Artykuły

„Chirurdzy” zadebiutowali trzynaście lat temu. Czy ktokolwiek był wtedy w stanie przewidzieć taki sukces serialu? Nie wydaje mi się. Mimo upływu lat i odejścia wielu aktorów wcielających się w role moich ulubionych bohaterów, nadal czuję do tej produkcji sentyment. To właśnie on zmusza mnie do kontynuowania oglądania, nawet jeśli nie czuję już takiego bicia serca, klikając play.

Czegokolwiek by nie powiedzieć o obecnych, mam wrażenie ciągniętych na siłę, sezonach, te pierwsze były kultowe. To właśnie z początków „Chirurgów” mam swoje ulubione sceny, cytaty i to właśnie te serie mogę oglądać w kółko i nigdy mi się nie znudzą. Przedstawiam ci, czytelniku, najlepsze sceny, których nie pamiętasz.


Cofnijmy się o trzynaście lat…
 

Przemowa Webbera do stażystów

Kiedy przestraszeni stażyści po raz pierwszy zostają wpuszczeni na salę operacyjną, nie kryją swojego zdenerwowania. Nadzieja, którą są przepełnieni, szybko zostaje zgaszona przez kumulujący się w nich strach oraz przez Webbera, ówczesnego szefa chirurgii, który w ramach przywitania swoich nowych pracowników, wygłasza dla nich przemowę. Taką, która zapada w pamięć nie tylko bohaterom, ale i nam, widzom. Richard mówi o tym, jak w ciągu siedmiu lat praca w szpitalu odmieni ich życie. „Będą to dla was najlepsze, ale zarazem i najgorsze lata w życiu. To jednak wasz start. To, jak wam pójdzie, zależy tylko i wyłącznie od was”. Chyba jednak nawet i on nie przewidział, jak potoczą się ich losy.

Meredith poznaje Dereka


Pierwszy odcinek rozpoczyna się dość niewinnie. Ot, dziewczyna budzi się u boku mężczyzny poznanego zeszłego wieczoru w klubie. Zaraz po tym, jak się sobie przedstawiają, kobieta prosi go o opuszczenie swojego domu. Do wiecznego niezobaczenia, Dereku. Tym większy będzie jej szok, gdy zobaczy swojego nocnego lokatora… w szpitalu, w którym danego dnia rozpoczyna swoją rezydenturę. Sprawy przybierają jeszcze gorszy obrót, gdy okazuje się, że Derek Shepherd będzie… cóż, jej szefem. Jak żyć i nie zwariować pracując z kimś, kogo chciało się już więcej nie widzieć? „Czy ten dzień mógł się zacząć jeszcze gorzej? ” musiała myśleć Meredith, rozmawiając z „wybrankiem” na klatce schodowej szpitala. Romans, który szybko między nimi wybucha, jeszcze niejednokrotnie przysporzy im wielu problemów.

Poszukiwanie współlokatorów

Zaczynając pracę w Seattle Grace Hospital, Meredith wprowadza się do domu, w którym przed laty mieszkała ze swoją matką. Nie planuje zostać w nim jednak na dłużej. Najpewniej będzie go chciała wynająć bądź sprzedać. Dość szybko okazuje się jednak, że bohaterka jest do niego przywiązana i właśnie wtedy plany o sprzedaży odchodzą w niepamięć. Wciąż jest to jednak za duży dom dla jednej osoby. Młoda rezydentka zaczyna więc szukać współlokatorów. Chociaż do dzielenia dachu nad głową najbardziej chętni są jej znajomi, Grey przeprowadza wśród stażystów castingi, zadając im dziwne pytania. Nikt jej nie pasuje. Jak wypadną te castingi? Z kim zamieszka? Oj, jaka to wielka gratka dla tych, którzy jeszcze nie widzieli serialu.

Syfilis

Bycie stażystą to nie same obowiązki związane z wykonywanym zawodem, ale również przelotne znajomości, najczęściej konsumowane w pomieszczeniach gospodarczych czy w pokojach lekarskich. Zmartwiony wysypką George przychodzi do Alexa z prośbą – czy mógłby zobaczyć, czy to jest to, o czym on myśli, ale jednak sam nie potrafi tego ocenić. Alex przygląda się, po czym klepie swojego kolegę po ramieniu. „Koleś, masz syfilis” mówi, nie dodając, że osoba od której się zaraził, zaraziła się chorobą… od Alexa. Och, bycie rezydentem jest takie zabawne! Jednak to dopiero wierzchołek góry problemów, z jakimi stażyści będą zmagać się w kolejnych sezonach.

 

Kiedy Derek stał się McDreamym

Derek „McDreamy” Shepherd. Neurochirurg z burzą czarnych loków onieśmielał większość damskiego personelu szpitala. Nie ma się czemu dziwić. Kto oparłby się jego uśmiechowi? Tak czy siak, Meredith po pierwszym pocałunku z przełożonym zwierza się ze swojej „traumy” przyjaciółce, Cristinie. Mówi, że miała, a w zasadzie wciąż mazły dzień i to przez to doszło do pocałunku, choć ona przecież nie chciała. Cristina odpowiada zalotnie „aha, to mając zły humor obściskujesz się z „McDreamym”?”. Stażystka chyba nie była świadoma tego, jak bardzo przydomek przylgnie do Dereka i jednocześnie rozpocznie serię nadawania wszystkim przystojnym lekarzom pseudonimów z przedrostkiem Mc-. Na przykład „McSteamy”, jeśli mowa o Marku Sloanie.

Powrót żony marnotrawnej

Po dziewięciu odcinkach do Meredith w końcu dociera, że zależy jej na Dereku i chciałaby z nim coś zbudować. Do tych samych wniosków dochodzi jej partner. Kiedy mogłoby się wydawać, że w końcu dopisze im szczęście… zupełnie znikąd w Seattle pojawi się żona doktora Shepherda, Addison. Szkoda tylko, że doktor Shepherd nikomu do „posiadania” żony wcześniej się nie przyznał. Sądzę, że jest to informacja, którą powinien gdzieś kiedyś przemycić w którejś z rozmów. Widzowie dopiero w następnym sezonie dowiedzą się, dlaczego temat doktor Montgomery był tabu i co kryje się za jej przyjazdem do spowitego deszczem Seattle.

Nie ujmując niczego kolejnym sezonom, trzeba przyznać, że to właśnie te początki najbardziej zapadają w pamięć i powoli stają się kultowe… A Shonda robi wszystko, by nie zejść ze sceny.
 

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale

Grey's Anatomy

Dramat obyczajowy opowiadający historię Meredith Grey, córki wybitnej lekarki, od początku jej stażu chirurgicznego w szpitalu Seattle Grace. Serial śledzi życie …