Artykuły

Kiedy planowałam napisanie tego artykułu, dwa tygodnie temu, jego tytuł miał brzmieć „Czy 8. sezon „Game of Thrones” spełnił nasze oczekiwania”. Dziś, kilka dni po emisji ostatniego odcinka, nie miałam wątpliwości, że tytuł musi być inny. Zastanówmy się więc, dlaczego ostatni sezon najważniejszego serialu XXI wieku okazał się wielkim rozczarowaniem. 

„Game of Thrones” – dlaczego ta historia, jak żadna inna, zasługiwała na godne zakończenie?  

O tym, że „Game of Thrones” to absolutny popkulturowy fenomen, nikomu nie trzeba przypominać. Niezależnie od recepcji ostatniego sezonu serial już dawno zagwarantował sobie miejsce w panteonie ikonicznych dzieł popkultury, takich jak „Star Wars” czy „Titanic” Camerona. Historia rodów walczących o tron w Westeros zawładnęła naszą wyobraźnią na osiem lat. Wprowadziła do powszechnej świadomości odbiorców dzieło znane przez lata tylko najbardziej zagorzałym fanom fantasy. I pokazała, że wszyscy jesteśmy w stanie zachwycić się fabułą ze smokami i lodowymi zombie w tle, niezależnie od stopnia naszego „geekostwa”. 
  
Na lata emisji „GoT” przypadła złota era seriali i myślę, że nie byłoby nas tutaj (na portalu o nazwie Serialomaniak), gdyby nie spektakularny sukces tego epickiego telewizyjnego przedsięwzięcia. Przedsięwzięcia, które pokazało, że serial może być równie spektakularny, co wyświetlany w kinie blockbuster.  

Gra o Tron popkulturowy fenomen
Pamiętacie jeszcze, jak genialny był to kiedyś serial?

Pomiędzy siódmym i ósmym sezonem mieliśmy aż dwa lata przerwy. Nasze oczekiwania wobec finału miały więc czas nabrać sporych rozmiarów. W końcu mieliśmy się dowiedzieć, kto wygra grę o tron! Hype był ogromny. Niestety David Benioff i D.N Weiss nie udźwignęli ciężaru odpowiedzialności, jaka na nich ciążyła i spektakularnie zrujnowali tę niegdyś genialną serię.  

Co nie wyszło w ósmym sezonie?  

Rozumiem, że twórcy serialu mogli czuć się zmęczeni. Wiem, że mają w garści kontrakt z Disneyem na nową trylogię „Star Wars”. Być może chcieli się po prostu jak najszybciej wykręcić się z „Game of Thrones” i ruszyć dalej ze swoim zawodowym życiem. Mam jednak nadzieję, że sposób, w jaki potraktowali finałowy sezon, odbije im się czkawką, a łatka okropnych scenarzystów zostanie z nimi do czasów, kiedy udowodnią, że bez dobrego materiału źródłowego są w stanie napisać coś sensownego. Za takie rzeczy w Westeros zostaliby niechybnie zesłani na Mur.  

Co więc sprawiło, że już 1,5 miliona osób podpisało petycję o ponowne nakręcenie ósmego sezonu „Game of Thrones”?  

Petycja o powtórkę 8. sezonu Gry o Tron, Gra o Tron, Game of Thrones fail
W dniu, w którym pisałam artykuł na stronie change.org było już ponad 1,5 mln podpisów o ponowne nakręcenie 8. sezonu „GoT”. Być może sama akcja jest głupia, ale doskonale pokazuje skalę niezadowolenia. 

Cóż, showrunnerzy postanowili z sobie tylko znanych powodów porzucić nagle wszystko, co było w serialu interesujące. „Game of Thrones” swoją popularność zawdzięczała niezwykle złożonemu światowi. Skomplikowane i rozbudowane relacje pomiędzy większymi i mniejszymi rodami, polityczne rozgrywki, intrygi oraz osobiste niesnaski pomiędzy bohaterami – to było coś, co kręciło nas najbardziej. Dodajmy do tego fascynujące i tajemnicze przepowiednie oraz wątki typowo magiczne i mamy przepis na idealny serial.
  
W ósmym sezonie mamy oczywiście wiele scen, które wizualnie zapierają dech w piersiach, jednak brakuje w nich tego, o czym pisałam powyżej. Intryg, polityki, trudnych wyborów i przebiegłych forteli. 

Fabuła leci na łeb, na szyję, ignorując nie tylko geografię Westeros (teleportowanie się bohaterów z miejsca na miejsce pomiędzy scenami), ale też dotychczasowy rozwój charakterologiczny postaci. Twórcy „Game of Thrones” co prawda wzięli sobie do serca nakaz ciągłego zaskakiwania widza, ale zapomnieli, że nawet zaskoczenie musi mieć zakorzenienie w fabule oraz charakterach postaci.

Decyzje postaci czy scenarzystów – w jaki sposób rozmawiamy o serialu?

Największym problemem finału „Game of Thrones” nie jest samo zakończenie w sensie wydarzeń i ostatecznych fabularnych decyzji (na przykład o tym, kto ostatecznie zasiądzie na Żelaznym Tronie), a raczej fakt, że do tego zakończenia nie prowadziły logiczne wydarzenia i wybory bohaterów.  

Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak powszechnym krytykowaniem decyzji scenarzystów, a nie samych postaci. We wcześniejszych (tych lepszych) sezonach „Game of Thrones” bohaterowie także robili rzeczy głupie, złe, okrutne lub zaskakujące. Spędziliśmy długie godziny na dyskusjach o decyzjach podjętych przez Neda Starka (które doprowadziły go do śmierci) lub też jego syna Robba. Jednak wszystkie czyny bohaterów były spójne z ich charakterem – nigdy nie mieliśmy wrażenia, że „prawdziwy” Tyrion, nie zrobiłby czegoś takiego; mogliśmy się zgadzać lub nie z decyzjami bohaterów, ale zawsze wypływały one z ich doświadczeń i osobowości. 

Brienne Jaime Lannister
Doskonała ewolucja postaci oraz cała droga, jaką przebył Jaime Lannister została zniszczona w piątym odcinku finałowego sezonu.

W przypadku ósmego sezonu, jeśli postać robi coś głupiego, ani przez chwilę nie mamy wrażenia tej spójności. Raczej zaczynamy myśleć o głupich decyzjach scenarzystów. Nie wkurzamy się na Daenerys o to, że spaliła Królewską Przystań. Denerwujemy się na scenariusz, który kazał jej to zrobić. Nagle cała genialna historia zaczyna się rozwarstwiać – na tę „prawdziwą”, martinowską część oraz nędzny fanfik, jaki zafundowali nam Weiss i Benioff. 

W materiałach z planu twórcy często powtarzali, że chcieli widzów zaskoczyć. Jednak zaskakiwanie widza za wszelką cenę (na przykład tym, że to Arya zabija Nocnego Króla, a nie – jak się spodziewaliśmy – Jon) to nie jest dobry sposób na storytelling. Bo dobra historia jest przede wszystkim spójna.  

Na pocieszenie

Z pewnością za kilka dni doczekamy się pogłębionych analiz, których autorzy będą starali się udowodnić, że sposób prowadzenia historii przez D&D (David Benioff i D.B Weiss) jest genialny, a widzowie to grupa obrażonych dzieciaków, którzy nie mogą znieść, że coś poszło nie po ich myśli. Ja jednak będę bronić każdego negatywnego głosu. Mamy się o co wkurzać. Na pocieszenie dodam tylko, że sam George R.R. Martin nie podziela obsesji odwracania oczekiwań swoich czytelników. W kilku swoich wywiadach podkreślał, że nie ma zamiaru zmieniać losów danej postaci tylko dlatego, że niektórzy czytelnicy rozszyfrowali jej dalsze losy. Martin, jako pisarz, rozumie, że takie podejście po prostu zniszczyłoby misternie budowaną historię. Nie pozostaje nam chyba nic innego, jak tylko liczyć na to, że twórcy zapowiadanych spin-offów bardziej przyłożą się do swoich historii. I że George R.R. Martin w końcu skończy swoją sagę w bardziej satysfakcjonujący sposób. Nawet kosztem naszego zaskoczenia. 

 

A jakie jest wasze zdanie o finałowym sezonie „Game of Thrones”? Podzielcie się w komentarzach!

 

Serial  „Game of Thrones” można w całości zobaczyć na platformie HBO GO. 
 

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Game of Thrones

Adaptacja sagi George'a R.R. Martina. Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym.