Artykuły

Serial, który największą ilość fanów zdobył dopiero po kasacji, ale za to, co to byli za wierni fani. Browncoats, bo tak nazywa się fandom „Firefly”, z upływem lat przemienił serial w obiekt kultu, a jednosezonowy western w kosmosie do tej pory zbiera nowych fanów i chętnych do walki o jego przywrócenie, co jest całkiem imponujące, biorąc pod uwagę, że minęło już 15 lat od kasacji.

Kosmiczni kowboje zawitali na ekrany stacji Fox w 2002 roku, a całość tylko jednego sezonu, który został wyemitowany, liczyła 14 odcinków, z czego tylko 11 z nich było faktycznie pokazane na antenie. Powód kasacji był dosyć banalny – niska oglądalność. Jednak można winić tutaj stację za liczne błędy popełnione przy emisji, jak mylące oraz zupełnie nieoddające charakteru serialu zapowiedzi, czy puszczanie odcinków w innej kolejności niż powinny. Twórcą „Firefly” był Joss Wheadon, który właśnie zakończył produkcję „Buffy, the Vampire Slayer” i miał w planach brać się za kolejny serial, aż na horyzoncie pojawił się pomysł na kosmiczną operę w stylu westernu.

Kiedy sci-fi bez kosmitów też działa

Produkcja nadała biegu karierom większości obsady,  najbardziej rozpoznawalny jest teraz zdecydowanie Nathan Fillion (Kapitan Malcolm Reynolds) grający później główną rolę w serialu „Castle”. Daleko w tyle nie zostaje też Morena Baccarin (Inara Serra), która pojawia się w kluczowych rolach w „Gotham” i „Homeland”, ale nie zapominajmy też, że jest miłością Wade’a Wilsona w „Deadpoolu”. Alan Tudyk (Hoban Washburne) należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych głosów w animacjach, ale też rozwija swoją komediową karierę. Gina Torres (Zoe Washburne) zagrała w „Hannibalu” i „Suits”, a z tego drugiego nawet wyjdzie z własnym serialem.

firefly, serial anulowany za wcześnie, fox, nathan fillion, gina torres, alan tudyk, morena baccarin,

Akcja „Firefly” rozgrywa się 500 lat w przyszłość, kiedy ludzkość zamieszkuje już nowy układ gwiezdny, a po przegranej wojnie domowej wszystkim zarządza Sojusz, czyli totalitarny reżim powstały po połączeniu się Chin i Stanów Zjednoczonych. Jednak główni bohaterowie to grupka rebeliantów, którzy może nie tyle, co walczą z Sojuszem, ale na pewno mu się nie podporządkowują. To też przemytnicy i ludzie zupełnie różnych środowisk, a jednak razem tworzą niepokonaną załogę. Warto też podkreślić, że nie ma tam żadnych nowych gatunków kosmitów, sami zwyczajni ludzie, po prostu z zaawansowaną technologią. Bohaterowie podróżują małym, rozpadającym się statkiem klasy Firefly o nazwie Serenity, których już lata niewiele, bo są jak polonez wśród BMW. Jednak Kapitan Malcolm Reynolds ma wyjątkową więź z Serenity i widzi w niej dużo więcej niż reszta ekipy.

Co takiego było wyjątkowego w tym serialu, że mimo już ponad 15 lat od kasacji wciąż ma tylu wiernych fanów?

Przede wszystkim bohaterowie, każdy z nich był niezwykle dynamiczny i niepowtarzalny oraz zupełnie niejednoznaczny. Wielokrotnie zaskoczyli mnie pozytywnie, ale też negatywnie i nawet przez tylko te kilkanaście odcinków, można było zobaczyć, że ciągle się rozwijają. Mal to były żołnierz, który walczył po przegranej stronie wojny i ostatnie, co zamierza zrobić, to podporządkować się Sojuszowi. Jest uparty, czarujący, oddany sprawie, ale też zabawny i przede wszystkim nie można go kwalifikować jako bohatera, bo w zamiarach Jossa Wheadona nigdy nie miał takim być. Nie wierzy w ideały, jest sarkastyczny, myśli, że wie wszystko najlepiej, a swoją załogę zebrał z ludzi, którzy mają uzupełniać jego braki. Daleko mu do perfekcyjnego człowieka, ale mimo wszystko jest naprawdę dobrym kapitanem Serenity.

Jego prawą ręką i znaczącą częścią jego rozsądku jest Zoe, która została od pierwszej sceny moją absolutnie ulubioną kobiecą postacią w serialach sci-fi. Nie dość, że jest głosem rozsądku, to jeszcze zawsze panuje nad sytuacją, kiedy inni panikują. Nieustraszony żołnierz, ale jednocześnie kochająca żona, która nie boi się otworzyć ze swoimi wątpliwościami przed Washem. Za to jej mąż jest przeuroczym niezdarą i najlepszym pilotem, który ma serce ze złota, a w wolnych chwilach urządza wojny zabawkowych dinozaurów. Jayne to złoczyńca, który najbardziej ceni pieniądze, ale ma też kilka dobrych momentów w swoim życiorysie. Kaylee jest najbardziej uroczym i kochanym mechanikiem, jaki mógł się trafić Serenity, a jednocześnie jest bardzo pewna siebie i nie boi się wyrażać tego, co czuje. Jak się okazuje, za 500 lat najstarszy zawód świata stanie się też najbardziej szanowanym i podnoszącym status społeczny, a gdyby nie towarzyszka (ładne określenie na prostytutkę) Inara, to załoga niejednokrotnie miałaby problemy w dostaniu się na konkretne planety. Nowymi nabytkami załogi są River, Simon i Pastor Book. Cała trójka bardzo tajemnicza i skrywająca wiele sekretów. Nigdy tak naprawdę nie dowiedzieliśmy się o nich wszystkiego.

firefly, anulowany serial, fox, sci-fi,

„You can’t take the sky from me”

Na wyjątkowość serialu składa się też oczywiście jego niezwykłe połączenie dwóch skrajnie różnych gatunków – kosmicznej opery i westernu, który na dodatek ma niepowtarzalny humor i trochę niezdrowej polityki. Wheadon znany jest też ze swojego wprowadzana niekonwencjonalnych ról kobiecych i tutaj też tak jest. Kobiety w „Firefly” są bardzo charakterystyczne i naprawdę trudno jest znaleźć taką, która by irytowała, może poza Saffron/Bridget/Yolandą/Mrs. Reynolds, ale ona jest złoczyńcą, więc nie mam problemu, żeby jej nie lubić. Nie mogłabym również zapomnieć o czołówce, której nie pominęłam nigdy, bo nie potrafię i zawsze śpiewam albo nucę. Piosenka została specjalnie napisana do serialu przez Jossa i to wiadomo od razu po kilku linijkach tekstu, który tak idealnie pasuje do klimatu i założenia produkcji.

Magia tego serialu trzyma fanów nawet po tylu latach i nie ma się co dziwić, „Firefly” opowiada magiczną historię o przyjaźni, społeczeństwie, jedności, ale też, że warto walczyć o swoje przekonania i nie zawsze poddawać się systemowi, który od początku ma złe motywacje. Należę do tych ludzi, którzy przy każdym wspomnieniu tego serialu od razu wpadają w nostalgiczny smutek i planują obejrzeć go jeszcze raz. Nie żebym coś sugerowała, ale zaraz Boże Ciało, prawie długi weekend, jakiś maraton?

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Powiązane

Seriale