5
Artykuły

Śpiewane odcinki seriali są o tyle problematyczne, że albo się je uwielbia, albo nienawidzi. Jednak są ich różne rodzaje, czasami jest to przerobiona na musical fabuła, a czasami bohaterowie wystawiają na scenie coś, co zawiera śpiew.

Jedne seriale robią to gorzej, inne lepiej, ale w tym zestawieniu chciałam się skupić na tych, którym to wyszło dobrze i nawet nie znając całości serialu, dobrze się przy nich bawiłam.

10. „The Flash” 3x17 – „Duet”

W zeszłym roku całe Arrowverse doznało porządnego spadku oglądalności, a musicalowy odcinek, który przy okazji był crossoverem z „Supergirl”, miał chyba być rozwiązaniem problemu. Tak odważne posunięcie jednak się nie opłaciło, bo epizod został oceniony jako najgorszy w sezonie i wcale nie podniósł rankingów oglądalności.

Jednak oceniając okiem człowieka, który porzucił „The Flash” zaraz po pierwszym odcinku trzeciego sezonu i wrócił tylko na ten musicalowy, stwierdzam, że całkiem dobrze się go oglądało. Nie jest to majstersztyk fabularny albo twórca jakichś świetnych i chwytliwych utworów, ale przeniesienie w senną rzeczywistość, gdzie urzeczywistnia się uwielbienie Kary i Barry’ego do musicali, co daje przyjemny wydźwięk. Sam odcinek miał być też ukłonem dla aktorów, którzy przez wiele lat byli związani z Broadwayem i mogli się tutaj wykazać. Rolę złoczyńcy epizodu – Music Meistra – dostał Darren Criss, który zasłynął w serialu „Glee”, gdzie również współpracował z aktorem grającym Flasha – Grantem Gustinem.

9. „Family Guy” 2x14 – „Let’s Go to the Hop”

Muzycznych akcentów nie brakuje w tej wielosezonowej animacji, jednak w „Let’s Go To The Hop” Peter, który pod przykrywką namawia dzieciaki w szkole Meg, żeby nie brały narkotyków, nawiązuje do najpopularniejszego musicalu wszechczasów, jakim jest „Grease”. Tworzy w ten sposób epizod zaliczany już jako musicalowy, nawet jeśli zaśpiewana jest tylko jedna piosenka. Peter przerabia „You're the one that I want" na „Give up the toad now" i w rytmie oryginału pokazuje, że narkotyki (w tym przypadku lizanie żaby, które daje podobne efekty do zażycia LSD) wcale nie są fajne. Poza „Grease” pojawia się też kilka nawiązań do „The Breakfast Club”,  które, nawet jeśli musicalem nie jest, to ma znaczącą ścieżkę dźwiękową i podobny target oglądalności. Na koniec odcinka Peter idzie przez boisko przy akompaniamencie „Don't You (Forget About Me)”.

8. „The Office US” 7x03 – „Andy’s Play”

Śpiewający bohaterowie „The Office” po prostu zawsze wychodzą. Nieważne, czy wykonują czołówkę Flinstonów w autobusie, czy promują miasto w przeróbce „Straight Outta Compton”. W przypadku odcinka poświęconego w całości sztuce, w której występuje Andy – „Sweeney Todd” – nie było inaczej. Epizod zgarnął świetne oceny i zachwyty fanów, bo mimo że oglądamy tylko musical, to nie brakuje w nim żartów sytuacyjnych i humoru typowych dla serialu. Samo przedstawienie jest dobrze zrobione, a piosenki zabawne i chwytliwe. Odcinek kończy się wspólnym śpiewaniem „I Try” Macy Gray, co ma trochę pocieszyć nie do końca zadowolonego z siebie Andy’ego. Poza tym, kto nie marzy, żeby nagle trupa aktorska weszła do jego miejsca pracy i wyśpiewała utwór przewodni jakiejś sztuki. A może to tylko ja?

7. „Futurama” 5x16 – „The Devil's Hands Are Idle Playthings”

„The Devil's Hands Are Idle Playthings” był ostatnim odcinkiem przed siedmioletnią przerwą jaka czekała serial, zanim przejęło go Comedy Central. Twórcy spodziewali się, że będzie to finałowy odcinek, więc w formie musicalu próbowali jakoś zamknąć jeden z ważniejszych wątków. Fry chciał napisać operę o Leeli i wyznać jej w ten sposób miłość, jednak przez swój zupełny brak talentu do grania na holophonorze, zmuszony jest do zawarcia paktu z robodiabłem. Dzięki zwinnym rękom Diabła Fry zostaje wirtuozem gry na instrumencie i jest bliski podbicia serca Leeli. Jednak nic nie przychodzi za darmo, a z czasem robodiabeł zawiera więcej paktów, które na końcu mają uprzykrzyć życie Fry’a.  

Wyjątkowość tego musicalu polega na tym, że nie jest to tylko wyśpiewana sztuka. Fry dzięki swojemu instrumentowi tworzy hologramy odgrywające to, co gra. Z czasem rzeczywistość miesza się z hologramem i tworzy przejmującą operę, którą bez zastanowienia chciałabym obejrzeć w prawdziwym życiu. 

6. „Supernatural” 10x05 „Fan Fiction”

Przy dwusetnym odcinku serialu twórcy chcieli zrobić coś wyjątkowego dla tych wytrwałych widzów, którzy nadal go oglądają. Fanfiction pomieszane z musicalem okazało się strzałem w dziesiątkę, biorąc pod uwagę, jak silna jest społeczność fandomowa w tworzeniu własnych historii w tym akurat przypadku. To właśnie dla nich był ten odcinek, łącząc niespełnione marzenia fanów o istnieniu Destiela i sugerując ten kazirodczy ship, o którym miałam nadzieję nigdy więcej nie usłyszeć.

Z jednej strony ten odcinek jest wszystkim, przez co porzuciłam oglądanie tego serialu, ale z drugiej, rzeczywistość wymieszana z mitycznym światem Winchesterów jest tym typem odcinków, które twórcom zawsze bezbłędnie wychodziły. Tutaj też wyszło, bo niby absurdalność tego wszystkiego jest zabawna, ale też prawdziwa i dobrze wiedzieć, że twórcy nie traktują tej serii zbyt poważnie. Biorąc pod uwagę, że wszyscy fani książkowego „Supernatural” jako zakończenie dostali finał piątego sezonu, to w swojej produkcji wciąż mogli zamieścić starą formę – jeden potwór na odcinek i tego brakowało mi chyba najbardziej. Przedstawienie kończą coverem „Carry On My Wayward Son”, który wzruszył nawet braci Winchester.

5. „That 70’s Show” 4x24 – „That 70’s Musical”

Twórcy „That 70’s Show” swoim setnym odcinkiem zrobili musical, w którym wreszcie miał szansę zabłysnąć Fez. Spychany zawsze na drugi plan „obcokrajowiec”, tylko w swoich sennych marzeniach ma szansę na bycie gwiazdą i kiedy myśli, że przyjaciele nie przyjdą na jego przedstawienie, tworzy w swojej głowie własny musical. Przy użyciu hitów takich jak „Happy Together” albo „Love Hurts”, obsada tworzy covery, których nie dość, że dobrze się słucha, są adekwatne do wydarzeń, to jeszcze aranżacje taneczne tworzą perfekcyjny obraz lat ‘70. Jako urozmaicenie i swoisty ukłon w stronę tamtych czasów, nauczycielem muzyki Feza jest Roger Daltrey, wokalista zespołu, który był ikoną siódmej dekady XX. wieku – The Who.

4. „It’s Always Sunny In Philadelphia” 4x13 – „The Nightman Cometh”

Ciekawe, czy kiedyś będzie jakaś topka, która nie będzie dla mnie okazją na wychwalanie i polecanie tego serialu. Na razie okazje same się tworzą, bo „The Nightman Cometh” to najdziwniejszy, najbardziej zwariowany i niepoprawny musical, jaki było mi dane oglądać. Wyobraźcie sobie, jaką sztukę może napisać trzydziestoletni analfabeta, który jest uzależniony od substancji toksycznych. Teraz dodajcie sobie najbardziej nieodpowiednie żarty, jakie przyjdą wam na myśl. Taki właśnie jest musical Charliego, który napisał go jako wymówkę do oświadczyn dziewczynie, którą prześladuje. Piosenka o dorosłej księżniczce, która zakochała się w małym chłopcu i troll, który śpiewa o dostaniu się do „boy’s hole” zamiast „boy’s soul” to motyw przewodni sztuki. Chyba nie muszę zaznaczać, że nikt z gangu nie potrafi śpiewać ani grać.

3. „Scrubs” 6x06 – „My Musical”

Najciekawsze wplecenie motywu musicalu bez wątpienia należy się „Scrubs”. Do Sacred Heart trafiła kobieta, która z niewyjaśnionych przyczyn słyszy śpiewających ludzi, kiedy ci do niej mówią. Teraz trzeba rozwiązać zagadkę, czy rzeczywiście jej coś dolega, czy po prostu zwariowała. Bardzo efektywnie wmieszano w wątek chwytliwą piosenkę o kupie, co absolutnie nie jest żartem z mojej strony. Jak się okazuje, łatwiej rozwiązuje się konflikty śpiewając, ale prawda przekazana w ten sposób wcale nie brzmi lepiej. Wyśpiewane i wytańczone utwory musicalu idealnie oddają dynamikę serialu i dają radę utrzymać wszystko fabularnie, co nie zawsze wychodzi innym produkcjom.

2. „Community” 3x10 – „Regional Holiday Music”

Odcinek świąteczny, musicalowy i parodia „Glee” w jednym, to coś, co tylko „Community” potrafi. Kilkakrotne przytyki w stronę serialu zaowocowały całym odcinkiem, skupiającym się całkowicie na pastiszu. Epizod sprowadził Glee do roli sekty, gdzie przyjaciele nawzajem muszą sobą manipulować, żeby w końcu wspólnie dołączyć do grupy teatralnej i wykonać świąteczny występ. Gwiazdami odcinka zdecydowanie byli Troy i Abed, którzy wykonali wspólnie świąteczny rap  z wykorzystaniem zdolności Donalda Glover, którego drugą profesją jest muzyka. W ramach próby zmanipulowania najstarszego członka ekipy – Pierce’a, stworzyli utwór mieszający wszystkie epoki muzyki ostatniego stulecia. Popisała się również Annie, która sparodiowała  świąteczne piosenki przerobione na seksowne, tworząc z nich dziwną, niezręczną i żenującą mieszankę. 

1. „Buffy The Vampire Slayer” 6x07 – „Once More, With Feelinng”

Czy fakt, że nigdy nie widziałam żadnego odcinka „Buffy”, a ten sprawił, że mam ochotę nadrobić całą serię, jest wystarczającym argumentem? Jeśli nie, to może informacja, że był to najlepiej oceniany odcinek całego serialu, zrobi to za mnie?

Z niewytłumaczalnego powodu całe miasto śpiewa i ekipa Buffy próbuje rozwiązać tę zagadkę, jednocześnie zmagając się z własnymi problemami. Demon Sunny za pomocą śpiewu wymusza na nich mówienie prawdy i zmaganie się z prawdziwymi uczuciami. Nawet jeśli dopiero co poznałam te postacie, mogę stwierdzić, że gatunek, według którego tworzą swoje piosenki, jest dostosowany do ich charakterów, czyli ten mroczny wampir nie wykonuje płaczliwych ballad, tylko coś bardziej rockowego, a ta dramatyczna para śpiewa właśnie coś w tym stylu. Stworzyli niezwykle chwytliwą playlistę i fabularnie świetny odcinek, więc nie dziwią mnie jego wysokie noty.

Komentarze

(5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

  • Kamil Wikiera
    Kamil Wikiera
    @KamilWikieraRrogue

    Jeden z moich ukochanych odcinków Supernatural <3 (uwielbiam ten moment jak ta dziewczyna mówi o Adamie, po czym Dean i Sam spoglądają na siebie takim wzrokiem mówiącym "o cholera, zapomnieliśmy o Adamie"), ten, ten świąteczny odcinek Community (wciąż czekam na film :c) i odcinek Buffy to moje ulubione z tego zestawienia co do samej Buffy, jak najbardziej polecam :D

  • AprilGirl
    AprilGirl

    Aktorka grająca Supergirl również występowała w Glee ;) Więc tak naprawdę cała trójka się znała z tamtego serialu co dodaje smaczku dla fanów kultowego Glee :)

    Pokaż wszystkie 3 odpowiedzi
    • AprilGirl
      AprilGirl

      @thortilla: Nie wiem czy kojarzysz w Supergirl epizodycznie grał też Blake Jenner. Starał się on o serce Supergirl. Grał również w Glee, gdzie również starał się o serce postaci granej przez tą aktorkę :)

    • Adriana Musielak
      Adriana Musielak
      @thortilla

      @AprilGirl: Porzuciłam Arrowverse zanim jeszcze zaczęła się Supergirl, więc nie widziałam, ale niezła ciekawostka dla fanów :D

Powiązane

Seriale

Buffy the Vampire Slayer

16-letnia Buffy została „wybrana”. Jej przeznaczeniem jest zabijanie wampirów. Po przeprowadzce do małego, kalifornijskiego miasteczka Sunnydale chce rozpocząć …


Community

Serial opowiada o grupie studentów państwowej uczelni w Kolorado, a skupia się w szczególności na Jeffie Wingerze, prawniku, który został zawieszony w wykonywaniu …


Family Guy

Perypetie familii Griffinów, której głową rodziny jest zwariowany Peter.




Scrubs

W nierealnym świecie Szpitala Świętego Serca marzyciel dr John Dorian uczy się medycyny i zawiera nowe przyjaźnie.


That '70s Show

Serial "That '70s Show" opowiada o życiu i losach kilku nastolatków z Point Place w Wisconsin od roku 1976 do 1979. Liderem grupy jest Eric Forman (Topher Grace), …


The Flash

W wyniku porażenia prądem Barry Allen zyskuje niesamowite nadludzkie zdolności, stając się najszybszym człowiekiem na świecie. Nadaje on sobie pseudonim Flash i …


The Office

Mockument pokazujący życie pracowników filii firmy sprzedającej papier.