4
Artykuły

Czasem odnoszę wrażenie, korzystając sobie z Internetu i jakoś przesadnie nie zwracając na siebie uwagi, że my, Polacy (zresztą nie tylko), lubimy uczepić się jakiejś pierdoły, zupełnie nieistotnego szczegółu i zrobić z tego, za przeproszeniem, gównoburzę, tylko dlatego, że ta drobnostka nie zgadza się z naszymi poglądami. Trochę to smutne, trochę dobijające, a gdy jeszcze taki zarzut spotyka mój ukochany serial „Friends”, to w ogóle nie wiem, co powiedzieć.

Najlepiej byłoby to zignorować i nie karmić trolla, ale wiadomo, nie da się. Dlaczego więc jak lwica będę broniła „Friends”? Z kilku względów. Na sam początek garść informacji. Serial powstał 24 lata temu. Wtedy też trafił na ekrany, wtedy zdobył rzeszę fanów i nawet jeśli od jego zakończenia minęło lat – bagatela – 14, do tej pory, zarówno wśród dorosłych, jak i nastolatków, jest popularny i aktualny, bo takie też są perypetie przeżywane przez bohaterów.

Trzy, dwa, jeden…

Gdy 1 stycznia wszystkie dziesięć sezonów trafiło na Netflixa, nie mogłam cieszyć się bardziej. Z tego, że mogę znów zapętlać sobie serial od rana do wieczora (z niemalejącym poczuciem winy) i że oto pojawiła się szansa, dzięki której odkryją go inne osoby, które do tej pory tego nie zrobiły (choć nie wiem, czy tak można, czy tak się da, jak się tak żyje). Spodziewałam się wszystkiego, tylko nie tego, że… zostanie tak skrytykowany.

Niespodziewana fala krytyki

Jakby to powiedzieć... Liczyłam, że żyjąc w XXI wieku zdajemy sobie sprawę z tego, że tu, w prawym górnym rogu ekranu, istnieje coś takiego jak czerwony krzyżyk, dzięki któremu możemy przestać oglądać coś, co się nam nie podoba zupełnie bez konsekwencji. No nikt cię nie zmusza, nie chcesz – nie oglądaj. Myślałam, że tak to działa. Ups. Tymczasem „Friends” zdobywają cięgi za sam fakt, że istnieją, że kogoś śmieszą, a przede wszystkim za to, że są homofobiczni, rasistowscy i brak w nich różnorodności rasowej.

 


Co z tymi bohaterami jest nie tak?

Ross w pierwszym odcinku pierwszego sezonu informuje wszystkich swoich przyjaciół, że bierze rozwód, bo okazało się, że jego żona jest lesbijką. Niedługo po tym wychodzi na jaw, że kobieta jest w ciąży i będzie to dziecko wychowywać wraz ze swoją nową partnerką, Susan. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że w czwartym odcinku trzeciej serii („The One With Metaphorical Tunnel”) Ross wyraża swoje niezadowolenie, gdy jego mały synek woli bawić się lalką, aniżeli zakupioną przez niego chłopięcą zabawką. Czy ktoś się wtedy nie zaśmiał, gdy chłopiec jednak usilnie wybierał lalkę? Ot, na przekór?

Później obrywa się Chandlerowi za to, że jego ojciec okazał się transpłciowy. W pierwszej części odcinka „The One With Monica and Chandler’s Wedding”, uroczy pan Geller, ojciec pani młodej, pyta go: „ty jesteś jego tatą czy mamą?” i oto wielkie oburzenie – znów żart okazał się nie na miejscu, jak można kogoś oceniać przez pryzmat płci?!

Phoebe wyszła za mąż za swojego przyjaciela geja tylko po to, by ten dostał obywatelstwo, nie utrzymuje z nim kontaktu dopóty, dopóki mężczyzna nie zwraca się do niej z prośbą udzielenia mu rozwodu („The One With Phoebe’s Husband, sezon drugi, odcinek czwarty). Okazuje się, że jednak jest hetero, a gejem był tylko dlatego, że w takim środowisku się „wychowywał” i myślał, że „takim trzeba być”. Phoebe pyta go tylko, czy gdyby wtedy, poślubiając ją, wiedział, że nie jest gejem, czy coś by między nimi było. Nic więcej.

Rachel o byłej żonie Rossa powiedziała „Carol… Lesbijka”, bo nie chciała zdradzić Rossowi powodu swojej wizyty u jego byłej małżonki (odcinek „The One With The Truth About London”), a że nie pamiętała jej nazwiska, powiedziała: „Carol… Lesbijka” i to też jest źle, bo co z tego, że Carol rzeczywiście jest lesbijką, chyba zdaje sobie z tego sprawę i zapewne ona by się o to nie obraziła, a wręcz wybuchła śmiechem – przyzwyczaiła się do tego. W temacie Carol, Ross dopowiedział jeszcze, zaraz po ich rozstaniu, kiedy siedział w pustym mieszkaniu, że „powinien wiedzieć, że jest lesbijką, odkąd piła piwo z puszki”.

Nie wspominając o tym, że mama Phoebe popełniła samobójstwo, a sama bohaterka – co może wynika z charakteru, jakim została obdarowana, wielokrotnie obracała to w żart.

Bo ludzie czasem tak robią. Sytuacje stresujące, niezgodne z ich oczekiwaniami, zamieniają w żarty, żeby sobie ulżyć.

To nie ma końca

Tak naprawdę mogłabym wymieniać i wymieniać sytuacje, w której ktoś rzeczywiście mógłby zostać obrażony. Tyle że nie ma to ani sensu ani do niczego nie prowadzi. Trzeba zdać sobie bowiem sprawę z trzech rzeczy: po pierwsze, serial powstał jakiś czas temu i był robiony, cóż, pod tamtejszą publiczność: pełną tolerancji, posiadającą umiejętność śmiania się z samego siebie, dystans do pewnych rzeczy i na pewno taką, która nie obrażała się o nazywanie rzeczy po imieniu – bo chyba tak mogę powiedzieć. Zgadzam się z tym, że może niektóre żarty rzeczywiście są przesadzone. Że niektóre słowa nie powinny zostać napisane, a wypowiedziane na pewno.

Tyle że, u licha, to ma 30 lat. Nikt, w momencie pisania scenariusza, nie spodziewał się pewnie takiego szału, takiej ogromnej popularności. Może to przerosło reżyserów. Może rzeczywiście pewne rzeczy można było zrobić inaczej.

Czasu nie da się cofnąć

Jakie mam na to lekarstwo i radę dla tych, których tak bardzo kole w oczy to, co oni tam na ekranie robią? Czerwony krzyżyk w prawym górnym rogu. Serio. Jeśli jest rzecz, którą możecie dla siebie zrobić, i która na pewno na was dobrze wpłynie, to optymalizowanie w swoim życiu rzeczy, które denerwują i wywołują złe uczucia. Nie podoba ci się, nie oglądaj. I daj żyć innym.

Komentarze

(4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Aga Halman
    Aga Halman
    @halmanaga

    Ludzie jak będą chcieli to przyczepią się do wszystkiego, niestety :/

  • AprilGirl
    AprilGirl

    Ludzie tak bardzo próbują być pro dla wszelkiej odmienności, że sami się w tym pogubili.. Robią wokół wszystkiego szum, mówią o braku tolerancji, a tym samym sami wyrażają jej brak dla fanów serialu, aktorów tam grających i całej reszty. Naprawdę zaczynam się obawiać, że całkiem niedaleko w przyszłości stwierdzenie jestem hetero, mam biały kolor skóry czy czuję się dobrze będąc kobietą wychowującą dzieci i gotującą obiad będzie się równało z olbrzymią falą krytyki bo nie jestem pro..? Niby miłość i tolerancja dla wszystkich a jednak brak dla kogokolwiek..

  • Zuzanna Włodarkiewicz
    Zuzanna Włodarkiewicz
    @Suzie95

    Ci ludzie chyba nie rozumieją, że to jest KOMEDIA.

  • xiri
    xiri

    Ludziom odwala, naprawdę.
    Tłumaczenie, że 30 lat temu nikt nie dostosował scenariusza nie jest żadnym tłumaczeniem. Nawet jeśli taki serial miałby powstać teraz to co, musi być w nim gej/lesbijka/trans/czarny/żyd? Wszystko musi być poprawne politycznie?
    Przecież to jest paranoja!

Powiązane

Seriale

Friends

Akcja skupia się na losach szóstki przyjaciół wiodących życie w Nowym Jorku.