowe, gotowe odtworzyć w przyjemny dla oczu sposób prezentowane tam potwory bądź charakteryzacje postaci. A wraz z nabyciem przez Disneya praw do Foxa, znany gigant przejmuje także prawa do wspomnianych tu trzech serii. Nowy serial akurat na platformę Disney+? Tak, poprosimy. Tymczasem pozostaje nam docenić wierną adaptację pierwszej książki, która w formie musicalowej podbija Broadway.

Zuzanna Włodarkiewicz:

„Nie kończąca się historia” – Michael Ende

Nie ukrywajmy, filmowa wersja tej powieści nie jest za dobra. Z książki można wycisnąć o wiele, wiele więcej, w końcu ta historia ma ogromny potencjał. Powieść Endego opowiada o Bastianie – chłopcu, który pewnego razu chowa się w antykwariacie przed kolegami. Odnajduje tam książkę pod tytułem „Nie kończąca się historia”. Zapoznając się z nią trafia do krainy Fantazjany, gdzie główny bohater musi ocalić jej mieszkańców. W czasie jego przygody poznajemy wiele wartych uwagi postaci, takich jak Atreju czy Dziecięca Cesarzowa. Interesujące w tej książce jest to, że my, czytelnicy, również możemy być głównymi bohaterami swoich ulubionych postaci. „Nie kończąca się historia” skupia się też na sile wyobraźni, spełnieniu marzeń oraz na tym, że ostatecznie da się znaleźć porozumienie z rodzicami. Serial byłby dobrą alternatywą dla młodszych widzów, którzy mogliby wspaniale bawić się przy oglądaniu tej produkcji. Cóż, może kiedyś ktoś się skusi na telewizyjną wersję? Mam nadzieję, że doczekamy tych czasów.

trylogia czarnego maga, trudi canavan, książki nadające się na serial

Trylogia Czarnego Maga – Trudi Canavan

Trudi Canavan jest niezwykle popularna wśród miłośników literatury fantasy, więc serial na podstawie jej twórczości już z marszu przygarnąłby sporą liczbę odbiorców. Trylogia Czarnego Maga skupia się na Sonei – biednej dziewczynie ze slumsów, która odkrywa, że posiada w sobie magię. Po jakimś czasie Sonei przystępuje do Kyraliańskiej Gildii Magów, która jest organizacją zajmującą się szkoleniem magów, a także pilnowaniem, aby przestrzegali oni prawa oraz rozwijania różnych gałęzi sztuk magicznych (sztuki wojenne, alchemia oraz uzdrowicielstwo). Historia okazuje się pełna intryg, złośliwości, czarów, a nawet miłości. Każdy znajdzie coś dla siebie. Z odpowiednią scenografią i muzyką serial mógłby stać się ogromnym sukcesem nawet na miarę „Game of Thrones”. Skoro duża część społeczeństwa uwielbia „Harry’ego Pottera”, to czemu nie mieliby polubić przygód Sonei? Producenci powinni nad tym pomyśleć, bo to jest naprawdę dobry materiał na serial. Nawet można by się pokusić o opowieści toczące się w tym uniwersum.

Trylogia „Legenda” – Marie Lu

Akcja książek dzieje się w nieokreślonej przyszłości. Stany Zjednoczone Ameryki stały się Republiką, która toczy wojnę z Kolonią. Głównymi bohaterami powieści są: June, jedna z najzdolniejszych wojskowych Republiki, a także Day, urodzony w slumsach złodziej z Kolonii. Pewnego dnia spotykają się i od tej pory nic nie zdaje się być łatwe. Poznajemy historię nowych krajów, jak funkcjonuje w nich społeczeństwo oraz losy rodzinne, które nie są przedstawione za kolorowo w świetle brutalnej rzeczywistości. W książkach dzieje się bardzo dużo, dlatego produkcja telewizyjna byłaby lepszym pomysłem niż film. Opowieść jest pełna emocji, więc gdyby w serialu ukazano ją z podkreślającą klimat muzyką, to widz z pewnością uroniłby niejedną łzę. Nieszczęśliwa miłość, śmierć lubianych postaci, intrygi, wsparcie innych osób, niesprawiedliwość świata oraz trudne wybory, od których zależy wszystko. Mimo że moda na dystopie już dawno minęła, to ta historia nadal brzmi jak dobry materiał na nagranie.

Saga „Rywalki” – Kiera Cass

Mimo że historia miłosna Americi i księcia Maxona może wydawać się dla niektórych naiwna, to uważam, że ta produkcja byłaby miłą odskocznią od ambitnych seriali. Historia skupia się na nieokreślonej przyszłości, gdzie ludzie w każdej części miasta zostali podzieleni na różne klasy społeczne. Główna bohaterka zalicza się do Piątek, czyli do rodziny artystów. Wkrótce zostaje ogłoszony konkurs przez rodzinę królewską. Wygraną w nim jest poślubienie przyszłego króla. Ostatecznie zostaje wybranych 35 młodych dziewcząt w tym America. Ami zgłosiła się do rywalizacji niechętnie i tylko po to, aby pomóc swojej rodzinie. W czasie powieści dziewczyny zmagają się z wywiadami, różnymi zadaniami oraz nauką etykiety królewskiej. Muszą również postarać się o zainteresowanie samego Maxona. Kobiety, które odpadną w trakcie Selekcji, zostają celebrytkami i mają już ułożone życie. Kto by nie chciał chociaż przez chwilę poczuć się jak prawdziwa księżniczka?  Piękne stroje, scenografia rodem z bajek o księżniczkach – czego więcej potrzeba dla oka? Oczywiście pomijając samego Maxona…

Mateusz Myślicki:

„Neverwhere” – Neil Gaiman

„Neverwhere”, przetłumaczone bardzo dobrze na język polski jako „Nigdziebądź”, to fascynująca historia o pod-Londynie – na poły realnej (bo mieszczącej się w stacjach metra i kanałach), a na poły magicznej krainie, do której trafiają zapomniane przez świat rzeczy i ludzie i gdzie spotykamy lud ze ścieków, czcicieli szczurów, wampiry wysysające życie zamiast krwi, dwóch nieśmiertelnych i karykaturalnych morderców, jedną bardzo wielką bestię, a także po jednym niezwykłym aniele i markizie. Książka została napisana przez Neila Gaimana jako gotowy scenariusz serialu. Od ekranizacji pisarz sam się jednak dystansuje, a fani książki utworzyli trailer do nieistniejącej, nowej wersji. Pod (wyimaginowanym) trailerem można zaś przeczytać, że stara wersja wygląda, jakby miała budżet złożony z fistaszków, i to w małych ilościach. Książka warta jest nowej, zrobionej z większym rozmachem realizacji.

Cykl „Patrole” – Siergiej Łukjanienko

„Straż dzienna” i „Straż nocna” (czy też „Patrol” dzienny i nocny) Siergieja Łukjanienki są położone na mapie świata książek fantastycznych tak daleko na wschód Europy, jak tylko się da. Rosja to kraj wielkich, brzydkich blokowisk i zmęczonych życiem ludzi, w którym stworzenia nocy – wampiry, wiedźmy, wilkołaki z jednej strony i żyjące za dnia magiczne istoty dowodzone przez białych magów z drugiej – egzystują w delikatnej równowadze, a jej gwarantem są tytułowe straże czy też patrole. Wspomniane książki mają unikalny, słowiański charakter i choć zostały zekranizowane przez Rosjan, to tylko jako pełnometrażowe filmy, których serial mógłby być ciekawym rozwinięciem.

Adrian Kazanowski:

harry potter, jk rowling, książki nadające się na serial,

Seria o „Harrym Potterze” – J.K. Rowling

Może to infantylne, ale od dawna marzy mi się (i pewnie nie tylko mnie) serialowa wersja „Harry’ego Pottera”, głównie dlatego, że dużo materiału źródłowego z książek zagubiło się w trakcie produkcji filmów (w tym momencie ponownie rozpaczam nad tym, jak wielu scen ze Zgredkiem zostaliśmy pozbawieni). Seria książek J.K. Rowling jest moim zdaniem idealna do przedstawienia jej w formie serialu, szczególnie gdyby pokuszono się o zrobienie podziału: jedna książka – jeden sezon. Taka produkcja niewątpliwie nie miałaby problemów z oglądalnością, bo kto nie tęskni za Hogwartem, magią i samym Potterem? Przyznam też, że najbardziej byłbym za tym, by na mały ekran przenieść to, co już poniekąd widzieliśmy w filmach – osobiście nie byłbym raczej zainteresowany serialem spin-offowym, skupiającym się chociażby na przeszłości Minerwy McGonagall czy na młodych latach Lily i Jamesa. Czy jednak istnieje szansa, że kiedykolwiek otrzymamy serial o przygodach czarodzieja z blizną na czole? Aktualnie raczej jest ona niewielka. Kilka lat temu sama Rowling stwierdziła, że prędzej zobaczymy operę o czarodziejach niż telewizyjny reboot.

Seria „Century” – Pierdomenico Baccalario

Innym przykładem może być seria „Century” autorstwa Pierdomenico Baccalario. Nazwisko to mogą kojarzyć wszyscy ci, którzy mieli do czynienia z cyklem „Ulysses Moore”. „Century” jest typowym przykładem fantastyki młodzieżowej opowiadającej o czwórce czternastolatków naznaczonych do odnowienia starodawnego paktu człowieka z naturą. Czterej bohaterowie muszą wyruszyć po kryjomu w podróż dookoła świata, by ponownie okiełznać u źródła cztery pradawne żywioły: ogień, wodę, powietrze i ziemię. I chociaż podobne motywy były wykorzystywane w innych dziełach, warto byłoby stworzyć serial, którego akcja przenosi się z sezonu na sezon w coraz to inny zakątek świata, pozostawiając wciąż tych samych, dojrzewających jeszcze bohaterów.

Kuba Trojanowski:

„Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści” – serial antologiczny

Kilka lat temu Guillermo Del Toro zaangażowany był w realizację projektu pod tytułem „W górach szaleństwa”. Miała to być ambitna adaptacja jednego z najbardziej znanych opowiadań H.P. Lovecrafta, uznanego pisarza przerażających historii z gatunku cosmic horror. Producenci jednak nie dali zielonego światła na jej realizację, ponieważ Del Toro żądał 150-milionowego budżetu i równie wysokiej kategorii wiekowej – „R-rated” (czyli kategorii filmu odpowiedniego tylko dla dorosłych widzów). Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ telewizja wielokrotnie udowadniała, że jest w niej miejsce dla kontrowersyjnych i ryzykownych projektów. W gatunku horroru „American Horror Story” dowiodło, że mocna przemoc i deprawacje nie odrzucają widowni, a „Black Mirror” zdobyło wielką popularność, dzięki swojemu antologicznemu formatowi narracyjnemu.  W moim wyobrażeniu „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści” jako potencjalny serial mogłaby dać widzom coś w stylu „The Twilight Zone”, osadzonego w mało eksploatowanej do tej pory konwencji kosmicznego terroru, a Guillermo Del Toro za sterami zapewniłby niesamowite wizualne przeżycia oraz wspaniałą atmosferę z pogranicza strachu i podziwu dla niezrozumiałych fantastycznych zjawisk.

Adriana Musielak:

Seria „GONE” – Michael Grant

Od wielu lat za każdym razem, jak pomyślę sobie o ekranizacji jakiejś książki, to marzy mi się zobaczenie serii „GONE” – nawet jeśli już dawno z niej wyrosłam i pewnie teraz nie uwielbiałabym jej tak samo jak wtedy, gdy miałam te naście lat. Jednakże zawsze pomysł na przerobienie fabuły tej akurat serii na serial wydawał mi się najwłaściwszy i nadal tak uważam.  Wszystkie jej tomy są pełne świetnie budowanych postaci i zawiłych relacji, a także tajemnic związanych ze zniknięciem dorosłych i pojawieniem się u niektórych nastolatków mutacji. Przy zadbaniu o naprawdę dobre efekty specjalne, zwłaszcza w scenach z biczem Drake’a i takich, gdzie pojawiają się zmutowani fizycznie bohaterowie, mogłaby z tego naprawdę dobra teen drama. Do tego, biorąc pod uwagę różnorodność tematów i problemów, jakie musiałaby poruszyć, byłaby ona dość ambitna.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.