3
Artykuły

BBC ze Stevenem Moffatem i Markiem Gatissem w 2010 roku zatrzęśli serialowym światem, na nowo powołując do życia przygody słynnego detektywa, Sherlocka Holmesa. „Sherlock” to z jednej strony produkcja współczesna, pełna nowatorskich rozwiązań, a z drugiej nawiązująca bezbłędnie do tradycyjnych opowiadań Arthura Conana Doyle’a.

To klasyczno-innowacyjne połączenie wraz z doborową obsadą zadecydowały o sukcesie serialu. XXI-wieczny Londyn stał się ponownie miejscem starć Holmesa z Moriartym. Po raz kolejny doktor Watson z powracającego zza granicy lekarza wojskowego przemienił się w pisarza, współlokatora i zarazem najlepszego przyjaciela Sherlocka. I wreszcie w jeszcze inny sposób zostały ukazane zagadkowe tajemnice, którym detektyw i jego powiernik musieli sprostać.

„Sherlock” to jeden z najpopularniejszych seriali ostatnich lat. Jego oryginalność zapewniła mu stałe miejsce w czołówce najchętniej oglądanych i najbardziej wyczekiwanych (a ten, kto wie, jak często wychodzą odcinki, rozumie, o czym mówię) produkcji. I chociaż wiele było adaptacji i ekranizacji przygód Sherlocka Holmesa, ta jest naprawdę wyjątkowa – również za sprawą obsady. Nie wyobrażam sobie innych aktorów niż Benedict Cumberbatch i Martin Freeman w rolach Sherlocka i Watsona. A jednak zawsze mogło być inaczej, prawda? Jeśli tak jak ja jesteście ciekawi castingowych sensacji, przygotujcie się na dawkę szoku.

POZA KONKURENCJĄ

Czy się to podoba, czy nie, czasami w świecie wielkich produkcji castingi są czystą formalnością. Benedict Cumberbatch dzięki swoim zdolnościom aktorskim oraz małej, aczkolwiek kluczowej roli w „Atonement” z 2007 roku w oczach twórców „Sherlocka” był jedynym właściwym człowiekiem do odegrania roli najsłynniejszego detektywa w dziejach. Paradoksalnie Moffat i Gatiss, poszukujący najchętniej jeszcze niezbyt znanych i nieukształtowanych aktorów, kreacją Sherlocka Holmesa niejako otworzyli Cumberbatchowi drzwi do wielkiego kina.

DOKTOR WHO? DOKTOR WATSON

Doktorów w świecie seriali jest wielu, ale diametralnie się oni między sobą różnią. Jednym z poważniejszych kandydatów do roli Johna Watsona był nie kto inny jak Matt Smith, znany głównie jako jedenasty Doktor w serialu science fiction „Doctor Who”. Nieco bardziej ekscentryczna postać niż Watson, stanowiła dla Smitha, najmłodszego z dotychczasowych Doktorów, nie lada wyzwanie, pierwsze przed tak ogromną publiką. Ostatecznie w castingach do „Sherlocka” zwyciężył bardziej doświadczony Martin Freeman, który w momencie ustalania obsady miał na swoim koncie jedną z głównych ról w „The Office”.

Sam Martin Freeman i jego castingi to jeszcze inna historia. Podobno aktorowi w drodze na pierwsze przesłuchania ukradziono… portfel. Był w tak złym nastroju, że nie widziano w nim nawet odrobiny chęci do objęcia roli Watsona. Dopiero tydzień później ponownie podjął się przeczytania roli, tym razem wspólnie z Benedictem Cumberbatchem. A wszystko skończyło się tak, że do dzisiaj podziwiamy go na ekranach. 

PAN HOLMES I PANI HUDSON

Pani Hudson nie ma sobie równych wśród serialowych gospodyń. Jej postać oddaje z wdziękiem Una Stubbs, udowadniając, że właścicielki mieszkań okupowanych przez piekielnie inteligentnych detektywów wcale nie muszą jedynie parzyć herbatki. Sam Benedict Cumberbatch wiele razy wspominał, jak na planie Sherlocka Una Stubbs mu matkuje. Jak się okazuje, nie bez powodu. Wiele lat temu, kiedy Benedict był jeszcze w wieku przedszkolnym, Una Stubbs mieszkała niedaleko Cumberbatchów. Co więcej, ona i matka Benedicta, Wanda Ventham, podobno uwielbiały plotkować na rogach ulic i parkowych ławkach. I chociaż młodemu Cumberbatchowi musiało się podczas tych długich dysput niemiłosiernie nudzić, Una Stubbs wspomina go jako „grzecznego i uroczego chłopca”.

RODZINA NA EKRANIE

Skoro już jesteśmy przy bliskich Benedicta Cumberbatcha, nie można nie wspomnieć, że jego prawdziwi rodzice zagrali tych serialowych. Jeżeli doszukaliście się na ekranie podobieństwa Sherlocka i państwa Holmes, mieliście stuprocentową rację. Wanda Ventham oraz Timothy Carlton nie bez powodu wiarygodnie wypadli w swojej roli. Para pojawiła się po raz pierwszy w trzecim sezonie w odcinkach „Pusty karawan” (wizyta z herbatką) oraz „Jego ostatnia przysięga” (wspólne Święta Bożego Narodzenia Holmesów), a powróciła w finale czwartej serii – „Ostatnim wyzwaniu”.

Stwierdzenie, że aktorzy na planie serialu są jak rodzina, w przypadku „Sherlocka” jest dość dosłowne. Oprócz rodziców Cumberbatcha na planie mogliśmy podziwiać również Amandę Abbington w roli Mary – zarówno na ekranie, jak i w prawdziwym życiu partnerkę Johna Watsona/Martina Freemana. Młodego Sherlocka zagrał syn Stevena Moffata, współautora i producenta serialu. W roli prawnika z „Ostatniej zagadki”, finału drugiego sezonu, wystąpił natomiast mąż drugiego autora „Sherlocka”, Marka Gatissa. Nawet w sferze produkcji króluje nepotyzm – żona Stevena Moffata jest producentem show, a jego teściowa pisze czasami scenariusze.

CZYTAĆ CZY NIE CZYTAĆ?

Kiedy otrzymuje się rolę w tak prestiżowej produkcji jak „Sherlock”, wydawałoby się naturalne, żeby przynajmniej zapoznać się z oryginalnymi opowiadaniami Conana Doyle’a. Aby lepiej przygotować się do roli i zaspokoić gusta fanów, tak właśnie zrobił Benedict Cumberbatch. Usiadł i na spokojnie zgłębił kluczową postać, której odegranie mu zlecono, rozszyfrowując jej mentalność i sposób myślenia. Zdawałoby się, wnioskując po sukcesie „Sherlocka”, że to właśnie jest klucz do zrobienia dobrej adaptacji… A jednak znalazł się aktor, który obalił tę teorię i udowodnił, że wejście w produkcję z tabula rasa w głowie może równie dobrze przyczynić się do triumfu. Andrew Scott, wcielający się w postać Jima Moriarty’ego, chciał zbudować swojego bohatera od samego początku, nie wzorując się na żadnych innych interpretacjach; bazował tylko i wyłącznie na scenariuszu samego serialu. Jak na ironię, jego Moriarty podbił serca widzów i prawdopodobnie będzie wzorem dla innych próbujących swoich sił z ekranizowaniem przygód Sherlocka Holmesa.

 

Mam nadzieję, że w zestawieniu znalazło się coś, o czym nie mieliście pojęcia. Kto wie, może zastanawianie się nad tym, czego jeszcze nie wiemy o serialu, wypełni jakoś lukę w oczekiwaniu na kolejne trzy odcinki „Sherlocka”?

Komentarze

(3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Ewa Zielińska
    Ewa Zielińska
    @Hander

    Rzadko się interesuję sensacjami castingowymi, wolę raczej ciekawostki z planu.
    Ale że Matt Smith był brany pod uwagę jako Watson... Szok i niedowierzanie. :D Uwielbiam go, ale kompletnie go nie widzę w tej roli. Zresztą Martin poradził sobie świetnie.

    • Mateusz Myślicki
      Mateusz Myślicki
      @MateuszMyslicki

      @Hander: Też mnie to zaskoczyło, ale ja to widzę jak najbnardziej, tylko to byłaby zupełnie inna koncepcja - dwóch takich podługowatcyh by ich było, dwóch bardzo żywiołowych. Widzę to, ale wtedy to byłby zupełnie inny serial.

    • Ewa Zielińska
      Ewa Zielińska
      @Hander

      @MateuszMyslicki: Ja bym się bała, że Benedict i Matt by się nakręcali za bardzo nawzajem. Martin jest dobrą przeciwwagą dla Cumberbatcha. ;) Chociaż nie powiem, ze Smithem w roli Watsona to byłby nietypowy duet i bardzo odmienny klimat serialu.

Powiązane

Seriale

Sherlock

Dr Watson (Martin Freeman) jest lekarzem i weteranem wojennym. Pewnego dnia poznaje Sherlocka Holmesa (Benedict Cumberbatch), który rozwiązuje zagadki kryminalne …