Artykuły

„Game of Thrones” nigdy nie należało do grzecznych seriali, bazując w dużej mierze na szokowaniu widzów. Najlepszym na to sposobem okazuje się nie, jak wszyscy sądzą, golizna i seks, ale masowe uśmiercanie bohaterów. Produkcja HBO zasłynęła pozbywaniem się głównych bohaterów w najmniej oczekiwanych momentach, ale najgorsze dopiero przed fanami. W trzecim odcinku nastąpi długo oczekiwana konfrontacja z Nocnym Królem i niemal wszyscy widzowie są pewni, że wiele z głównych postaci zginie wówczas pod Winterfell. Przyjrzyjmy się zatem, jak wyglądają statystyki śmierci w serialu.

Utrata głowy czy spalenie?

Ostateczny koniec spotkał bardzo wielu bohaterów serialu i niemal w każdym przypadku twórcy postarali się, aby odbyło się to w zaskakujący i niepowtarzalny sposób. Jako że „Game of Thrones” jest serialem osadzonym w gatunku fantasy, nietrudno przewidzieć, że większość śmierci ma miejsce za sprawą broni białej. W ten sposób zmarło aż 74% osób zabitych na ekranie. Najczęstszym miejscem zadania fatalnych w skutkach ran była głowa i kark, w serialu miało miejsce aż 13 dekapitacji. Fabuła przedstawiła bardzo istotny wątek Pana Światła, bóstwa lubującego się w ogniu, który ma dla jego wyznawców moc oczyszczającą. Nic więc dziwnego, że na drugim miejscu w przyczynach śmierci figuruje właśnie spalenie, które zakończyło żywot 12% bohaterów. Co ciekawe, śmierć spowodowana przez smoki Daenerys dotknęła tylko 9% zmarłych, nawet biorąc pod uwagę słynny atak na konwój Lannisterów. Najmniej osób zmarło po otruciu, bo zaledwie 5% wszystkich zmarłych, ale za to ten sposób uśmiercania zapadł widzom szczególnie w pamięć, podczas wesela Joffreya i Margaery.

Życie jest krótkie

W ciągu siedmiu sezonów „Game of Thrones” widzowie mieli okazję poznać szeroką gamę bohaterów. Wśród nich nie brakowało postaci prawych, plugawych, naiwnych czy po prostu złych do szpiku kości. Wraz z finałowym odcinkiem siódmego sezonu pożegnano aż 56% wszystkich z nich, czyli krótko mówiąc: ponad połowa z nich dawno już jest martwa. Postać, która pojawiła się na ekranie i niestety w końcu zmarła, umierała w ciągu 11 sekund lub 57 godzin. Najniebezpieczniejszym okresem okazuje się pierwsza godzina od momentu debiutu, 14% martwych bohaterów serialu zmarło właśnie wtedy. Zaskakującym faktem jest to, że w „Game of Thrones” jedynie dwie osoby zmarły z przyczyn naturalnych, wszystkie pozostałe śmierci spowodowane były przez szerokie spektrum innych przyczyn. Okazuje się również, że w Westeros najbardziej bezpiecznie jest być mało znaczącą, drugoplanową kobietą z wysokiego rodu, te osoby doświadczyły najmniej przykrych i gwałtownych śmierci.

Polegli na polu chwały

Skoro ustaliliśmy już, w jaki sposób zmarło naprawdę pokaźne grono bohaterów serialu, warto też przypomnieć, dlaczego tak właściwie się to stało. 63% wszystkich śmierci było wynikiem ataku fizycznego, co należy rozumieć jako pojedynek, skrytobójcę podrzynającego gardło, ale także otrucie. Trudno w to uwierzyć, ale w Westeros, które od początku pierwszego sezonu jest w permanentnym stanie wojny domowej, zaledwie 25% zmarłych poległo na polu bitwy. Jeśli przypomnimy sobie wielkie potyczki, które widzieliśmy na ekranie przez wszystkie siedem sezonów, aż trudno wyobrazić sobie, że znacznie więcej osób zginęło daleko od zgiełku bitewnego. 5% martwych bohaterów serialu spotkało swój koniec w postaci legalnej egzekucji i, co ciekawe, pierwszej dokonał sam Eddard Stark, na dezerterze z Nocnej Straży. Zbieg zarzekał się, że widział straszne stwory za murem, ale zamiast go wysłuchać, ścięto mu głowę. Wszyscy widzowie wiedzą teraz, że był to straszliwy błąd.

 

Powyższe statystyki zostały opublikowane przez zespół naukowców pod przewodnictwem Dr. Reidara P. Lystada na łamach „Injury Epidemiology” 10 grudnia 2018 roku. 

 

Serial „Game of Thrones” można obejrzeć na platformie HBO GO.

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Game of Thrones

Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.